Tomasz Kowalczyk

 
 
 
Zmysłowe konstelacje. Wywiad z Tomaszem Kowalczykiem
środa, 25 grudnia 2013
 

                

                      Tomasz Kowalczyk, fot. Natalia Sierakowska

 

Początki 

Talent.pl:  "Urodziłem się w 1990 r. Początki mej twórczości literackiej sięgają 15 roku życia (jednak korzenie tkwią dużo wcześniej)." Ten fragment znalazłam pod opisem Twojego tomiku poetyckiego "Kontrasty" (www.empik.com). Mógłbyś nam opowiedzieć o tych korzeniach ? Czy był jakiś moment, kiedy słowo okazało 'tym wybranym' środkiem wyrażania siebie i sposobem na opisywanie świata ?

              

               Czy się uda

 

               Na pajęczyn bladej puszystej drabinie

               Wspinam się w mlecz gwiezdny, mgłą wrastam powoli...

 

               Och jak dobrze widzieć, że księżyc nie stroni...

               Na którym zawieszę za chwilkę Twe imię.

 

               Nad tasiemczą górką kandelabry świetlne,

 

               Spadające łezki – konwalie litości.

               W bajorze granatów rozdumałem Etnę

               Serca, bo cóż więcej... mogą ludzie prości...

  

               Galaktyczne miąższe me myśli w całun tulą,

 

               Powieki pył zgarnęły zzaniebnych staroci,

              I wrastam, wchodzę z moją pomiętą koszulą,

              Uskrzydlony świerszczy rozbłyskiem dobroci.

 

                

                    Tomasz Kowalczyk Czy się uda (fragment utworu), wiersz powstał do obrazu Pawła Widery - "Czy się uda”

 

Tomasz Kowalczyk: Intrygująco oraz trudno jest mówić o metafizycznej proweniencji samego siebie, gdyż zawsze część naszego życia jest spowita tym, że nam się wydaje, że pewne rzeczy w nas zaistniały, miały miejsce. Jednakże faktem jest to, iż, gdy miałem około ośmiu lat, mama założyła mi zeszyt, w którym zacząłem spisywać pierwsze słowa, bądź to usłyszane w radio czy w telewizji, bądź to swoje własne. Szczupły, kilkunastostronicowy brulion w rychłym czasie rozmnożył się w kilka kajecików, które to, z kolei, doczekały się swojej małej półeczki w dziecięcym pokoju podrostka – Tomka. Dobrze pamiętam – lubiłem wtedy szczególnie feeryczny, baśniowy wymiar, nawet można powiedzieć - delikatnie surrealistyczny (w zasadzie jak każde dziecko), co się również odzwierciedliło w zamiłowaniu do bajek de La Fontaine`a, Leśmiana czy Mickiewicza. 

Okres mojego dziecięctwa wiąże się również z krótkimi powieściami, pisanymi przeze mnie, które były utrzymane w nastroju horrorów („Krwawy tydzień” - mile się to teraz wspomina), oraz z pewnymi trefnymi wydarzeniami, które przyćmiły we mnie pisanie na parę lat, aż do około piętnastego roku życia, kiedy to hormony zapragnęły na nowo znaleźć własne ujście. Otóż nauczycielki wczesnych szkół parę razy chciały udowodnić, iż wiersze, które pisałem jako brzdąc i przynosiłem do szkoły -  nie są mojego autorstwa, tylko je komuś zleciłem do stworzenia. Oczywiście nie mam im tego za złe i nie utyskuję jak niektórzy, co powiadają: „Gdyby nie to wydarzenie, ta osoba, moi rodzice, to byłbym teraz geniuszem!”, ponieważ talent wykwita samorodnie niczym kiełkująca roślina z nasiona lekko namaszczonego słońcem.

Kiedy spoglądam  z pryzmatu dnia dzisiejszego, to widzę, że cały czas nosiłem w sobie słowo, potrafiłem wywąchać ten śpiew świerszczy oraz spojrzeć w sny motyli, które nas ciągle otaczają, i które żeby dostrzec - wystarczy tylko szerzej rozewrzeć powieki.

 

Proces twórczy

Talent.pl: Pusta kartka.... i co dalej ? Gdzie właściwie zaczyna się twórczość, pomysł na wiersz, poemat, powieść? Czy jest to szkic w głowie, który zaczyna przybierać realne kształty na papierze, czy może potrafisz wszystko poukładać i 'zapisać' w myślach a później tylko 'przepisać' na papier? Jak wygląda taki twórczy proces? A może zaczyna się od jakiegoś spojrzenia, dostrzeżenia przedmiotu, gestu, emocji ?  

 

              Do Albertyny

              Palcami błyskawic dotykam

              Twojego rumianego zachodu powiek,

              Pod jedną tli się symfonia zdrady,

              Pod drugą ten inny człowiek.

 

             Dmiesz snu pasaże w nocne opary,

             Zaduch żądz utopił się w atramencie,

             Zerkam w historii lustra pochyłe,

             Ukropu w tętnicach narasta napięcie.

 

             Wydaję ten wyrok świadomie,

            Jak miód z kwiatu nektaru.

            Niech sen twój wszystko opowie,

            Wszak nóż także nie znosi kłamu...

 

            

                "Stworzenie świata" - Okładka tomu wierszy z poematem trzynastozgłoskowym,Poligraf Wydawnictwo, 2013, 

 

T.Kowalczyk: Twórczość całego świata, jak i jego epokowość zawsze dzieliły w się na dwa bieguny - ten idący w kierunku umysłowości, racjonalności (apoliński), i ten podążający w stronę nieokiełznanej emocjonalności,  irracjonalności (dionizyjski, który jest mi przyrodzony). W przeciwieństwie do twórczości racjonalnej - gdzie dzieło jest intelektualną konwencją, która ma pieścić „szkiełko i oko” oraz poznane wcześniej harmonie, proporcje tego świata - dzieło irracjonalne powstaje spontanicznie, można powiedzieć, że jest „wyrzygiwane” niczym piana z ust konającego byka. Jeżeli mamy do czynienia z czystą weną, to od razu nachodzi przymus spisania słów utworu poetyckiego gdziekolwiek, jest to taka własna pieczęć, wyswobodzenie z marnej egzystencji. Oczywiście „spojrzystość”, szkice naszego bytu, weduty emocjonalne – to wszystko pożera podświadomość w każdej, można powiedzieć, nanosekundzie istnienia, aż w końcu napęczniała i uwrażliwiona psychika próbuje się uwolnić sama od siebie, tworząc sztukę. 

 

Talent.pl ...liście brzmiały rdzawo, kwiecista rozterka,  słowik gwiazdki najpiękniejsze śpiewa, ...  Twoje odczuwanie świata to nie tylko wzrok, to też smak, słuch, węch, dotyk, wszystko razem zmieszane w niezwykłe konstelacje. Czy to właśnie jest Twój sposób patrzenia na świat ? Czy może jest zarezerwowany tylko dla twórczości opisów, przelewanych na papier ? Da się jakoś oddzielić odczuwanie twórcy od odczuwania 'codziennego' człowieka? 

T.Kowalczyk:  Nie mam własnych (w sensie sztucznie wykreowanych) sposobów patrzenia na świat. Mogę to jedynie porównać do ustawicznie rozwijającej się emocjonalnej infekcji, która miała miejsce w dniu moich narodzin, a która z każdym dniem bardzo mocno postępuje. Czasem trudno jest w tym się zatrzymać, odetchnąć, bo o uwolnieniu już nie ma mowy. Mówisz o konstelacjach zmysłowych – cały nasz świat jest konstelacją zmysłów, każda rzecz, która nas otacza - powstała z jakiegoś łańcucha ludzkich asumptów, stąd też tylko emocje nas definiują, jesteśmy zamknięci w szklanych kulach nas samych, w których barłożą się rozpędzone uczucia.

 

              Voyage

              Ukradłem falom muszle kaszmiru,

              Motylom ukradłem paletę gwaszu,

              Łzę gwiezdną trzymam w butelce z bursztynu

              I westchnienia świerku mam na poddaszu.

              Zabrałem mglisty atrament chmurom,

              Gruźlicę piasku w rękach przesiewam,

              Lnianym, przyciasnym śniegu koszulom

              Nadałem barwę delirium nieba.

              Słońce omija mnie odtąd plecami,

              Boi się o drogę swą – nieprzebytą,

              Śmieszne, bo przecież milenia tu bawi,

              A nie chce dać światła starym księżycom!

              Lecz co to by było, gdybym Cię ukradł...

              I w garncu trzymał z ciemnej kamionki!

              Wolę jednak tajemny nasz układ...

              Gdy patrzą w Ciebie zgorzkniałe paciorki...

 

              

                  obraz: Ferdynand Ruszczyc-Nec mergitur

 

Talent.pl: Czy zawsze Twoje zmysły były tak wyostrzone czy wyostrzają się wraz z pogłębianiem swojego warsztatu twórczego ?

T.Kowalczyk: Wspomniane przez Ciebie zmieszanie zmysłów to inaczej „synestezja”. Od maleńkości słyszałem muzykę figuracjami barwnymi, kolory oglądałem powonieniem, a rzeźbę odczuwałem na języku. Zrazu myślałem, iż każdy tak ma, że brzmienie instrumentów smyczkowych to wpadająca w siebie ciemnobłękitna fala tafli lustra, a  kolor brunatny to wymieszana woń pieprzu, razowca oraz czegoś lekko wędzonego. Potem jednak okazało się, że tylko ze mną coś jest nie tak. ;) Z każdą przeczytaną książką, napisanym wierszem, z każdym pójściem do filharmonii, teatru - percepcja, synestezja się nasilają i to jest nadzwyczajne. W pewnym momencie można się narkotyzować własnymi emocjami, tak jak mawiał Ch. Baudelaire: „Karmić się sztuką” (i to w dosłownym tego słowa znaczeniu). Ponadto możemy mówić o wyobraźni, jaką rozwija poezja, albo o czytaniu z ludzkich twarzy  najskrytszych emocji, które wpisują się, z biegiem lat, w nasze zmarszczki, nosy, czoła czy resztę fizjonomii. Wszystko zazwyczaj jest podane jak na talerzu, trza jeno znać odpowiedni klucz.

 

Talent.pl: Skąd u tak młodej osoby jak Ty tak wielka wrażliwość, która dla mnie odzwierciedla się właśnie w niezwykłych, plastycznych opisach, zabawnych i zaskakujących porównaniach?   

T.Kowalczyk: Skąd moja wrażliwość... To jest znowu pytanie o descendencję zjawisk zachodzących w ludziach. Medycznie można ją nazwać jakimś defektem układu nerwowego, religijnie - objawieniem, darem. Pojawia się ona zapewne z tego samego źródła, co u niektórych nienawiść. I jest na całe życie, z możliwością rozwoju. Najważniejsze jednak dla mnie jest to, iż tę wrażliwość w pewnym stopniu posiadam i mogę drugiego człowieka, za udziałem jej i sztuki, uwolnić od Weltschmerzu, krótkotrwale wyswobodzić od codziennego marazmu, chandry oraz rozgrzać sumienie i duszę.

 

              Nie przyszła

              Sprosiłem deszczu lekki tuman,

 

              Bo tak ci jest dobrze w jego zdarzeniu,

              Roztarłem grymas, który tak kulał

              Na twarzy lichej w zmarszczek grzebieniu.

 

              Nazwałem na nowo swe życie strapione,

              W pusty dzban szczęścia nalałem wina,

              Spytałem ponownie: "Zależy ci na

              Obrazach powtórnych, czy lica zbyt słone

 

              Chcesz wreszcie obdarzyć szafranu pękiem".

              Deszczułki skrzypią nadzieniem twych oczu.

              Zgasiłem lampion skwierczący złym lękiem.

              I czekam, i zwlekam w tym lepkim przezroczu.

 

              

                   Tomasz Kowalczyk,Nie przyszła (fragment), wiersz powstał do obrazu Pawła Widery, Nie przyszła

 

Talent.pl: Piszesz również ( w swojej krótkiej notce biograficznej jeżeli mogę to tak nazwać) o swojej edukacji muzycznej, o malarstwie, architekturze. Czy wszystkie te dziedziny sztuki przeplatają się z poezją i pisaniem prozy, czy może w jakiś sposób są inspiracją do Twojej pracy twórczej? Jak to wszystko funkcjonuje w Twojej twórczości ? Czy chodzi o to, że architektura to sposób na budowanie rytmu, tworzenia konstrukcji i znaczeń ze słów i planu powieści czy może o coś jeszcze?

T.Kowalczyk: Dwudziesty wiek oraz dwudziesty pierwszy zrodziły w nas „specjalistów”, czyli ludzi utwierdzonych w jednych dziedzinach z klapkami na oczach na drugie. Takie: „nie znam się na poezji, bo jestem malarzem” (co jest dla mnie bzdurą).

Artysta wcześniejszych wieków kontemplował różne dziedziny sztuki, bo wiedział o synergii zachodzącej między nimi (np. relacja barwy dźwięku a tonu kolorystycznego, nawiasem mówiąc – dźwięki oraz odcienie odbieramy tą samą częścią mózgu). Debussy czytywał Verlaine`a i spędzał więcej czasu z literatami aniżeli z kompozytorami, Chopin uwielbiał Ingresa (klasycystycznego malarza, można powiedzieć, że „na złość” Delacroix, którego znał osobiście), już nie mówiąc o przyjaźni Dantego z Giottem di Bondone. I sam podobnie tę synergię odczuwam. Poza tym, poezja, jako dzieło sztuki, łączy w sobie w delikatny sposób malarstwo,  architekturę,  muzykę i rzeźbę, stąd wiem, że im będę lepiej widział, słyszał czy kosztował dzieło architektoniczne, tym lepiej zaowocuje to w mych dziełach i w bardziej znamienity sposób przekażę wrażenia odbiorcom.

 

Talent.pl: Kilka słów o inspiracjach. Piszesz utwory inspirowane dziełami np. malarskimi (myślę tutaj o utworze Nie przyszła, który powstał do do pracy Pawła Widery pt.: "Nie przyszła", chyba, że to jednorazowy wyjątek). Czym jeszcze się inspirujesz ?  (możesz tu napisać tytuły innych utworów inspirowanych sztuką innych :)

T.Kowalczyk: Do Pawła obrazów napisałem więcej utworów poetyckich, chociażby do: „Muszę”, „Czy się uda”, „Oczekiwanie”. Razem postanowiliśmy szerzej współpracować - mamy nadzieję, iż to zaowocuje jakąś publikacją.  Uwielbiam inspirować się innymi twórcami, jako że jest to najbardziej progresywne (tworzenie literackich peryfraz jest nieco błahe pod względem artystycznym). Napisałem wiersze pod wrażeniem utworów Chopina ( „Etiuda oceaniczna” z „Kontrastów”), francuskich impresjonistów („Paryska ulica w deszczu” G. Caillebotte), Francisca Goi, Petera Breughla („Lustro” ze „Stworzenie świata”), a także dzięki wielkiej zazdrości M. Prousta o miłość swego życia powstał wiersz „Do Albertyny”.

 

              Może nas nie być

              Strasznie buro, strasznie ciemno,

              Okno niebios trąci perłą.

              Chowam głowę rozstrojoną,

              Kruchość drży czerstwą koroną...

 

              Dokąd każesz iść, pomroku...?

              Co oświecasz, zorzo płowa...?

              Pod nurt płynę w Twoim oku,

              Dobrze wiem, co tam się chowa.

 

             Twój cień mój okrada z krepy,

             Szmatą liścia dąb obarcza,

             Miłość, kocham znaczy przepych

             Tej planety mi nie starcza.

 

            

               Obraz: Paryska ulica w deszczu” G. Caillebotte, Tomasz Kowalczyk, Może nas nie być, (fragment)

 

Forma

Talent.pl: Sięgasz po dosyć trudne formy jak np. trzynastozgłoskowy poemat "Stworzenie Świata", na swojej stronie na fb wspominasz o pracy nad powieścią. Te różne formy twórczości literackiej to poszukiwanie swojej drogi czy może różnorodność zainteresowań ? A może to jakaś forma wyzwania dla samego siebie, chęć zmierzenia się z różnymi wymagającymi formami ?

T.Kowalczyk: Pluralizm form przeze mnie wybieranych wynika z osobliwego przekazu, jakie poszczególne formy oferują. Poemat trzynastozgłoskowy „Stworzenie świata” pisałem w celu pokazania sinusoidalności uczuć, działań ludzkich, apokaliptycznego przejścia międzycywilizacyjnego, a także chciałem w owym poemacie wykrzyczeć z siebie wstręt do ułomności naszych czasów. Nie jestem raczej człowiekiem z ery smartfonów oraz tabletów -  brzydzi mnie świat, w którym ludzie by się zbezcześcili i powybijali za materialny dobrobyt. Z kolei w powieści mogę zapisać spostrzeżenia dnia codziennego na równi z fluktuacją wyobrażeniową. Proza to, jak wiadomo, dobra psychoterapia oraz najprostszy środek przekazania własnych myśli drugiemu człowiekowi, jako że nie jest aż tak rygorystyczna jak dzieło poetyckie (stąd większość twórców uważało, iż poezja to dzieło sztuki, a proza to „tylko” literatura – mogę tu wymienić chociażby Witkacego czy Verlaine`a). Mimo sporadycznej konieczności doboru formy, największy powab i wartość artystyczną mają dzieła powstałe spontanicznie, które są nagłym tchnieniem trzewi wszechbytu. A jeżeli chodzi o wyzwania, to twórca, według mnie, winien sobie przegrody stawiać przy każdym kroczku, aby powtórnie peregrynować do znanych miejsc nieprzetartymi szlakami i ustawicznie sublimować uczucia w sposób świeży i wyszukany.

 

              Daleko

              Bluszcz po pniu pancernym swobodnie się wspina,

              W szparkach żyłek rozkruszonych objęcia rozwidla

              I otula wreszcie udo, które jest jak filar,

              Potulnie i zalotnie… szmer… pończochy sidła.
 

              Ściółka kulinarne wypachnia słodkości,

              Szyszka skwierczy przepełniona słońca lianą,

              Echo lotne melancholię składa nieprzerwaną

              Wołasz – „Tęsknię”, „Dobrze, wracam, dość mi”.
 

              „Tylko dokąd?”. Gardziel kniei sążnie dycha,

              Nabrzmiała rozkosznie szmaragdu tłuszczem,

              „Tylko dokąd?!”… nastaje noc cicha,

              A ja tulę się do drzewa, otulony bluszczem…

 

             

                 Okładka tomiku Kontrasty, Tomasz Kowalczyk, Daleko, wiersz pochodzący z tomiku Kontrasty  

 

Publikacje

Talent.pl: Masz na swoim koncie sukcesy, którymi niewątpliwie są publikacje Twoich dzieł - wydanie swojego tomiku wierszy "Kontrasty" i poematu "Stworzenie świata". Czy droga do publikacji była łatwa, czy może sprzyjało Tobie szczęście i ktoś zainteresował się Twoją twórczością i zaproponował pomoc w wydaniu dzieł ? Jak wygląda z Twojej perspektywy droga do szerszych i promocja swojej twórczości w dzisiejszym świecie ? Jak według Ciebie w naszej rzeczywistości, przesyconej wszelkimi bodźcami zmysłowymi odnajduje się poezja ? 

T.Kowalczyk: Jeżeli chodzi o obydwie wydane pozycje, to pomogło mi bardzo moje rodzime miasto - Leszno. W dzisiejszym świecie droga do publikacji jest o wiele łatwiejsza niż dawniej, na początku trzeba sobie zdać sprawę, jaki rozmiar chcemy, żeby owa publikacja miała. Jest wiele wydawnictw, które wydają darmowo na mniejszą skalę, a są takie, które, po dopłaceniu, wydadzą książkę na szeroką. Słowo jest najwyższym wytworem działalności ludzkiej, jest jej ukoronowaniem; w przeciwieństwie do muzyki, malarstwa – nie jest bezpośrednio związane z materią. Niestety mało osób sięga po ambitniejszą twórczość poetycko-literacką, ze względu na wytworzenie, wspomnianych wcześniej, „specjalistów”. Wiele razy usłyszałem: „na poezji się nie znam”, co jest troszkę zabawne, jako że poezja to kwintesencja emocji, które człowiek przeżywa w każdej sekundzie swojego życia. Z drugiej strony: „na poezji się nie znam”, ale to nie przeszkadza „nie znać się na muzyce” i po nią „sięgać” (niektórzy nie wiedzą, że współczesna muzyka rozrywkowa jest oparta na systemach skodyfikowanych  w XVII-stym wieku – chociażby: dur, moll). Ale czy tak nie było zawsze? Dzieła muzyczne stale przyciągały ogromną publikę i brawa, malarskie - wielkie pieniądze, a poeci, pisarze siedzieli w swoich szarych pokoikach przy tlącej się świeczce i spisywali wiersze ku potomności.

 

Wywiad przeprowadziła Marcelina Foltyn-Kaczmarek dla portalu Talent.pl