Janusz Baran ( ps. sc. Yanoosh Baran )

 Wokalista, gitarzysta, tekściarz, kompozytor, aranżer.


Ważniejsze zespoły muzyczne:

Yanoosh Baran Band

Sound of Silence  (z piosenkami duetu “Simon & Garfunkel )

Twist Off

Yania Band

Double Trouble

 
Ważniejsze przedsięwzięcia sceniczne:

Autorskie programy profilaktyczne ( tzw. profilaktyka uzależnień ) :

Jak przez sen

Fortuna

Ballada o Marku

 

Spektakle :

„Świadek nadziei” – scen., reż: Bogdan Czeremuga, muz: Yanoosh Baran

„Blues kobiety z mężczyzną w tle” – scen., reż:  Katarzyna Cygan, muz: Karol Pyka

„Klenczon – poemat rockowy” – scen., reż:  Katarzyna Cygan, muz: Hubert Świątek

„Miasto” – scen., reż – Katarzyna Cygan, muz: Maciej Rapacz

 

Inne:

Kabaret „Po pifku”

Wspólpraca z fundacją „Czysta reforma” , „Teatrem gry wstępnej” i firmą eventowo artystyczną „Siedem Kotów”.

Współpraca z Grupą Literacką „Piórnice”

 

Dodatkowe umiejętności przydające się na scenie:

Podstawy pantomimy

Podstawy tańca break dance

 

W przygotowaniu płyta z autorskimi piosenkami pt. „Ucz się od słońca”

(nagrany materiał czeka na wydawcę)
 
 
 
 
 
* * *
Tak - te włosy
Tak - te oczy

Tak - te usta

Tak...

Oblany strumieniem pocałunków

Który był jednak tylko wspomnieniem

Tamtej

          tej zdobytej

                            bez walki

Twierdzy

Próbowałem złamać szyfr tego przeklętego zamka

Lub chociażby

Rozerwać go na strzępy

Lecz słowa spływały mi po brodzie

I kapały

Wsiąkając w jałową glebę
 
 
 
* * *

Urwałem Kronosowi część jego dobytku

     Przepuściłem wszystko

Na dobrą zabawę w jazzowym klubie

Na dobrą poprawkę wśród dobrych znajomych

Na dobry sen przez całą dobę

     Kronos upomniał się wkrótce

Odebrał mi ostatnie wolne chwile

 

 

Podróż

   Spojrzał, jakby zdziwiony, na słowa, które wyskrobał na kartce wydartej brutalnie z jakiegoś notatnika:

  "Szczęście nie nadużywało mej gościnności, ale właśnie je będę pamiętał. Tę jego powściągliwość..."

   Nie wiedział, czy należy złożyć kartkę, zaadresować?... Do kogo? Może rzucić bezładnie na róg biurka, a może wręcz przeciwnie, pedantycznie ułożyć na środku? Nie wiedział. Nigdy tego nie robił. W ostatnim odruchu postawił na niej przycisk do papieru.

   Za oknem jesień rozszalała się chłodnym wiatrem. Kartka papieru zatrzepotała motylimi skrzydłami. "Liście nie krwawią..." pomyślał jeszcze.

 

 

 

Wzgórze

  Zimno… Szaro… i jakoś tak smutno… Po nagim zboczu ponuro osuwa się mgła, ześlizgując się z kamienia na kamień. Ciszę niemal absolutną zakłóca, co jakiś czas lekki poszum wiatru i  towarzyszące mu ciche skrzypienie. To na szczycie wzgórza, na obumarłym drzewie, pozbawionym liści i odartym z kory, na grubym powrozie, fachowo zawiązanym na wyschniętej gałęzi, wesoło dynda wisielec. Nie poddając się ogólnej depresji, zawadiacko pokazuje język wronom wydziobującym mu oczy. A wiatr zawiewa to z prawej, to z lewej strony obracając wisielcem dokoła. Wisielec rad chyba , bo huśta się i tańczy na sznurze, a gałąź sucha trzeszczy i skrzypi do rytmu – skrzyp , skrzyp , skrzyp … i trach!

  Czy wisielec był za ciężki, czy gałąź za sucha? Fakt, że leży teraz wisielec, już nie, jako wisielec, lecz trup zwykły, i humor cały stracił. Wiatr nawet ustał i cisza nastała. Martwa…