Estera Modnicka

 

Urodziłam się w Hrubieszowie w 1985r.  Obecnie moim miejscem na ziemi jest Bydgoszcz płynąca Brdą. 

Inspiruję się tematyką biblijną. Lubię obserwować życie ludzi, chłonę smaki oraz widoki. Chłonę piękno. Dziś jestem przede wszystkim mamą, która chce wychować syna na mądrego, oddanego Bogu człowieka.

Publikowałam wiersze w pismach protestanckich.

 

 

Spacer

 

Polubiłam tę powtarzalność.

Obraz ćwiczącego emeryta 

w czapce z daszkiem,

trzepot skrzydeł ptaków,

zlatujących się na drugie śniadanie,

turkot bardzo dziwnego wózka

z  pomarańczowym koszem,

 

wywołuje uśmiech,

wywołuje dziękczynienie.

Dziękuję Ci, Panie, za to, że widzę,

za to, że dostrzegam,

za to, że dech zapiera Twoje stworzenie.

Błogosławieni ubodzy w duchu,

Błogosławieni ci, którzy

dostrzegli błogosławieństwo.                                                                             

 

25.01.2014, Bydgoszcz

 

 

 

17.07.11

 

Oszołomiona

jak trzmiel macierzanką

wpadam 

w ramiona lasu

oczekuję

pocałunku, długiego i lesistego.

Grzybnia tętni wtórując ptakom,

dziewanna chybocze na wietrze,

niewzruszona dotykami zachwytu.

Chwilowy dom odnalazłam,

ukoiłam  duszę

dzisiejszym

Bożym darem.

 

Turek, 2011

 

 

***

 

Zawieruszył się gdzieś czas,

oj zawieruszył się,

nie zdążyłam Ci powiedzieć,

nie wyrobiłam normy uśmiechu,

nie wywiązałam się…

Kwiaty w wazonie wbijają się w ścianę,

te kwiaty z kiosku

kupiłam dla Ciebie,

bo zawieruszył się gdzieś czas.

 

3 września 2014, Bydgoszcz

 

 

Śmierć tapicera

 

istniejesz

a potem odchodzisz

witasz we drzwiach

a za drzwiami umierasz

nawet zapach słoneczników nie pomaga…

 

09.10.2015, Bydgoszcz

 

 

Córka Jonasza

 

Boże!

Po raz kolejny ulałam 

złotego byka.

Zerwałam różę 

z ogrodu przykazań.

 

Mój statek

 zalały wody, 

a już tak 

blisko byłam Tarszyszu.

 

Połknięta (przez rybę)

Zagniewana (słonce mnie grzeje)

Zdziwiona (gdzie mój krzew rycynowy?!)

Zdumiona (taki mały robaczek ― korzonek tak wielki, 

dla robaczka oczywiście).

 

Tak, dostałam klapsa…

Tak trudno nastawić policzek,

Tak trudno błogosławić nieprzyjaciela.

 

Ty nastawiałeś policzki, plecy, ręce i nogi.

Ty błogosławiłeś wrogów.

 

Tak ciężko Cię naśladować 

i tak ciężko

podążać Twymi śladami.

 

A droga do Niniwy taka daleka.

Wieczorny spacer

Czarne konary, oplecione ramieniem jemioły, 

nurzają się w niebie.

Stoję pod tym drzewem, wtłoczonym w granat,

stoję w tym miejscu mojego życia,

trzymam Ciebie za rączkę,

marząc, 

abyś chłonął to piękno,

abyś pokochał Stworzyciela. 

 

14.02.2014 Bydgoszcz

 

 

Gałęzie drzew nie ukryją…

 

Policzyłeś włosy, znasz 

kolor oczu i wiesz, jakie 

łuki zataczają moje brwi.

Zważyłeś i zmierzyłeś 

nie tylko ciało ale i duszę.

Nie ukryję się przed 

Tobą wśród gałęzi drzew.

Zieleń traw i słońca blask 

nie rozdzielą nas.

Między niezapominajkami 

nie zapomnisz o mnie.

Wiesz jakie imię noszę 

i tajemnice.

Moje serce masz na dłoni 

i mimo niedoskonałości kochasz.

 

 

Bez domu

 

W alei, na ławce

siedzi bezdomny.

Wśród drzew i gołębi.

Wiatr dmie, 

może liście otulą ciebie człowiecze.

Może liście…

„Dzień dobry, czy ma pan ochotę na żeberka z kminkiem? 

W reklamówce jest też widelec.”

Podaję.

Oczywiście, że ma ochotę.

Brud i mocz wdzierają się w myśli.

Dziękuję Ci, Boże za to,

że Twoją miłość

 może widzieć ten człowiek w mojej twarzy.

Bo gdyby nie Ty,

obrzydzenie krzyczało by w głos.

 

03.12.2015, Bydgoszcz