Anna Norman (KAJA)

Nazywam się Anna Norman pseudonim (KAJA)
 
Urodziłam się 22.03.1951r województwie Lubuskim Od 1956r mieszkam w miejscowości Świebodzin położonym w pobliżu pięknych jezior i puszczy Rzepińskiej
Poezja moja zaczęła rozwijała się tak jak kwiat wiosenny
Nim ujrzała światło dnia była pieczołowicie magazynowana i chowana w szufladzie
z daleka od ludzi. Lecz któregoś dnia a było to 10 lat temu na łamach portalu literackiego ,,Bej” oraz Granice” można było ją czytać.
Tam poznałam przyjaciół i ludzi, którzy jeszcze bardziej wciągnęli w nurt literacki.
A potem już jedna myśl goniła drugą powstawały tomiki i nagrania  z moimi wierszami.
Biorę udział w corocznych warsztatach literackich w Kołobrzegu
Jestem zapraszana wszędzie… docierając do radia międzynarodowego internetowego. 
W ten sposób zna moją twórczość bardzo dużo ludzi z różnych zakątkach świata.
Od kilku lat jestem Członkiem Stowarzyszenia Autorów Polskich


 

Lata marzeń i ślad

Kiedy lata upływają rzeką
My ciągle młodzi, choć duchem
Łapiemy chwile barwne
Jak motyle przez wiatr niesione
 
Każda minuta jest cudem serca
Może nie takim jak kiedyś
Teraz zmienia się w lat doświadczeń
I z nią dalej idziemy
 
A gdy nocka zapada i cisza błoga
Twoje dłonie przytulają szczęście
Usta jak karmel z malin
Koją smak pragnień
 
Drżącymi dłońmi wędrujesz
Po wzgórzach i dolinach
Z westchnieniem odbierasz
I konsumujesz marzenia
 
Każda chwila w twych ramionach
Jest balsamem na obolałą duszę
Lecz noc zbyt krótko trwa
A ty odejść musisz
 
Pozostawiasz jedynie smugę cienia
Pozostawiasz słodkie pragnienia
Pozostawiasz łzę i marzeń ślad
Oraz szarość nieprzychylną dnia

 


 
 
Czas zegara

I znów któraś już zima ustępuje
Słonko rozsiewa swoje barwy
Ziemia pokrywa się zielenią
A wiosna rozsypuje kwiaty
 
Popatrz kochany już pierwsze stokrotki
Swoje główki do słonka unoszą
Wiatr delikatnie muska twarzy
Lecz wszystko odpływa ze łzą
 
Wspomnienia chwil wracają
Jak barwne motyle kwiatu dotykają
A ciebie niema - nawet we śnie
Odpłynąłeś łodzią - nie wiem gdzie
 
Westchnienie z pustką się miesza
Horyzont i dal już nie ma znaczenia
Gdyż to - co było odeszło w cień
Zabrałeś ze sobą też i barwy swe
 
Lecz może kiedyś znów
Zatęsknisz i zawołasz echem
Wtedy powrócą chwile barwne z przed lat
Serce zadrży z radości szczęściem
 
Gdyż to był nasz bajeczny świat
Na płatkach róż złożyłeś
Ogniem miłości rozpaliłeś
Lecz czas wszystko zmienił
Zabierając ostatni etap

 


 

Pustka i cień
 
Głucha pustka cisza dalekiego westchnienia
Gdzieś w oddali marzenie z tęsknotą się splata
Na firmamencie nieba księżyc się turla
Oznajmiając - że noc marzeń nastała
 
Oczy na wpół otwarte ze zmęczenia
Dusza z sercem czeka na chwile spełnienia
Ciało odpoczynku oczekuje…
By zedrzeć z siebie szarość dnia
 
Wędrując w ciszy po nieboskłonie
Przytulam do siebie marzenia
Które za dnia nie mogą być spełnione…
Gdyż są tylko nocnymi istnienia
 
Tak biegną dni, godziny i minuty
Tak upływa nam całe życie
My jak zwykle z marzeniami pod pachą
Szukamy siebie napotykając na cienie
 
Cień - który musi nam starczyć
Cień - przez którego strugi łez płyną
Cień - którego nie można przytulić
Tak cień twój… to łza i ból zadany