Ewa Alicja Slomska

Projekt okładki i opracowanie graficzne: (C)Frederick Rossakovsky-Lloyd

,,Czasem gorsze czasem lepsze
 
moje serce wiersze szepcze"

 
Kim jest poetka?
Bożena Helena Mazur-Nowak urodziła się w 1958 r.  i pochodzi z Opola.
W poszukiwaniu pracy wyemigrowała do Wielkiej Brytanii, gdzie mieszka i pracuje. Pracuje w szpitalu na salach operacyjnych jako pielęgniarka pomocnicza. Pomaga ludziom - tak w skrócie można by powiedzieć.  Jest matką o rozdartym sercu... Szczęśliwą babcią i wieczną marzycielką.
Emigracja była dla niej trudnym wyborem, bo jak sama mówi ,,Życie w kraju ojczystym na skraju nędzy, bez szansy na pracę. Marna egzystencja prowadząca prawie do obłędu i nagle otwiera się okno na świat i zaprasza do sięgnięcia po nowe możliwości. Więc sięgam - nie bez obaw, po długim zastanowieniu - sięgam i zostawiając za sobą przeszłość zaczynam budować nowe życie. W sercu pozostaje tęsknota, która rodzi wiersze".
 
O poezji i pisaniu

Swoje wiersz pisze "od zawsze, odkąd pamięta". Publikowała i publikuje je na portalach internetowych m.in. PoEzja Londyn i Kronikarzu - Magazynie obywatelskim. Wiele wierszy poetki można znaleźć na jej profilu na Facebooku. Debiutem literackim Bożeny Heleny Mazur-Nowak był wiersz "nasza miłość", który zdobył pierwsze miejsce w konkursie jednego wiersza zorganizowanym przez portal E-Literaci. Ten wiersz oraz wiele innych, opublikowany był także w The Polish Observer, Angorze. Poetka wydała już dwa tomiki wierszy. Pierwszy "nad brzegiem rzeki zwanej życiem" w 2011 r., drugi "bilet do stacji Szczęście" w 2012 r. A teraz przyszedł czas na trzeci - ,,na rozstań moście". Warto także dodać, że Bożena Helena Mazur - Nowak znalazła się wśród wymienionych przez Adama Siemieńczyka osób w Antologii Poezji Emigracyjnej "Piękni Ludzie Poeci Mojej Emigracji''  wydanej w 2012 roku, o której to antologii pisałam.
Czym jest dla niej pisanie? Pomaga  w zmaganiach z dniem codziennym, pomaga wyrazić siebie, kiedy nikt wokół jej nie rozumie. Pomaga  przetrwać. Jej sztuka rodzi się i wypływa z serca a inspiracją jest otaczający ją świat - ,,Często do napisania wiersza inspirują mnie piękne obrazy, czasem melodia, często moje odczucie w zetknięciu z konkretną życiową sytuacją".
 
O Ojcu ...

Henryk Mazur w październiku 2012 r., po ciężkiej chorobie, za namową Bożeny Heleny podjął decyzję o emigracji do Wielkiej Brytanii. Chyba najpiękniej o ,,przenosinach" taty napisała w wierszu ,,Przystań":
,,krzyknął samotności precz
spakował podróżny tobołek
wziął swojego wiernego psa
i wyruszył w świat daleki
podążając za głosem serca
 
*
 
w obcej ziemi na końcu świata
znalazł ciepły dom schronienie
przystań dobre słowo i uśmiech
jeszcze wczoraj przeklinał swój los
dzisiaj wie że znowu żyje"
 
A dlaczego o tym wspominam? Ponieważ pan Henryk również pisze wiersze i zdaje się, że to właśnie po nim Bożena Helena Mazur-Nowak ,,połknęła" bakcyla pisania. Dzięki wyrażonej zgodzie w najnowszym tomiku autorki znajdziemy także wiersze ojca. Warto także wspomnieć w tym miejscu, ze to właśnie swojemu tacie zadedykowała drugi ze swoich wydanych już tomików.
 
,,Na rozstań moście"
Jest to zbiór ponad 40 wierszy Bożeny Heleny Mazur - Nowak oraz dwunastu wierszy Henryka Mazura z cyklu ,,Wiersze dla Emilki", która była ostatnią miłością Henryka.
 
Jakie są te wiersze? Życiem. Tak mogłabym właśnie tym jednym słowem je określić, bo tak jak nasze życie tak i wiersze Bożeny wyrażają nasze odczucia, przemyślenia, tęsknoty... pragnienia. Naszą drogę życiową, na którą składają się różne doświadczenia, spotkani ludzie i wspomnienia. Bożena buduje swój świat, zarówno ten, który towarzyszy jej każdego dnia jak i ten, który odnosi się do przeszłości. W wierszach zawarta jest miłość i tęsknota.
 
Wśród wielu wierszy, które znalazły się w nowym tomiku autorki do mnie chyba najmocniej przemówił wiersz pt. życie to nie jest różany ogród:
 

nie mogę ci obiecać
 
życia usłanego różami
 
bezchmurnego nieba
 
samych słonecznych dni
*
 
czasem nawet lepiej
 
gdy deszcz spadnie z nieba
 
spłucze przykre słowa
 
ukryje gorzkie łzy
*
 
mogę ci za to obiecać
 
jak diamentowy pierścień
 
na co dzień prawdą lśnić
 
domowego ogniska strzec
*
 
będę lekką w tańcu
 
gdy porwiesz mnie do życia
 
nie podepczę ci palców
 
pozwolę tobie prowadzić
*
 
róże zostawię dla ciebie kochany
 
obsypuj mnie nimi ile chcesz
 
ja się w ich zapachu zanurzę
 
napiszę o miłości nowy wiersz
*


 
Dlaczego akurat ten? Może poprzez sentyment do wielkiego polskiego poety Bolesława Leśmiana, którego wiersz stał się niejako wyznacznikiem drogi mojego małżeństwa i właśnie zacytowany wiersz Bożeny staje się uzupełnieniem poetyckiej drogi, przedstawionej przez Leśmiana. Wszak każdy z nas ma prawo interpretować poezję na swój własny sposób. I z tą myślą zostawiam Czytelnika, który - w co wierzę - z przyjemnością ścięgnie po wiersze Bożeny Heleny Mazur - Nowak.
 
 
Wydawcą tomiku "na rozstań moście", jest brytyjskie wydawnictwo 2Kings&LuvPublishers z siedzibą w Londynie, współpracujące z IPAA (International Polish Artists Association ), które wspiera polskich artystów na emigracji.
Projekt okładki i opracowanie graficzne: (C)Frederick Rossakovsky-Lloyd
Korekta: Anna Łazor
Posłowie: Anna Łazor

 

 

 

-------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

Moje Chiny
Mamie Janinie i Krystynie, Tacie Ryszardowi i Zygfrydowi, Rodzicom dedykuję
 


Podróż życia

Z racji wykonywanych obowiązków służbowych mojego męża poznałam Chiny z tzw. opowieści. Czytałam wiele o historii, kulturze i Chinach dzisiejszych, ale nigdy nie sądziłam, że kiedyś będę mogła sobie pozwolić na ... wakacje w Chinach. To było poza moim wyobrażeniem.
A jednak stało sie rzeczywistością.
Pewnego dnia mąż oznajmił: "Jedziemy w lipcu do Chin". Ups, jak to jedziemy?, jak to w lipcu? ... (był luty), a skąd pieniądze na podróż?, na wakacje?... co zrobić z Miśkiem? - zaczęło mi kołatać po głowie. "Nic się nie martw, wszystko załatwię, najdroższe będą przeloty, reszta to pryszcz". No pewnie, że pryszcz, który będę spłacać Bóg wie jak długo ... Z kartką i długopisem w ręku zaczęliśmy robić kosztorys i plan podróży, a mi po głowie znów się kołatało jakby i gdzie zaoszczędzić środki by ... "było na te Chiny" ... Kobieca przezorność ...
W marcu bilety były już zabukowane, hotele zarezerwowane, subkonto utworzone ... Teraz tylko czekać, pasa zaciskać i nie zapomnieć o jakiejś tabletce, by przebrnąć przez 9-13 godzin lotu.
W końcu nastał lipiec, Misiu pod opieką dziadków, a my przez Kopenhagę do Pekinu.

Pekin

Solidnie przygotowana wiedzą z przewodników, które głoszą m.in. "(...) jest stolicą i drugim co do wielkości, po Szanghaju, miastem Chin. Liczy około 7,5 miliona mieszkańców, a w zespole miejskim ponad 14 milionów. Samo miasto zajmuje 4,5 tys. km kwadratowych, natomiast zespół miejski ma blisko 17 tys. km2. Miasto położone jest w północno-wschodniej części Chin, na północnym krańcu Niziny Chińskiej w odległości 160 km od Morza Żółtego. W większości miasto leży na wzgórzach przy czym najwyżej usytuowane są dzielnice północno-wschodnie leżące na pogórzu gór Yen i północno-zachodnie rozciągające się na zboczach gór Daihang.
  (...) jest miastem kontrastów, z jednej strony jest to nowoczesna metropolia z drugiej to właśnie tu mieszczą się najstarsze zabytki Chin. Został założony około 700r.p.n.e. przez dynastię Zhou. W Epoce Wiosen i Jesieni, w latach 722-481 p.n.e. był stolicą księstwa Yan i pełnił tę funkcję do momentu zjednoczenia Chin przez Shi Huangdi , tj. do 221 roku. W latach 947-1125 nowej ery Pekin jest drugą stolicą dynastii Liao, a za czasów panowania dynastii Jin pełni funkcję głównej stolicy. Od 1272 roku, kiedy to wnuk Czyngis Chana, Kubilaj Chan wybrał miasto na swoją siedzibę Pekin był z małymi przerwami stolicą państwa ( za panowania dynastii: Yuan tj.
w latach 1279-1368, Ming w latach 1368-1644, Qing w latach 1644-1911). Nazwę Pekin tj. ,,Północne miasto" nadano mu w 1420 roku. Po 1911 roku Chińczycy kilkakrotnie przenosili swoją stolicę. W roku 1949 miasto stało się stolicą Chińskiej Republiki Ludowej."
http://skarby-swiata.pl/chiny/chiny/pekin.html , wysiadłam na lotnisku i pierwsze wrażenie to ogrom lotniska, drugie wrażenie - kontrola paszportowa i celna, 50 !!! stanowisk i do każdego ogonek ludzi, kontrola drobiazgowa, 3 razy sprawdzony paszport, dziesięciokrotnie spojrzenie celnika raz to na mnie raz na wizę ... Udało się.
Teraz czas dostać się do hotelu. Jak? Metro - nie, autobus ... odpada, taksówka ok -  jak to dobrze mieć męża, który wie co i jak, bo już na początku byłyby problemy z ... taksówką.  Przy wyjściach z lotniska tłum napadających na ciebie, chętnych tzw. taksówkarzy, którzy chętnie zawiozą cię tam, gdzie potrzebujesz ... Limuzyną! Ha! Jeśli kiedykolwiek nogi czy samolot zabiorą cię do Chin - wybij sobie z głowy wsiadać do auta takiego zaczepialskiego ! To zwykli naciągacze! Dlaczego? Nie są to taksówkarze, ale osoby prywatne, ceny za kurs z góry nie ustalisz, bo mało który zna jakikolwiek inny język niż chiński ... a istnieje możliwość, że nie dowiozą cię tam, gdzie chcesz, ale gdzie im się podoba, żądając za "podwiezienie" nawet do 1000 yuanów /100EURO/. Lepiej kierować się zgodnie ze znakami i ... iść na postój taksówek!
I tu kolejna rada! Zawsze miej przy sobie po chińsku napisany adres hotelu wraz z wydrukowaną mapką dojazdu czy obrębu miasta, gdzie hotel się znajduje! Nie zdziw się jeśli profesjonalny taksówkarz odmówi kursu. Pekin jest tak ogromny, że nawet taksówkarz się gubi :-D
 
Od lotniska do hotelu w centrum starego Pekinu podróż trwała prawie godzinę, koszt 70 yuanów. Czyli pierwsza oszczędność już jest :D Po tylu godzinach podróży i zmianie czasu wypadałoby się położyć spać, by nabrać sił na kolejne dni, ale czas nie jest z gumy i szkoda go na odpoczynek. Odświeżeni, z mapą w ręku i wizytówką hotelu - warto ja mieć przy sobie w razie zagubienia! - idziemy w miasto, taki mały spacerek po okolicy, by wiedzieć, zorientować się gdzie jesteśmy ... no i coś zjeść, a już sobie postanowiliśmy, ze w Chinach interesuje nas tylko kuchnia miejscowa.

Normalne życie

Prawdą jest, że Chiny to kraj kontrastów, super nowoczesne auta i luksusowe hotele, wystawy sklepowe jak w Paryżu, a z drugiej strony stare, rozwalające się budynki mieszkalne z publicznymi toaletami ... na ulicach, z pozornym brudem ... Ale gdybyśmy chcieli zobaczyć tylko piękno Chin to warto wykupić sobie wycieczkę, a nie planować samemu. My chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej.
I zobaczyliśmy. Dla Europejczyka Chiny - tu Pekin - jest czymś nowym, czymś czego dosłownie chce się dotknąć, poczuć to "ich" życie. Mieszkańcy Pekinu - o ile nie są sprzedawcami
- nie zwracają na ciebie uwagi, jesteś po prostu jeszcze jednym przechodniem po ich ulicach,
no chyba, że masz szczęście być blondynką o bardzo jasnej karnacji skóry ... Wzbudzasz zainteresowanie. Dlaczego? Kiedy w Europie wciąż trwa szał na piękną opaleniznę w kolorze ciemnego brązu, w Chinach najbardziej "cenna" jest biała skóra. Zarówno Chinki jak i Chińczycy bronią się przed słońca pod szerokimi rondami kapeluszy czy pod parasolkami. Jest to dla nich normalne, bo czym ... bielsza skóra, tym wyżej "zasiadasz" w hierarchii społecznej. Może to się wyda dziwne, ale tak po prostu jest.
Ulice ... uliczki, sklepy ze wszystkim czego dusza zapragnie, kramy z pamiątkami, z jedzeniem ... Warto przejść się by to wszystko zobaczyć, poczuć normalne życie. Być. 
A życie tu toczy się na ulicach. Sklepiki, restauracje, bary są otwarte od wczesnego świtu po późną noc, ba w nocy dzieje się najwięcej, ale o tym za chwilę. W sumie dotknąć życia to iść
i patrzeć, bo życie toczy się właśnie tu. Zastanawiało mnie, że kiedy ludzie - nazwijmy ich sklepikarzami - odpoczywają, skoro wciąż wszystko jest otwarte? Dziś wiem, mając swój własny biznes jesteś za niego odpowiedzialny jeśli chcesz mieć dochód! Zatem twój mały świat zamyka się w obrębie twojego biznesu, co to znaczy? Pierzesz, gotujesz, śpisz, spotykasz się ze znajomymi w swoim kramie ... Dziwne? -  mnie to zaskoczyło. Często na ulicach Pekinu, przy wejściu do sklepiku widzisz rozwieszone pranie, kuchenkę gazową z gotującymi się potrawami, dzieci odrabiające lekcje czy bawiące się na ulicy, ale zawsze pod czujnym okiem opiekuna. Takie są ulice za dnia.
 
A noc? "Normalni" Chińczycy kończą pracę miedzy godziną 16 a 18. Jedni wracają do swoich domów, inni zaczynają cieszyć się życiem popołudnia i wieczorem. A możliwości jest wiele. Kiedy my płacimy grube pieniądze za siłownie, fitness kluby, baseny czy inne cuda-nie-widy, Chińczyk ma możliwość wejść do pierwszego lepszego parku i ćwiczyć, grać, ba nawet tańczyć na placach, w parkach czy chodnikach. I z tego korzysta. Pekin piękny jest nocą, o tym, że ludzie się bawią, są ze sobą już wiecie, ale do tego dochodzi jeszcze koloryt miast! Z dominacją oczywiście czerwieni. Wszech obecne lampiony, neony, różnokolorowe światełka, ozdoby wbrew pozorom wyciszają, muzyka płynie z małych odtwarzaczy czy z megafonów ulicznych. Po zmroku parki zapełniają się ludźmi. Nie dziwi nikogo, że ktoś spaceruje - uwaga w piżamie! - że ktoś śpi na ławce! To normalne!
A spacery późnym wieczorem są cudowne, po całodniowym zwiedzaniu i hałasie ulic ... panować zaczyna cisza. Mi osobiście chyba najbardziej podobały się uliczne tańce, gdzieś na placu ludzie przy światowych przebojach tańczą w grupach lub parami. Nie jest ważne jak ci wychodzi, ważne, że ci się chce :D
No i na domiar wszystkiego ... znów otwarte lokale, lokaliki, restauracje ... gdzie zjesz, wypijesz prawie za "darmola".
 
Ale nie wszytko jest takie cudowne ... Dlaczego nie mogłabym żyć w Chinach? Bo przeraża mnie hałas i brak jakichkolwiek zasad ruchu drogowego! I co z tego, że jesteś na pasach, i co z tego, że masz zielone światło ... To ty masz się podporządkować motoryzacji, a nie ona tobie. Nie dziw się, że trąbią, jeżdżą jak chcą ... w końcu jesteś w Azji :(

c.d.n.  ...

 

Mamie Janinie i Krystynie, Tacie Ryszardowi i Zygfrydowi, Rodzicom dedykuję

Nie powiem, że wszystko widziałam, wszystkiego spróbowałam, wszystko już wiem, bo to nie będzie prawdą, może po kolejnej podróży ... i jeszcze kolejnej ... powiem coś więcej. Póki co postaram się powędrować z Wami moimi chińskimi ścieżkami :D
Według planu podróży do Pekinu drugie miasto, do którego właściwie wpadliśmy tylko na chwilę to Szanghaj. I  powiem, że z jednej strony mnie zachwycił a z drugiej ... nie spodobał mi się. Taka dwulicowość.
 
Szanghaj

   I znów do ręki przewodnik wędruje ... "Otwarte miasto - Szanghaj leżące u ujścia rzeki Jangcy nad Morzem Wschodniochińskim do czasów pierwszej wojny opiumowej w połowie XIX wieku było małym portem rybackim. Mieszkańcy tego niewielkiego miasteczka dodatkowo czerpali dochody z tkactwa. Po roku 1842 - po zakończeniu pierwszej wojny opiumowej - do Szanghaju przybyli Anglicy, Francuzi, Japończycy. Znaczna jego część została podzielona na strefy wpływów obcych państw, które wyłączone były spod jurysdykcji Chin. W efekcie miasto przekształciło się w specjalną strefę ekonomiczną. Na początku XX wieku port w Szanghaju stał się największym portem chińskim, a znaczną część mieszkańców stanowili obcokrajowcy, doglądający swoich interesów. Miasto kwitło dzięki handlowi jedwabiem, herbatą i opium. To ostatnie w dużych ilościach było sprowadzane przez obcokrajowców. Z tamtego okresu pochodzi znaczna część budowli w stylu europejskim stojących wzdłuż Bundu czy we francuskiej części miasta zwanej Frenchtown. Piękne hotele, bogate fasady banków, pałace przemysłowców do dnia dzisiejszego budzą zachwyt. Miasto to w ówczesnym czasie było miejscem największych zagranicznych inwestycji na świecie."  http://www.globtroter.pl/podserwisy/chiny/szang_m.html
Biorąc pod uwagę, że w tej chwili w Szanghaju trwa EXPO2010 pod hasłem Lepsze miasto
- lepsze życie, musieliśmy uzbroić się w dodatkową kasę i cierpliwość, ale od czego są Przyjaciele, którzy służą swoją wiedzą i pomocą. Z góry zapowiadam, że na wystawie EXPO nie byłam, bo nie uśmiechało się nam stać 7-9 godzin w kolejce. To się nazywa wygodnictwo,
ale uzasadnione, biorąc pod uwagę koszt biletów i fakt, że niektóre państwa zamykają swoje pawilony w czasie tzw. lunchu i to na jakieś + / - 4-5 godzin. Wiosek - skoro nie wiesz co zobaczysz, warto zastanowić się nad alternatywnym wyjściem. Zatem - połazimy, popatrzymy, zjemy, a EXPO zostawimy innym.  
Pokonując trasę z lotniska do hotelu pierwsze wrażenie - miasto wieżowców i zieleni! Pnące się ku górze "drapacze" wywołują nieodparte wrażenie, że człowiek jest taki maleńki! Nowoczesna architektura do mnie nigdy nie przemawiała, ale w tym mieście jakoś tak jest to wszystko wkomponowane, że idąc czy jadąc po prostu się przyzwyczajasz, że głowę należy nosić wysoko :-)
A gdy głowa i kark poczują zmęczenie proponuję wstąpić w niziny i przejechać się metrem. Będąc paręnaście już lat temu w Moskwie zauroczyło mnie właśnie tamte metro, później miałam jeszcze okazję "pojeździć" budapesztańskim, ale metro w Szanghaju to dopiero łamigłówka
i nowoczesność, no i atut - dojedziesz szybko i tanio, w dodatku jak ta "sroka w kość" wpatrzysz się w przepiękne marmurowe ściany i posadzki. Na jeszcze jedną rzecz muszę zwrócić uwagę
- zabezpieczenia! Otóż zanim wsiądziesz do pociągu - musisz przejść przez kontrolę - zarówno twój plecak, torba jak i ty. Nie warto się buntować jeśli obsługa poprosi  o otwarcie torby, bo w przypadku odmowy ... możesz twarzą poczuć zimno marmuru na posadce!
Skoro mamy Rok Chopinowski to ciekawostka, czy wiesz, że najwyższy pomnik Chopina znajduje się właśnie tu? Odsłonięty w 2007 roku jest dopiero drugim monumentem obcokrajowców (po Puszkinie) w tym mieście, mi niestety nie udało się zobaczyć ani parku ani pomnika, bo parki w Chinach generalnie są otwarte w wyznaczonych godzinach, poza oczywiście miejscami, których nie strzegą mury ... Ale od czego wcześniejsza podróż mojego męża :D
 
Opowieść o ludziach i o Chinach

    Gdy czytam, że Chińczycy są gnębieni przez ustrój, że wciąż tu trwa kult wielkiego wodza, że nie ma swobód obywatelskich, że to państwo komunistyczne, że jest "bidnie" i źle, że ludzie żebrzą na ulicach, że nikt nie pamięta co stało się w 1997 roku w Pekinie, że nie ma otwartych kościołów, że ... wszystko zjadła ... rewolucja ... to muszę w pewnych kwestiach się z tym zgodzić ale w innych - zaprzeczyć!
Biorąc pod uwagę, że zwykły robotnik w fabryce zarabia ok. 3 000 yuanów a kilogram szynki - surowego mięsa,  kosztuje w supermarkecie 14 yuanów, mieszkanie w połowie pokrywa twój zakład, w którym jesteś zatrudniony a w połowie ty, szkoły i służba zdrowia są bezpłatne, bilet na metro kosztuje 2 yuany, a obiad w dobrej restauracji 100-150 ..., 0,5 litra piwa 2 y, wejście do muzeum czy parku z "atrakcjami" 5-10 yuanów ... Ciuchy śmiesznie tanie ... Swoboda wyznania  jak najbardziej - a niby komunizm - osobiście byłam w dwóch kościołach chrześcijańskich, ba nawet jeden z nich na swym szczycie miał posąg Madonny ... - jeden w Pekinie i jeden w Szanghaju - to chciałoby się powiedzieć - "żyć nie umierać" i tylko do Chin się przenosić. A tu też trzeba zaznaczyć, że jeśli jesteś wykształconym inżynierem z europejskim dyplomem i zatrudnia cię firma z zewnątrz ... zarabiasz przynajmniej 4 razy więcej ... i firma ci opłaca szkołę międzynarodową dla dzieci, mieszkanie i zapewnia europejskiego lekarza ... Czego zatem chcieć więcej? A ja już wiem czego więcej - spokoju na ulicach :-)
... ale ale ale ... O tym "praniu mózgu" ... to niestety prawda ... Będąc w chińskiej fabryce czy będąc we fabryce europejskiej, w której większość zatrudnionych stanowią Chińczycy ... musisz pamiętać o jednym! Chiny dla współczesnego Chińczyka zaczynają się na epoce Mao Tse-tung-u, wielkim wodzu, ojcu narodu. Nic co było przed - się nie liczy ... a jeśli się liczy to było złe! W przeciwieństwie do mauzoleum Lenina w Moskwie ... mauzoleum wielkiego wodza jest otwarte w określonych godzinach, ba raptem 2 godziny w ciągu dnia !!!!
Dla mnie Chiny pozostaną w pamięci jako państwo kapitalistyczne z komunistycznym rządem!
c.d.n ....

 Rodzicom ...

Tyle myśli jeszcze mi się kołata po głowie, jeszcze tyle jest do powiedzenia, jeszcze tyle wciąż się przypomina ... Chyba powinnam przyjąć zasadę mojej Mamy, która po powrocie z wycieczki a także podczas jej trwania ciągle coś notuje ... by nie zapomnieć. Jest to sposób, bez wątpienia .... by pomóc ulotnej pamięci!
  ... ale ale ale ... O tym "praniu mózgu" ... to niestety prawda ... Będąc w chińskiej fabryce czy będąc we fabryce europejskiej, w której większość zatrudnionych stanowią Chińczycy ... musisz pamiętać o jednym! Chiny dla współczesnego Chińczyka zaczynają się na epoce Mao Tse-tung-u, wielkim wodzu, ojcu narodu. Nic co było przed - się nie liczy ... a jeśli się liczy to było złe! W przeciwieństwie do mauzoleum Lenina w Moskwie ... mauzoleum wielkiego wodza jest otwarte w określonych godzinach, ba raptem 2 godziny w ciągu dnia !!!! - to z części 2 ...
 
Cenzura życia

... a dla mnie to niedostatek wiedzy ... - nie udało mi się niestety "wywiedzieć"  ... co było w ich rozumieniu przed "wodzem", dowiedziałam się tylko, że to były inne czasy i inne Chiny. Może to i sposób na Polaków, którzy wciąż żyją dniem wczorajszym? Stawiamy pomniki, walczymy o symbole ... a tu ciach i znów gwarowo "co było a nie jest ..."... Jednak! Skoro ten naród nie ma przeszłości, bo wszystko zaczęło się "po" - to pozazdrościć tylko ich dbałości nad tym "co było" !!! ...  Przykład? A proszę bardzo - muzea, zabytki, osiedla, chiński mur, świątynie, parki, muzyka ...
... i muszę tu i teraz dopowiedzieć, że Chińczycy są bardzo zainteresowani światem... mimo ograniczeń, które nakłada państwo -  oj, tak są ograniczani o czym przekonałam się na własnej skórze, gdy chciałam prosto ... na "żywca" dodać galerię z Pekinu. A tu klops! Nie można, strony internetowe są blokowane, na wszystkie polskie portale mogłam wejść tylko w Szanghaju, a w Pekinie już nie! Nawet się głośno śmiałam do męża, że agencje prasowe i telewizyjne, portale i tym podobne zakrakałyby Chińczyków, gdyby np. nie mogły dodawać  bieżących relacji z EXPO ... tylko z opóźnieniem ... a ja z takim opóźnieniem mogłam - musiałam w Chinach czytać informacje zamieszczane np. w INTERII ... Katastrofa.
Ograniczenia w normalnym życiu to także codzienne pogadanki o wyższości ustroju komunistycznego i lekcja historii z dzisiejszych Chin, to niestety także składana samokrytyka. Byliśmy świadkami takiego "uświadamiania" w jednym z hipermarketów, gdzie "druga zmiana" rozpoczynała swój roboczy dzień. Ograniczenie to także telewizja - był to czas, gdy trwały mistrzostwa świata w piłce nożnej - a w chińskiej telewizji z napisem "na żywo" pokazywane były mecze z dnia poprzedniego ... Nie wiem czy to także przejaw cenzury czy tylko opieszałość poczty ..., ale nasze kartki z pozdrowieniami, które wysłaliśmy do Rodziny doszły do adresatów - uwaga - po miesiącu !!!
Moimi przewodnikami po Szanghaju byli - oczywiście mój mąż oraz Sisi i Tomas - ona Chinka, on Szwajcar i ich córeńka Anja, którą podziwiam za cierpliwość dla marudzących i wciąż chcących więcej Polaków, zwłaszcza ... nienasyconych wiedzy i doznań Polek, którym egzotyka Chin wciąż podsuwała nowe pomysły :D
Jak już Wam wcześniej wspomniałam - mnie EXPO nie interesowało, chciałam zobaczyć normalne Chiny, normalne miasto. Sisi jest niezastąpiona w tym względzie - zaczęła nasze zwiedzanie ... od centrum handlowego w centrum miasta ... Cholera... na samą myśl już mi było nie dobrze, bo niestety należę do osób, które nie cierpią kupowania ... czy ... zwiedzania miasta za pośrednictwem centrum handlowego :(
Ale za to centra handlowe mają ten plus, że jest tam KLIMATYZACJA !!! ... i to było haczykiem, na który dałam się złapać! Wierzcie, nie było źle! Ponieważ zbliżała się godzina lunchu w jednej z restauracji zrobiliśmy sobie postój na jedzonko. Oczywiście - kuchnia chińska.
 Nowoczesność w każdym calu - tak bym mogła określić i centrum handlowe i restauracje. I w tym komunistycznym kraju możesz kupić praktycznie wszystkie europejskie czy światowe marki! Uśmiech na naszych twarzach wzbudził widok ... polskiej wódki i szwajcarskich czekolad :-)
Pamiętajmy, że w chwili obecnej 80% produktów na rynki światowe pochodzi z Chin. Są legalnie produkowane na zamówienie czy na podstawie zakupionych licencji w Chinach. I tu także mieliśmy pewną przygodę -
- wiadomo jedziesz do kogoś ... to "z gołą ręką nie pojedziesz", o ile nie mieliśmy problemu z zakupem dla "dorosłych" to dla dziecka już powstał taki problem. Chcieliśmy koniecznie coś polskiego. W jednym ze sklepów zabawkarskich w naszym kochanym Słupsku zobaczyliśmy maskotkę - bociana. No chyba to będzie dobry wybór! Patrzymy na metkę i ... oczom nie wierzymy "Produkt polski wyprodukowany w Chinach" - no cóż ... Z Chin przyleciał do Polski, i z Polski wrócił do Chin.
Będąc w Szanghaju masz wrażenie wielkiej nowoczesności miasta. Ale z jednej strony widzisz olbrzymie wieżowce a z drugiej ... małe zapomniane przez  "moderatorów"  stare prawie rozpadające się domki przy wąskich uliczkach, zacienionych wieżowcami. To stary Szanghaj, który powoli odchodzi w zapomnienie, a który jest przepiękny! Powstały za czasów bytności Europejczyków z przepięknymi domkami, parkami budził mój podziw. Ciche i spokojne uliczki, zacienione ogromem drzew aż sie prosiły o to by nimi pospacerować. Ale ten spokój to tylko pozory. Jeśli trafisz do starej dzielnicy francuskiej i pobłądzisz uliczkami trafisz na to, za czym mógłbyś zatęsknić będąc w Chinach. Jest jedna z uliczek, która proponuje turystom praktycznie same produkty czy kuchnie europejską! I powiem, że bardzo mnie zdziwiła postawa turystów ... zasiadających w pizzeriach czy restauracyjkach, zażerających się hamburgerami. Nie wiem co prawda jak Wy, ale ja uwielbiam odmienność kulinarną i jeśli gdzieś jestem to chcę jeść to, co serwuje kuchnia danego regionu, a na pizzę czy hot doga przyjdzie czas w danym kraju :D
 
Kuchnia chińska

 Poezja smaku. Odmienność. Dużo za małe pieniądze! Świeżość. Pierożki ... krewetki i brokuły na półtwardo z dużą ilością czosnku! I tylko dwie potrawy, które można spisać na straty - jaja po chińsku, od których już sam zapach odrzucał i ... kaczka po pekińsku, która mnie zawiodła.
 
Przed naszą wyprawą, motywując swoją decyzję, zamysł mojego męża był taki ... "Zabieram cię na kaczkę po pekińsku ... do Pekinu".  Wiele o tym smakołyku czytałam, m.in. ""Beijing kaoya", czyli kaczka po pekińsku, najsłynniejszy chiński smakołyk, pochodzi z Nankinu. Przepis wymyślili kucharze już za dynastii Ming (1368-1644), a kiedy na początku XV wieku dwór cesarski przeniósł się do Pekinu, zabrano również przepis na kaczkę, która od tamtego czasu nosi obecnie stosowaną nazwę." ... i pomyślałam: "może być pyszna"! Nie wiem czy trafiliśmy do złej restauracji czy może moje "szlacheckie" podniebienie było przygotowane na coś innego, ale ... zawiodłam się! Jedyną odmiennością było podanie sosu innego niż nasz np. owocowy i surowego ogórka i pory oraz cieniutkich naleśniczków, w które należało zawinąć mięso i warzywa ... A jaja po chińsku ... no cóż - już samym wyglądem nie zachęcają do spożycia ... 
 
  Z tego, co zobaczyłam w menu restauracyjnym /dobra rada - korzystaj z restauracji z menu obrazkowego, bo dogadać jest się ciężko! Nawet, gdy zapytasz kelnera czy mówi po angielsku ... zawsze usłyszysz odpowiedz "Yes, yes ssssser"/ kuchnia chińska to ogrom warzyw i pierożków. Bardzo często podają drób w różnej kombinacji z warzywami lub owocami. Nie jestem w stanie przekazać Wam samego smaku potraw, ale jeden przepis, który warto wypróbować ... zapodaje! Przyda się zwłaszcza tym, którzy kochają brokuły czy kalafior, ale nie przepadają za rozgotowanymi warzywami lub mają dość jedzenia z masełkiem czy bułką tartą :D
Brokuły po chińsku - składniki

  • 3/4 kg brokułów
  • 2 łyżki oleju sezamowego
  • 1/2 szkl. grubo siekanych orzechów
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 4-5 ząbków czosnku

Sposób przygotowania

Spłukać brokuły, odciąć kwiatki z cienkimi łodyżkami, dobrze osączyć. Można też użyć grubych łodyżek, obranych i pokrojonych. Zagrzać olej na dużej patelni - lub w chińskim woku - aż zacznie lekko dymić. Wrzucić orzechy, smażyć minutę dodać czosnek pokrojony dość drobno, smażyć około 1 minuty. Dodać brokuły i smażyć na średnim ogniu ok. 4 min. Wlać sos sojowy, potrzymać na ogniu minutę. Gwarantuję - poezja smaku! Ja po prostu się takimi brokułami ... "zażerałam" i ... teraz już inaczej nie mam zamiaru gotować :D

Linki do galerii:

https://picasaweb.google.com/117742161066795763709/ChinySzanghaj2

https://picasaweb.google.com/117742161066795763709/ChinySzanghaj

https://picasaweb.google.com/117742161066795763709/ChinyPekin

https://picasaweb.google.com/117742161066795763709/ChinyPekinZakazaneMiasto

https://picasaweb.google.com/117742161066795763709/ChinyPekinParkNaWeglowymWzgorzu

https://picasaweb.google.com/117742161066795763709/ChinyPekinSpacerkim2