Janusz Borkowski

Janusz Borkowski, znany przede wszystkim jako biznesmen, jest od zawsze miłośnikiem historii, w szczególności interesują go dzieje Naszej Małej Ojczyzny, czyli Redcza Krukowego i okolic.

Muzeum Techniki Rolniczej i Gospodarstwa Wiejskiego to tylko element uzupełniający jego wysiłki w ocaleniu od zapomnienia dziejów tego Regionu.
Dzięki odniesionym sukcesom w biznesie, może poświęcić się obecnie swojej pasji.
Za własne środki wydaje kolejne tomy serii Redecz Krukowy i okolice. Kraina Prastara, w których utrwala wspomnienia ludzi, stare fotografie i dokumenty, które w inny sposób nie miałyby szans ujrzeć światła dziennego i prawdopodobnie zaginęłyby
na zawsze.



Przepraszam, mój Boże…

Przepraszam, mój Boże…
Wstydzę się mojej ludzkiej słabości…
Mam w sobie tyle człowieczej grzeszności…
I miotają mną ciągle wewnętrzne……. sprzeczności!

Przepraszam, mój Boże…
Gdybym mógł choć o chwilę sprawić czasu cofanie…
Już wiem, jak się kończy z Twoim prawem igranie..
Lecz stało się to, co się już nie……. odstanie!

Przepraszam, mój Boże…
Wiem, że nie tędy iść wtedy miałem…
Bardzo się, uwierz, nad swym krokiem wahałem…
Ostatecznie tę gorszą drogę……. wybrałem!

Przepraszam, mój Boże…
Tego dnia po raz drugi w sens cały zwątpiłem…
W pułapce rozpaczy i szaleństwa utkwiłem…
Wiem, że ogromnie Cię wtedy……. zraniłem!

Przepraszam, mój Boże, i… dziękuję ogromnie…
Mimo wszystko wciąż darzysz mnie swoją miłością…
Pomagasz mi walczyć z człowieczą słabością…
I lżej memu sercu jest z Twą……. obecnością!

„Pokłosie” afery olejowej,
Rzadka Wola, dn. 1 września 2012r.





Upadłem nie raz

Upadłem nie raz, Ty wiesz dobry Boże…
Zesłałeś mi w życiu niejedno rozdroże…
I łzy, których serce dotąd pojąć……. nie może!

Dziś mnie na próbę po raz wtóry wystawiasz…
I samego w wahaniu złym……. pozostawiasz!

A życie me słabnie w zgubnym……. pomyśle!

I staję nagle na granicy boleści…
Już więcej się jej w moim sercu nie zmieści…!
Bezsilność kamienna mą wiarę……. bezcześci!

Szarpię się z własną mój Boże słabością…
Powoli rozmijam się z życia……. podłością!

Na progu przepaści już stawiam……. nogę!
I oczy moje mgłą dziwną zachodzą…
Myśli tysiące do głowy przychodzą…
A lata przeżyte z zegarem……. odchodzą!

Chcę tego! i nie chcę… tak… jednocześnie…
Już teraz? tej nocy? czy jeszcze……. za wcześnie?

******************!!!

Rzadka Wola, dn. 2 września 2012r.





Litościwy Boże

To Tobie Rafałku
ten wiersz poświęcam



Bardzo mi dzisiaj płaczu potrzeba…
W łzę pragnę odziać wszystkie me żale…
Spoglądam bezradnie w Majestat Nieba
I widzę gwiazdy rozsiane…….niedbale !

Rozpacz nieznośna się we mnie przelewa…
Tyle mam w sobie niewymownej żałości… !
Serce tak bardzo dziś ubolewa…
Zatapia się w smutku bez reszty……. w całości!

Ze łzami chce wyzbyć się tego ciężaru… !
Bezsilny się czuję pod jego naporem…
A nigdy nie miał takiego rozmiaru…
Nie umiem go skruszyć najcięższym……. toporem!

Więc pozwól mi płakać, Litościwy Boże…
Niech ulgę przyniesie lament głęboki… !
Kto, jak nie Ty, mi dzisiaj pomoże… ?
I kto ma mi wskazać kolejne……. kroki?

Wiem, że iść muszę, lecz nie wiem którędy…
A każda droga się zdaje zbyt kręta…
Wysłuchaj, proszę, człowieczego przybłędy
Nim węzeł słabości do końca go……. spęta!!!

Rzadka Wola, 17 listopada 2010r.





Co równać się może z uśmiechem dziecka?

Moim wszystkim Synom
za ich uśmiech



Ta tęcza, co bogactwem kolorów zachwyca.......
Co po deszczu z przejaśnień nieba powstaje.......
Co barwy przepiękne w pas jeden uchwyca
A jego granica tajemnicą zostaje.......!

Co równać się może z uśmiechem dziecka?

To Słońce, co letnim świeci promieniem.
I grzeje wiatru ciepłego podmuchem.......
Co współgra z obłoków delikatnym brzmieniem.
Gdy sunie po Niebie puch biały za puchem.......!

Co równać się może z uśmiechem dziecka?

Ten śpiew wolnych ptaków zwiastujących wiosnę.
Co wesołą nutą nasz Świat umilają.
Ich piosenki spokojne, a zarazem radosne........
Dźwięki przepiękne, co się w melodię splatają.......!

Co równać się może z uśmiechem dziecka?

Ten wieczór letni, co późno zapada.......
Bieg dnia uspokaja i harmonię przynosi.......
Ten wieczór, co ciągle z dnia nas spowiada
I ciężar codzienny snu mocą unosi.......!

Co równać się może z uśmiechem dziecka?

Ten ogród wspaniały rzędem kwiatów zdobiony,
Których woń tak na zmysły działa kojąco.......
Ten ogród, co słońcem i deszczem krzepiony
Patrzy cierpliwie tak wręcz....... ujmująco.......!

Co równać się może z uśmiechem dziecka?

To wszystko, co niesie szczęścia namiastkę.......

Wszystko, co serca rytm reguluje.......

Wszystko, co w dziecięcą się składa powiastkę,

Że z małych radości szczęście ....... się wielkie buduje!!!

Rzadka Wola dn. 6 maja 2012r Niedziela





Posłowie tom IV

W PIERWSZĄ ROCZNICĘ ŚMIERCI TWEJ.......SYNKU!!!
PISZĘ DO CIEBIE DO NIEBA.......


Piszę do Ciebie ten list Rafale, piszę ten list do Nieba
Byłeś przy mnie, a już Cię nie ma synku, jak mi tu Ciebie potrzeba!
Potrzeba mi Twego uśmiechu, łez i oparcia mi trzeba Twego
Tak mi Ciebie brakuje synku, brakuje mi Ciebie żywego!!!

Leżysz w tej trumnie nie sam, bo obok Ciebie moja miłość leży
Na sercu masz list Wiktorii, która Cię kocha i wierzy.
Wierzy, że wrócisz do Niej, a Ona będzie z Tobą szczęśliwa,
Dlaczego jest tak okrutna śmierć, czemu jest taka fałszywa?

Piątek dziesiąta czterdzieści jeden, to jest Twej śmierci godzina
Boże miłosierny czemu zabrałeś mi mego syna?
Dwadzieścia siedem lat przeżył, czy to nie jest trochę za mało?
Miał dla kogo żyć, tylu ludzi na tym świecie go kochało!

Piszę do Ciebie ten list mój synku, krzywdząc Boga słowami,
Łzy zaślepiają serce, tak chciałbym Rafałku byś był z nami!
Ja wiem, że tylko we snach będziesz odwiedzał ojca starego
Wierzę, że jesteś w kujawskim niebie, boś przecież z Redcza Krukowego.

Pamiętaj drogi synku o nas, tak jak my o Tobie pamiętamy,
A kiedy zgaśnie promyk mojego życia, na pewno się spotkamy!
Śpij w pokoju mój synku, żegnam Cię Rafale tymi słowami,
Zapomnij o tym co złe i proszę opiekuj się tam z góry nami!

Będę do Ciebie pisał synku do Nieba, gdzieś tam w dalekie nieznane
Będę pisał bo jesteś w mym sercu Rafałku - moje dziecko ukochane!!!

Redecz Krukowy dn. 13 sierpnia 2011 r.





Co czułeś Syneczku?

Co czułeś wtedy Syneczku kochany
Gdy los Twój stał Ci się dobrze znany.......?

Jak bardzo płakało Twoje biedne serce
Gdy dojrzało swój obraz w wielkiej serc poniewierce?

Co myślałeś w ostatniej życia minucie
Kiedy miałeś już w sobie złego końca poczucie?

Gdy dostrzegłeś, że to ta ostatnia droga
I w ramiona Cię śmierć obejmuje sroga?

Jak krzyczeć musiała Twoja czysta dusza.......?
Krzykiem co mury, co skały rozkrusza.......!

Jak głęboko sięgało wówczas przerażenie
Machinalnie skreślając każde Twoje marzenie?

Jaki chaos okropny panoszył się w Twojej głowie
Gdy szukałeś ratunku w jednym prostym słowie.......?

* * *
Nie! Nie chciałeś umierać!
Pragnąłeś oddychać....... Na świat się otwierać.......!

Zbyt wiele tu miałeś....... Przyjaciół, Rodzinę.......
Nie taką dla siebie przeczuwałeś godzinę.......

Byłeś tak młody, w swego życia rozkwicie.......
Szans tyle miałeś w każdym nowym świcie.......

Upadłeś nie raz. Zawsze powstać umiałeś.
Marzeniami wysoko w stronę nieba sięgałeś.......

Kochałeś życie. Płacz plotłeś z radością.
Przyjmowałeś, co niosło, z niebywałą godnością.

Dlaczego więc życie uszło z Ciebie tak skrycie.......?
Napis zostawiło na kamiennej płycie.......!

I odeszło. Choć tak bardzo kochane
Wybrało wędrówkę gdzieś daleko w nieznane.......
* * *
Czy to byś powiedział gdyby czasu starczyło?
Czy to właśnie serce Twoje Synku raniło?

Czy to właśnie w myśli Twoje zadrą się wbiło
I wygrać ze śmiercią nie pozwoliło?

Czy paradoksalnie Twe pragnienie życia
Stało się siłą nie do przebicia.......?!

Żyłeś dla innych. Tylko trochę dla siebie.......
Tak wiele serc dobrych liczyło na Ciebie.......

Widziałeś to wtedy....... Świadomość bolesna
Paliła Twe ciało jak rana bezkresna.......

Sekunda jedna tyle myśli objęła.......
Zamiast dodać Ci czasu, jeszcze go – odjęła.......!

I włożyła Twe Życie we wspomnień albumy
Przeplatając uśmiechy ze łzami zadumy.......!!!

Rzadka Wola 13 września 2011r





Walka ze Śmiercią.......

Swe progi kazała zbyt wcześnie przekroczyć.......
Nie dała wyboru. Swój cel osiągnęła.......!
Tak chciałbym Jej szereg zarzutów wytoczyć
I sprawić, by wyrok swój srogi cofnęła.......!!!
* * *
Śmierci złowroga! Śmierci przekorna!
Dlaczego zabrałaś mi moje Dziecko?!
Dlaczego nie słuchasz? Dlaczegoś oporna?
Czemu uśmiechasz się do mnie zdradziecko?

Zechciałaś Go zabrać w tym życia momencie
Gdy pięknym niezwykle płonęło kolorem.......
W chwili, gdy żyć pragnął jakże zawzięcie.......!
O dzień każdy walczył z młodzieńczym uporem.......

Chciał kochać, chciał śpiewać, chciał marzyć i śnić.......!
Ty Mu zbyt szybko to prawo zabrałaś.......
Przerwałaś życia najcieńszą nić.......
Dlaczego, pytam, tak zdecydowałaś?!!!

Byłaś tak punktualna....... Nieomylna do końca.
Postawiłaś przeszkodę nie do pokonania.......
Osłonięta blaskiem sierpniowego słońca
Czuwałaś, by nie miał ni chwili wahania.......

Nie dałaś Mu szansy....... Działałaś z rozmachem.
Kazałaś hamować....... Szepnęłaś jedynie.......
On skrępowany nadludzkim strachem
Posłuchał Ciebie....... Wiedziałaś, że zginie.......!!!

W czym Ci zawinił.......? Co Cię drażniło.......?
Blask w Jego oczach? Ciepło z nich bijące?
Kieszenie z litości co opróżniło?
Czyżby powszedniość? Zgasłych Istnień tysiące.......?
* * *
Śmierć jednak milczy. Wyroku nie zdjęła.......!
Największą w mym życiu rozprawę przegrałem.......!
Nie przyjęła zarzutów. Nic się nie ugięła!
Mego Syna zabrała....... A ja tu zostałem.......!!!

Rzadka Wola 27 września 2011r





Bocian i Żaba

Mojemu Marcinkowi
w 3 rocznicę urodzin dedykuję



W dzionek upalny na przydrożnej ławce
Spotkała się żaba z bocianem na kawce.
Ostrożnym wzrokiem objęła bociana
Myśląc: „Czy nie chce on ze mnie uczynić śniadania”?
Lecz bocian pełną kulturę okazał
I żabie miejsce na ławeczce wskazał.
Ona usiadła lecz w imię czujności
Pyta bociana: „A gdzie reszta gości”?
Ten nie spodziewał się jednak pytania
I dostrzegł, że żaba ma jakieś wahania.
„Nie bój się żabo”, rzekł bocian spokojnie
I nogę na nogę zarzucił dostojnie.
Żaba uśmiechem zmieszanie zakryła
I nogę na nogę też zarzuciła.
Nie mogła jednak zrozumieć odmiany
I o powód spytała bocianiej przemiany:
„Wiem to z pogłosek bocianie drogi
Że robisz przepyszne z żabek pierogi.
Jakby nie patrzeć do żab ja należę
Lecz jeśli dotkniesz – ostrzegam – uderzę”.
Bocian z oczami pełnymi skruchy
Powiedział, by żabie dodać otuchy:
„Wiem, moja żabo, że byłem draniem
Czyniąc twe siostry własnym śniadaniem.
Lecz teraz oświadczam, uwierz mi, proszę,
Na wegetarianizm się ostry przenoszę.
Odkryłem niedawno, że zielona trawa
To dla mnie również przepyszna potrawa.
Na znak rozejmu tę kawę wypijmy
I odtąd już w zgodzie ma żabo żyjmy”.
Tego się żaba nie spodziewała
Lecz szybko mu na to odpowiedziała:
„Cieszy mnie bardzo drogi bocianie
Że patrzysz na mnie nie jak na danie”.
Na to roześmiał się bocian szczerze
I zawarł z żabą przyjacielskie przymierze.
A potem już każdy to opowiadał
Że był sobie bocian co żabek nie jadał.......!!!

Rzadka Wola 18 marzec 2011r





Ziemio Kujawska

Ziemio Kujawska mymi łzami zroszona
Coś dźwigała wraz ze mną wszelkie bóle i trwogi!
Tyś łaską Boga jest opatrzona........
Tyś wskazywała najlepsze drogi.......!

Z okresem dzieciństwa tak wrosłem w Ciebie
Że nic mnie od Twego nie oderwie łona.
To tutaj poznałem samego siebie…….
Gdy spadła z mych oczu niewiedzy zasłona........!

Tyś mnie, ma Ziemio, uczyła życia,
Szacunku do pracy, miłości do ludzi.
Pokazałaś jak wiele mam do zdobycia,
Oddzieliłaś wartości, od wszystkiego co łudzi.......!

Dałaś mi, Ziemio wrażliwości poczucie.
Urokami swymi czarowałaś me serce.
Dzieliłem z Tobą każde swoje uczucie,
Koiłaś me zmysły przy każdej rozterce…….!

Tuliłaś mnie wiatrem, słońcem twarz rozjaśniałaś
Gdy posępnym się nieraz malowała wyrazem.
Tyle razy mnie cieniem swoich drzew osłaniałaś
I leczyłaś me serce kujawskim obrazem…….!

Codziennie rano gdy otwieram oczy
I resztki snu ze swych powiek ocieram
Wita mnie widok Twój jakże uroczy
I ramiona szeroko dla Ciebie otwieram!

Dzięki Ci, Boże, żeś moje życie
Postanowił w kujawskim rozwinąć grodzie.
Kocham Go szczerze i modlę się skrycie
By pamięć przetrwała o Jego urodzie.......!!!

Brześć Kujawski 27 listopad 2011 r.





Szlak Kujawski

Wiersz ten dedykuję
Bronisławie Bartoszak
– mej ukochanej cioci w 40 rocznicę
Jej śmierci.



Ze wszystkich ścieżek, które już przedeptałem.......
Ze wszystkich dróg świata, którymi kroczyłem.......
Piękniejszej nad szlak kujawski nie znałem
A sporo już lat na tym świecie przeżyłem.......!

Widziałem morza, oceany widziałem.......
Co pięknem swoim me serce cieszyły.
Lecz nad to strumyki kujawskie kochałem
Co ziemię urokiem najczystszym rzeźbiły.......!

Poranny śpiew ptaków od zawsze kochałem.......
Melodią wesołą mój dzień umilały.
Ze wszystkich ptaków jakie w życiu słyszałem
Najpiękniej kujawskie, przyrzekam śpiewały.......!

Uwielbiam kwiaty na polach rosnące.
Te co wśród zbóż i takie co w trawach.......
Wspaniałe są maki czerwienią kwitnące
A z nich najwspanialsze są....... na Kujawach!

Cudowny to czas kiedy jesień ozdobna
Kolorami przepiękne pejzaże maluje.
Lecz żadna jesieni tej niepodobna
Co po ziemi kujawskiej co roku wędruje!

Tak wiele spotkałem przyjaznych twarzy.......
Doświadczałem tak często Ich życzliwości.......
Lecz to Kujawiaków moje serce, darzy
Największą miłością. Przez więź tożsamości.......!

I choćbym nawet granice przekroczył,
Na ziemi kujawskiej ostanie ma dusza.
Z Nią się mój żywot najmocniej zjednoczył
I nic tak jak Ona mego serca nie wzrusza.......!!!

Rzadka Wola 2 styczeń 2011r





Ten dzień

Posłowie X tom

Ten dzień był dla mnie dniem wielkiej rozpaczy.......
Serce najmocniej z mej piersi się rwało.......
Dołączyłem do grona tych życia tułaczy
Co cudem jedynie ból wielki przetrwało.......!

Umarła we mnie ta cząstka duszy
Która była Twoja od zawsze, Rafałku.......
Myślałem, że łez mych już nic nie osuszy
A serce pękało kawałek po kawałku.......!

Powieki me rzadko snu zaznawały.......
Myśli ciążyły jak bagaż kamienny.......
Oczy me wszędzie Twój ślad poznawały
I miałem przed sobą Twój obraz niezmienny.......!

Tak bardzo zrozumieć próbowałem Boga........
Dlaczego to Tyś właśnie został wybrany.......?
Dlaczego tak krótka była Twa droga.......?
Dlaczegoś mi został, Syneczku, zabrany.......?

Żałość bolesna mym sercem targała.......
W jednej sekundzie uboższy się stałem.......
Uboższy o Duszę, która tak mnie kochała.......
I którą ja także nad życie kochałem.......!

Lecz miłość moja nigdy granic nie znała.
Noszę Cię w sercu, me Dziecko najdroższe.......
Choć śmierć mi Ciebie ciałem zabrała
Nad ciało uczucia, Syneczku, są droższe.......!

Choć tęsknię najmocniej to wierzę głęboko
Że kiedyś obejmę Cię, Synku, w ramiona.......
Jam jest na ziemi, Tyś w niebie wysoko.......
Lecz kiedyś śmierć moja ten dystans pokona.......!

I dobry Bóg jak przed laty nas złączy.......
Pozwoli mi cieszyć się Tobą, Kochany.......
A miłość moja się nigdy nie skończy
I będę Ci zawsze, Rafałku, oddany.......!!!

Rzadka Wola 30 grudzień 2011r





Dlaczego?

Poczułem, że tracę grunt pod nogami.......
Że świat cały runął na mnie jednego.......
Pustkę w mym sercu wypełniłem skargami.......
Nie dawało spokoju pytanie „dlaczego?”

Doświadczyłem słabości największej w mym życiu.
Żałością, mój Boże, obarczyłem Ciebie.......
Cierpiałem niezmiernie, płakałem w ukryciu.......
Przestałem rozumieć samego siebie.......!

Tyle razy, Boże, spierałem się z Tobą.......
Bezradne swe ręce wznosiłem do nieba.......
Pytałem dlaczegoś Go zabrał ze sobą.......
Tak bardzo wyjaśnień mi było potrzeba.......!

Lecz dni mijały, miesiące płynęły.......
Mimo swego żalu czułem z pewnością
Że ramiona Twoje mnie Boże, przyjęły
I wielką mnie swą otoczyłeś miłością.......!

Zabrałeś mi Syna, lecz dojrzeć musiałem
Do tego by wiedzieć, że nie dla kary.......
W całości, mój Boże, na Ciebie się zdałem
Choć moja tęsknota do dziś nie zna miary.......!

Twoja obecność dodaje mi siły.......
Bliskość, którą czuje, niesie ukojenie.......
Bo choćby się oczy Twym dziełom dziwiły
Na ufności największej polega zbawienie.......!!!

Rzadka Wola 31 grudnia 2011r





Wigilia Bożego Narodzenia 2011

Wiersz ten dedykuję mojemu zmarłemu Synowi Rafałowi

I znów pierwsza gwiazdka zabłysła na niebie.......
Zjechała się bliższa i dalsza rodzina.
Lecz pośród tych twarzy brakuje mi Ciebie.......
W dniu gdy się rodzi Boża Dziecina.......!

Choinka dziesiątek lampeczek płonie.......
Słychać opłatka dźwięczne łamanie.......
A ja stoję z boku w uśmiechu zasłonie
I modlę się cicho o dusz zmartwychwstanie.......!

Tak chcę się radować, lecz serce me płacze.......
I skrywa swe łzy, gdzieś w najgłębszym zakątku.
Lecz w głowie myśl się krzepiąca kołacze
Że koniec jest tylko...... zapowiedzią początku.......!

Lecz tęsknię....... A tęsknota tak duża
Że ciało na wskroś boleścią przeszywa.
I stoję u gór bezradności podnóża
A wszystko to śmierć! To śmierć tak fałszywa!

Zabrała mi Ciebie........ Zabrała Rafałku........
To miejsce puste przy stole tak boli.......
Leży przede mną opłatek w kawałku.......
Lecz dzielić się z Tobą zły los nie pozwoli.......!

Tyle mnie twarzy drogich sercu otacza.......
Tyle miłości i wiary dostaję.......
Lecz brak mi Ciebie i ból dzień naznacza.......
Choć sam w tym bólu nie pozostaję.......!!!

Rzadka Wola Wigilia 24 grudnia 2011r





Wiersz o nocy z 6 na 7 VII 2012r.

Jest noc. Lecz inna… niż dotąd minione
… Jej sens, jej wątki, zostały zmienione…
Boję się… boję… Zamknąć swe oczy…
Przeraża mnie sen, co zmysły……. olejem otoczy!

Za oknem ciemność nieprzejednana…
Ze złem jakoś dziwnie, bratersko zjednana…
Czuję, jak olej wlewa się w moją duszę…
Oddechu mi trzeba, bo się……. olejem zaduszę!

Olej przenika me ciało, wypełnia po brzegi… !
Czyni w mym sercu przedziwne zabiegi… !
Słabnę powoli w…… olej przyodziany.
Skąd taki finał ? taki los……. niespodziany ?!

Co to za siła mnie topi w……. oleju odmęcie?!
Zgubiłem już sens w tym złowrogim zamęcie… !
Co to za siła… serce olejem z Kruszwicy me skuwa… ?
Ta, co źrenice w ciemność……. okuwa?!

To… rozpacz… ! jej największa siła… !
To ona me serce w mroku uwięziła… !
Jak mam się wyrwać ? panika mnie chłonie !
Tak bardzo drżą mi słabnące……. dłonie!

Ostatnim wysiłkiem chwytam się Boga… !
Choć ruchy krępuje żelazna trwoga… !
Łapię się za krzyżyk na piersi……. wiszący
I czuję dotyk……. o jakże……. kojący !!!

Wylewają się ze mnie mroku boleści…
A noc odchodząc wiatrem……. szeleści.
Widzę wzrok……. Jasia we mnie……. utkwiony!
A mój Marcinek……. swym delikatnym ciałem do mnie……. przytulony!

Afera olejowa z Kruszwicą,
Rzadka Wola, dn. 30 sierpnia 2012r.





Aniele Boży

Aniele Boży, Stróżu mego sumienia… ,
Obejmij mnie mocą Swojego ramienia…
Bądź zawsze blisko i wskazuj mi drogę…
Pomóż przepłakać najcięższą trwogę… !

Osłaniaj me życie co tli się płomieniem
I płomień ten czujnym otaczaj spojrzeniem…
Broń mnie przed próżnym patrzeniem na ludzi… ,
Chroń mnie od tego, co kusi i łudzi… !

Naucz mnie płakać nad własnym grzechem…
A potem osusz me łzy swym oddechem…
Pomagaj dostrzegać świata uroki…
Błękity nieba i rwące potoki… !

Dodawaj nadziei, gdy mi jej zabraknie…
Nie szczędź miłości, bo serce jej łaknie…
I dodawaj sił, kiedy będę zmęczony…
Prowadź tym szlakiem, który mi wyznaczony… !

Aż razem dojdziemy do Bramy Wieczności
By dostąpić cudu Niebiańskiej Jasności…
Na koniec w zdanie próśb złożę tak wiele…
Bądź zawsze przy mnie, mój Boży Aniele… !!!

Rzadka Wola, dn. 25 sierpnia 2012r





Posłowie tom V



W starym dokumencie

Dokument to nasze życie to historia człowieka,
to jest potwierdzenie czy jesteś stąd czy też z daleka.
Dokument to świadectwo urodzenia i tożsamości,
to również potwierdzenie winy lub niewinności!

Dokument to jest to coś, co idzie z Tobą przez życie,
nawet donos jest dokumentem napisany, podle, skrycie.
Dokumentem jest ukończenie szkolenia, kursu, szkoły,
dokument to również pismo o pożarze wiejskiej stodoły!

To też jest potwierdzenie twojego zdrowia lub kalectwa,
wszystko co na papierze to dokumenty i świadectwa.
Pragnę Państwu przedstawić stare nasze dokumenty,
to nakaz mojego serca to jest mój obowiązek święty!

Chcę by to co jest w tej książce na wieki pozostało,
o starym dokumencie by jak najwięcej ludzi wiedziało.
Tak ta książka powstała dla przeszłości uwiecznienia,
pamiętajcie o tym co było – tak piękne są wspomnienia!

Przeszłość jest to co kochamy, to jest to co nas wzrusza,
NA STARYM DOKUMENCIE – to też przeszłość
Wasza i Borkowskiego Janusza!

PS.
PRZESZŁOŚĆ, PRZYSZŁOŚĆI PRAGNĘ PODAROWAĆ
PRZESZŁOŚĆ DLA PRZYSZŁOŚCI PRAGNĘ ZACHOWAĆ!!!

Redecz Krukowy dn., 20 sierpnia 2011r.





Szanowni Państwo!!!

To co jest piękne musi być opisane
I w prosty sposób nam przekazane

Legenda - to o przeszłości bajanie
To naszej wyobraźni głos oddanie
Legenda - to historia naszego ludu
To zdarzenia na granicach cudu
Legenda - z bajkowym światem się kojarzy
To jest coś o czym się tylko w snach marzy
Legenda - to wielka odwaga i miłość
To cześć, chwała i sprawiedliwość
Legenda - nadaje sens życia potomności
Uczy szacunku, pokory, uczciwości
Legenda - tworzy, kieruje i bawi
Myśl zadumy w człowieku pozostawi
Myśl zadumy i w sercu ciszę
Może kiedyś, ktoś o nas legendę napisze
Gdy jest dobro w człowieku, to legenda się rodzi
Dobro pozostaje - dobro nigdy nie odchodzi
Oby te legendy dały dużo do myślenia
Ja się nie żegnam, może spotkamy się kiedyś w legendzie - Do zobaczenia!!!



Rok temu.......

Czternasty sierpnia miał być dniem radości.
Odbyć się miała dla Przyjaciół biesiada.
Zaproszonych zostało tak wielu Gości.......
Siąść miała wespół wesoła Gromada.

Miały być tańce, miała być muzyka,
Uśmiechem wypełnione miejsca po brzegi.
Bo przecież czas nam tak szybko umyka.......
I warto zatrzymać czasem ludzkie biegi.

Tym razem to Ty je Syneczku wstrzymałeś.......
Świat stanął w miejscu, zamarł w żałobie.......
Dzień przed Biesiadą swe Życie oddałeś
I płacz wielki nastał me Dziecko po Tobie.......

Godziny płynęły, lecz to tylko zegary
Czuwały nad czasu spokojnym mijaniem.......
Mój zegar zabrały przedziwne mary.......
Zatraciły me chwile rozpaczliwym łkaniem.......

Dzień po Twej śmierci był dla mnie tragiczny.......
Jako dobry gospodarz wytłumaczyć musiałem
By Gości najmilszych Zjazd jakże liczny
Do domu powrócił. A w sercu płakałem.......

Płakałem najmocniej....... Bo przecież dnia tego
Miałeś być z nami, miałeś grać w zespole.......
Zamiast bawić się z Tobą do rana białego
Zasiadłem z Rozpaczą przy pustym stole.......

Rzuciła na mnie surowe spojrzenie.
Kazała płakać, ile tylko mogę.......
Obiecała, że kiedyś nadejdzie Ukojenie.......
A Ona samotnie znów ruszy w drogę.......

Rzadka Wola 14 sierpnia 2011 r.





W 59 rocznicę moich urodzin
ten wiersz dedykuję.......
Tobie Mamo


Mamo.......!!!

Dałaś mi życie i dałaś marzenia.......
Oddałaś mi siebie niemalże w całości.
Tyle przcież, Mamo, miałaś do stracenia.......
Lecz trwałaś w głębokiej i wiernej miłości!

Kochałaś najmocniej, bez żadnego warunku,
Choć byłem i jestem....... niedoskonały.
To w Tobie, Mamo szukałem ratunku
Wtedy gdy Świat mnie ....... zawodził cały.!

Ty nie zawiodłaś. Byłaś przy mnie blisko
Gdy wiatr niespokojny hulał bez litości.
Czuwałaś, by nie gasło domowe ognisko.......
Osłaniałaś płomienie parawanem miłości.!

Dałaś mi zdolność patrzenia na życie
Jak wielkie wyzwanie. Powtarzałaś uparcie
Że nie można bać się i żyć nazbyt skrycie
A dążyć do marzeń na samym już starcie.......!

Nauczyłaś mnie, Mamo, pokonywać trudności
A tych już niemało spotkałem na drodze.
Dzięki Tobie nabyłem na ból odporności
Choć łzy napływają przy niejednej trwodze.......!

Nie zapomnę nigdy Twoich oczu, Mamo.......
Czytałem z nich łatwo, że kochasz ogromnie.
Żadne już na mnie nie patrzyły tak samo –
- Z czułością matki....... Kochające niezłomnie.......!

Dziękuję Ci, Mamo, mego życia Aniele
Za wszystko, co dla mnie poświęcić zechciałaś.
Za to, że dałaś mi siebie tak wiele,
Za Świat najpiękniejszy, który w dłoni skrywałaś.......!!!

Rzadka Wola 29 października 2011r





W 59 rocznicę moich urodzin
ten wiersz dedykuję
Tobie Tato

Tato……!!! Zdumiewała mnie zawsze Twoja wielka odwaga. Życie przeszedłeś mocnym, pewnym krokiem Zazwyczaj na Twej twarzy gościła powaga Stonowana ciepłym i serdecznym wzrokiem! Byłeś mym wzorem. Patrzyłem na Ciebie Z dumą największą jaką Syn darzyć może. Wymagałeś dużo, lecz najwięcej od siebie. Wiedziałeś gdzie iść, gdy spotkałeś rozdroże! Nie bałeś się życia. Przyjmowałeś z godnością Wszystko, co niosło……jego blaski i cienie. Szedłeś szlakiem niełatwym, jednak zawsze z ufnością Odgrywałeś swą rolę na życiowej scenie! A była trudna…… Niejeden aktor życia Nie podołałby wątkom w Twój scenariusz wplecionym. Lecz Ty miałeś wielką siłę przebicia Choć byłeś człowiekiem wyzwaniami niesionym…….! Kochałem Twą życzliwość i uśmiech do Świata. Mimo tego, co złe, zawsze życie sławiłeś. Miłowałeś miesiące od jesieni do lata, Uroki przyrody nieznane wielbiłeś! Zaszczepiłeś we mnie miłość do ziemi i ludzi Świadectwo tożsamości lokalnej mi też dałeś…… Z kujawskiego snu żaden krzyk mnie nie zbudzi…… Tyś sam tego snu kojącego……zaznałeś……! Dziękuję Ci Tato, za twe bystre oczy Bo nimi mój los – mam wrażenie – objąłeś. Wiedziałeś, że lekko się nie potoczy…… Tym mocniej w ramiona mnie swoje ująłeś…..!!!

Rzadka Wola 1 listopada 2011 r.





Wrażliwością dziecka.......!!!

Mojej ukochanej wnuczce
Wiktorii w jej 9 urodziny
Wrażliwością dziecka na Świat spróbuj patrzeć.......
O wiele w nim więcej kolorów dostrzeżesz.......
Nie pozwól, by czas bezpowrotnie mógł zatrzeć
Te chwile, w które smutek wszelaki ubierzesz.......!

Wrażliwością dziecka ludzi wokół postrzegaj.......
Odnajduj w nich to, co w oczach ukryte.......
Z dziecięcym uporem co dzień ich ostrzegaj,
Że nie liczą się lata, a ścieżki przebyte.......!

Wrażliwością dziecka pielęgnuj marzenia.......
Uczyń swą wiarę od skały mocniejszą!
Odpowiedniej drodze podporządkuj dążenia
Choćby inna była o niebo łatwiejszą.......!

Wrażliwością dziecka ciesz się swym życiem.......
Przesadnie kontempluj jego piękna wymiary.......
Swe istnienie uczyń niepokornym odkryciem,
Co nigdy zdziwienia nie pozna miary.......!

Wrażliwością dziecka smutek przyjmij do siebie.......
Nie wyrzekaj się łez i zapłacz, gdy trzeba......
Nie zawsze Słońce będzie stać na Twym Niebie
Uwalniaj emocje, gdy zachodzi potrzeba.......!

Wrażliwością dziecka pokonuj trudności.......
Po upadku powstań i zacznij od nowa.
Odkrywaj w sobie wciąż nowe zdolności.......
Wydeptuj swe ścieżki....... żadna nie jest gotowa.......!

Wrażliwością dziecka stwórz siebie samego.......
Nie zatracaj tego, co piękne jest w Tobie!
W dziecku nie znajdziesz kłamstwa żadnego.......
Znajdziesz słowo wbrew innym....... I ani słowa wbrew sobie.......!!!

Redecz Krukowy dn. 5 maja 2012r





Jasiu........!

W oczekiwaniu na.......
Jana Krzysztofa Borkowskiego - Jasia
Mój mały cud raz kolejny się zdarzy.......
Krew z mojej krwi nowym życiem popłynie.......
Bo każdy mężczyzna właśnie o tym marzy
I wierzy, że czas mu w ojcostwie upłynie.......!

Jeszcze chwila, momencik, niech biegną zegary.
Bo każda godzina przybliża mi Ciebie.......
I czekam tu pełen najgłębszej wiary,
Że w oczach Twych dojrzę choć cząstkę siebie.......!

Jasiu najsłodszy....... Mój skarbie kochany.......
Już wkrótce obejmę Cię, Synku, w ramiona!
Wierzę, że będzie mój głos wysłuchany.
I bojaźń zostanie radością stłumiona.!

Bo modlę się co dzień, by Bóg Cię obdarzył.
Najlepszym zdrowiem, tak przecież ważnym.......
By w Twoim życiu los dobry się zdarzył.
A idąc swą drogą, byś został....... odważnym!

Byś wierny pozostał tym wszystkim wartościom.
Na których Twój Świat będę z troską budował.
Byś zawsze pamiętał, że żyjąc miłością
Nie spotyka Cię dzień, co go będziesz żałował.......!

Jeszcze chwila, momencik, niech biegną zegary.......
Niech szybciej wskazówki swój ruch wystukują.
Niech na siłę największą mierzą zamiary.
I tempo spokojnie, lecz zawzięcie miarkują.!

Mój mały cud raz kolejny się zdarzy.......
I znów mnie zadziwi tajemnica istnienia.......
Znów mi się szczęście, wymaluje, na twarzy.......
Ach czekam tak bardzo! Na Twój dzień narodzenia!!!

Rzadka Wola 21 kwiecień 2012r





Lubię

Swej Justysi
Lubię Twe szepty układać w zdania...
Słuchać jak mówisz do mnie uśmiechem...
Lubię zaznawać Cię w sztuce kochania...
I koić swe serce Twoim oddechem...!

Lubię zachwycać się Twoim widokiem...
Witać Cię co dzień o bladym świcie.
Wpatrywać się w Ciebie zachłannym wzrokiem...
Jak w gwiazdę najdalszą na nieba suficie!.

Lubię Cię mieć jak najbliżej przy sobie...
Godziny samotne wiecznością się zdają...
Zakochany jestem bez pamięci w Tobie!
Pocałunki niech szczere świadectwo Ci dają...!

Lubię myśleć o Tobie z utęsknieniem...,
Gdy wiem, że za chwilę Cię wezmę w ramiona.
Rozłąkę uroczym wypełniam wspomnieniem...,
Lecz nie jest nim nigdy do końca stłumiona...!

Lubię o wszystkim z Tobą rozmawiać...
I to, że się złościsz, gdy nie masz racji.
Niepoprawnie uwielbiam wciąż Cię rozbawiać...
Cieszyć się śmiechem Twym przy kolacji...!

Lubię szalenie dzielić z Tobą swe życie...
Innego już sobie nie wyobrażam........
Chcę przeżyć je z Tobą w dzisiejszym zachwycie...
Bo szczerze je dziś....... za wspaniałe uważam!!!

Rzadka Wola. Pierwszy dzień lata – 22 VI 2012 r.





Moja Maleńka

Można z gwiazd miliona, co świecą na Niebie
Ukochać jedną, co od innych piękniejsza.......
I choć inne niczym się nie różnią od siebie
Ta jedna jest jakby....... od innych....... jaśniejsza!

Można z mnóstwa drzew, co jeden las tworzą
Znać jedno takie, co się z innych wyróżnia.......
I serca nigdy setki drzew nie zatrwożą,
Bo cały się las....... od jednego....... odróżnia!

Można jeden uśmiech ukochać z tysiąca.......
I z jednego się cieszyć najmocniej na Świecie.......
I żaden inny takiego nie zmąca.......
On jest jak w zimie........ wiosenne........ kwiecie!

Można z wielu marzeń takie mieć jedno,
Które wszystkie inne swym blaskiem przyćmiewa.......
Takie, co pragnień stanowi sedno.......
Co nam jest najdroższe,....... a innych ......zdumiewa!

I można ze wszystkich serc na tym Świecie
Jedno uwielbiać w najszczerszych pragnieniach.......
Zatracić się można w jednej tylko kobiecie...... Chociaż tonie się w obcych....... kobiecych....... spojrzeniach!!

.......tak jak się ja....... zatraciłem....... w Tobie!!!



„Moje katharsis”!!!

Łatwa nie była....... I nie była typowa .......
W tradycyjnej baśni nie mieściła swych wątków.......
Kilka razy zaczynała się jakby od nowa.......
I nie miała końca, a ....... tysiące początków.......!

Była bardzo cierpliwa. Nasze błędy znosiła.
Zawsze wytrwale między nami stała.......
Przed laty w mym sercu cichutko zagościła.......
I do dnia dzisiejszego właśnie tam pozostała .......!

Choć jesteśmy osobno....... Bo tak chciało życie.......
Choć splot naszych losów jednym snem rozplątało.......
Ja zawsze .......! Zawsze kochałem ją bardzo, lecz skrycie........
I kocha me serce jak dawniej kochało.......!

Miłości takiej upływ czasu nie zatrze.......
I nie da się jednej zastąpić drugą.......
Choć w przeszłość już teraz – przyrzekam! Nie patrzę.......
Na zawsze zostanę tych czasów sługą.......!

Bo miłość jest wieczna! I gdy druga nastaje
To dwie są miłości. I gorszej nie wskażę .......
Bo każda prawdziwa NA ZAWSZE ZOSTAJE!
I żadnej przenigdy z moich lat nie wymażę.......!

Szczęśliwym jestem, bo mnie Bóg obdarował
Najwspanialszym z uczuć, i to nie jednokrotnie.......
O życiu moim jak chciał - zdecydował.......
I wdzięcznym Mu jestem za wszystko stokrotnie...!!!



Posłowie tom VIII

Synkowi swemu Radkowi
w 26 rocznicę urodzin


Radku...!!!

Synkowi swemu Radkowi
w 26 rocznicę urodzin
Tyś jedyny gardził bajką.......
Niepotrzebne były wróżki
Ani kot co chodził z fajką
Jako baśnie do poduszki.......!

Byłeś małym dzielnym Zuchem,
Mym kochanym Rozrabiaką.
Najweselszym domu Duchem.......
Moim słodkim Zawadiaką.......!

Zamiast bajek Ty wolałeś
Harce i zabawy wszelkie.
Szybko zatem zasypiałeś
Gdy zmęczenie zmogło Cię wielkie.!

Kiedyś skryłeś się w traktorze.
Wszyscy Radku Cię szukali.......
Byłeś w świetnym wręcz humorze
Gdyśmy traktor omijali.......!

Takie to pomysły miałeś
Najkochańszy mój Psotniku.
Raz w ziemniakach się schowałeś.......
Tych Twoich wybryków było bez liku.......!

Byłeś moim małym Radkiem,
Dumą wielką i radością.......
Nie zrażałeś się upadkiem,
Obdarzałeś Nas i Świat miłością.......!

Taki dzisiaj pozostałeś.
Jesteś silny i uparty.
Na mych oczach dorastałeś.......
Tyś, Syneczku, szczęścia warty.......!!!

Ojciec

Brześć Kujawski dnia 10 września 2011r





Mój Boże.......

Targany wspomnieniem, owładnięty tęsknotą
Stoję samotnie. Przede mną rozdroże.......
Czuję się małą bezsilną istotą.......
Tak bardzo rozmawiać chcę z Tobą, mój Boże.......!

Omnia vanitas, to w głowie mej dźwięczy
I żadna cisza tu nie pomoże.
Związany jestem w splot sieci pajęczy.......
Tak bardzo rozmawiać chcę z Tobą, mój Boże.......!

Z niebywałą siłą, a wręcz zawziętością
Rwie się me serce w łez wielkie morze.......
Składając więc ręce z największą szczerością
Tak bardzo rozmawiać chcę z Tobą, mój Boże.......!

Każdego ranka, choćby był najpiękniejszy
Ten sam widzę obraz kiedy oczy otworzę.......
To mój Syn umarły, mój Skarb najcenniejszy.......
Tak bardzo rozmawiać chcę z Tobą, mój Boże.......!

Co czuje ojciec, co mu Dziecko zabrano
Tego żaden człowiek pojąć nie może.......
Nie mogę nic zrobić, by mi Go oddano.......!
Tak bardzo rozmawiać chcę z Tobą, mój Boże.......!

Chaos nieznośny moje myśli splątuje.......
Żałość ma krzykiem rozdziera przestworze.......!
Ból niewymowny nad mym sercem panuje.......
Tak bardzo rozmawiać chce z Tobą, mój Boże.......!

Codziennie mą duszę tęsknota rozkrusza
Ostra jak kant w metalowym toporze.......
Do łkania cichego me serce wciąż zmusza.......
Tak bardzo rozmawiać chcę z Tobą, mój Boże.......!

Czasami jednak nawet słowa brakuje.......
Milczenie przygniata....... Ani zdania nie złożę.......
Lecz Ty znasz każdą zadrę, co me serce kuje.......
Bądź choćby w milczeniu, ale blisko, mój Boże.......!!!

Redecz Krukowy dnia 9 października 2011r





Widzę Cię Boże.

Widzę Cię, Boże, w słońca jasności,
Co noce westchnieniem wnet rozpromienia…
I zimę co roku w lato zamienia…
Nie lęka się żadnej, surowej ciemności…

Widzę Cię, Boże, w błękicie nieba…
Co wieczorem w czerwień miejscami przechodzi…
I do granic świata obłokiem dochodzi…
Takich widoków oczom potrzeba…

Widzę Cię, Boże, w kolorach tęczy…
Takiej co barwny szlak rozpościera…
Niebo w kolory przecudne ubiera
Tworząc leniwie kształt półobręczy…

Widzę Cię, Boże, w locie ptaków błogim…
Tulących skrzydła w wiatru podmuchy…
Nieskrępowane są niczym ich ruchy…
Ich prawo wolności tak jest mi drogim…

Widzę Cię, Boże, w każdej szczelinie
Tego pięknego Wielkiego Świata…
Tam, gdzie przenika mnie głębi poświata…
Na każdym wzgórku, i w każdej dolinie.

Redecz Krukowy, dn. 20 kwietnia 1975r.





Mój kochany piłkarzu

Marcinkowi...... za jego
pasję do piłki i wspólny
czas spędzony na boisku


Dalej, Marcinku! Zagrajmy razem.
W tę grę, co Ci sprawia najwięcej radości.
Rozwesel Świat mój uśmiechu obrazem.
I ucz mnie tak cennej do szczęścia zdolności!

Biegnij po piłkę, ja bramki ustawię.
Co z małych dwóch słupków dość sprytnie złożone.
Problemy wszelakie za sobą zostawię.
I oddam Ci myśli dnia trudem stworzone!

Gotowy już jesteś? Więc zacząć pora!
Mecz rozegrajmy jak zawsze w pokoju
Gdy dusza moja wydaje się chora
Potrafisz w nią tchnąć potrzebnego spokoju!

O tak! Teraz! Celuj do bramki!
Ciiii.......Dwa....... I jeden zakrzyknij!
Masz klucze na wszystkie mego serca zamki.......
Otwieraj z wolna i w emocje me wniknij.!

Strzeliłeś mi gola! Wspaniale! Mój piłkarz kochany!
Uwielbiam, gdy śmiejesz się w takiej chwili.
W Twą radość jak w muzykę jestem wsłuchany.......
Bo śmiech taki zawsze dzień mój umili!

I znów zwyciężyłeś! Jak to się dzieje,
Że w każdym meczu zostaję ograny?
Dajesz mi szczęście........ I dajesz nadzieję.......
Dzięki Tobie zawsze już będę....... wygrany!!!

Rzadka Wola 22 kwietnia 2012r





Maleńka!!!

„W 4 rocznicę urodzin Marcinka
ten wiersz Ci poświęcam”


Kocham Cię dziś i jutro też będę.
Tak samo jak wczoraj Cię Miła kochałem.......
Cenniejszej nad Ciebie już wiem, nie zdobędę.
To Tobie w całości swe serce oddałem.......!

Kocham Cię dniami i kocham też nocą.
I ani sekundy z naszych chwil nie uronię.
Jeśli zechcesz, Najmilsza, całą serca mocą
Bez wahań najmniejszych Twojej duszy się skłonię!

Kocham Cię bardziej aniżeli siebie.
Jeśli ja jestem ptakiem, to Tyś mą wolnością.......
Żyć bym nie umiał Najwspanialsza bez Ciebie.......
Tyś ze mną zjednana jako Człowiek z Miłością.......!

Kocham Cię zawsze. Bez warunków. Niezmiennie.
Od czasu początku do samego kresu.......
I tlą się w mym sercu uczucia, płomienne
I tlić się tam będą w granicach bezkresu.......!

Kocham Cię szczerze. Lubię płakać z miłości.......
I zmieniać fałszywe łez postrzeganie.
Bo łza przecież może, być łzą szczęśliwości.......
I oznaczać pewność, a nie tylko – wahanie........!

Kocham Cię wielce. Całą siłą miłości.
Jesteś moim oddechem, moim słodkim natchnieniem........
Przyodziana w szatę mego serca tkliwości
Pozostaniesz na zawsze – moich snów Objawieniem........!!!

Rzadka Wola dn. 18 marca 2012r





Czemuś mnie Synku zostawił?

Dzień był spokojny, upalny, jaskrawy.
Blask bardzo łatwo wygrywał z cieniem.
Ty nie zdawałeś sobie nawet sprawy
Jak zdradzieckim objęło Cię słońce spojrzeniem.......

Synku kochany! Synku najsłodszy!
Komu wadziłeś na tym ziemskim padole?
Dziecko Ty moje, Skarbie najdroższy!
Dlaczegoś nie przy mnie, a w tym chłodnym dole?.......!

Przeklinam ten dzień Twoją krwią naznaczony!
Najgorszy z miesięcy w całym długim roku.......
Wypadek Twój co do sekundy zliczony
Do dziś przetrzymuje mnie w sennym amoku.......

Więzi me serce z bólu kajdanami.......
Obrazem Twej twarzy delikatnej, Syneczku.......
Nadzieję pokładam w uczuciu między nami.......
Nie przestanę Cię kochać....... Ty wiesz, Aniołeczku.......

Tyś krew z mojej krwi i serce z serca mego!
Wraz z sobą zabrałeś cząstkę mego tchnienia.......
Tak chciałbym Cię tulić w ramionach Żywego!
Zostały mi tylko palące wspomnienia.......

Łzy ociężale spływają po twarzy
Gdy sam na sam z myślą ciężką jak skała
Serce rozmawiać znów się odważy
A jest to odwaga – przyrzekam – niemała.......

Tak tęsknię za Tobą mój Synku mały!
Pamiętam Twój uśmiech, Twój głos, Twoje oczy.......
Lecz Ciebie, me Dziecko, anioły zabrały
I tylko zostawiły mi Twój obraz uroczy.......

Powiedz mi, Boże, dlaczego On właśnie?!
Tak młody, przystojny, przy życia początku.......
Dlaczego świec tyle nazbyt szybko gaśnie
Choć trzeba Ich bardzo gdzieś w mrocznym zakątku?

Marzę, byś w snach mnie odwiedzał Rafałku......
. Bym mógł Cię do serca utulić Kochany.......
Wciąż zmierzam ku Tobie, kawałek po kawałku.......
Dojrzę Cię wkrótce zza złocistej Bramy.......!
Dzień się już kończył i wieczór zapadał.
Słońce niknęło w otchłani czerwieni.
Kurz po wypadku powoli opadał......
Czemuś mnie, Synku, zostawił na ziemi?.......

Rzadka Wola dnia 13 sierpnia 2011 r.





Pchła Marcelinka

Pewnego razu pchła Marcelinka
Usiadła na brzegu starego kominka.

Dostrzegł ją szybko kocur Cezary,
Na widok ten włożył na nos okulary.

Była to pchła, która dniami całymi
Dokuczała kotu figlami małymi.

Dręczyła kocura po grzbiecie skakaniem
I nieznośnym koszmarnie za uchem drapaniem.

Największa to była w mieszkaniu psotka
A uparła się właśnie na biednego kotka.

Dlatego Cezary, gdy ją tylko zobaczył
Ruszył w ucieczkę, lecz łapką zahaczył

O kabel lampy stojącej w pokoju
I nic nie zostało z błogiego spokoju.

Przewrócił lampę, podniosły się wrzaski
A pchła Marcelinka zbijała oklaski:

„Widzisz, coś zrobił mój mały koteczku?
Zapomnieć dziś możesz o cieplutkim mleczku”.

I wtem na dworze się znalazł Cezary
Wypędzony z mieszkania dla odbycia kary.

Zbyt wcześnie cieszyła się Marcelinka
Bo oto pan domu stał obok kominka.

Postanowił dołożyć drewna troszeczkę
I spostrzegł na kancie maleńką pchełeczkę.

Zamknął ją szybko w uścisku dłoni.
Bez szansy została, że się wybroni.

Wiedziała, że żaden krzyk nie pomoże
I tak to znalazła się pchełka na dworze.

Z kocurem Cezarym los dzielić jej przyszło.
Przez żarty na kocie tak oto wyszło.



Posłowie tom IX


Redecz Krukowy

Redecz Krukowy....... Moja ziemia najdroższa.......
Tutaj przez lata uczyłem się życia.
Każda ziemia inna jest dla mnie uboższa.......
I z żadną nie mam równego obycia.......!

To tutaj się czuję naprawdę u siebie.
To tu dla mnie bije kujawskie serce.
Tutaj powracam, gdy jestem w potrzebie.......
Tu ukojenia szukam w rozterce.......!

Powracam często nostalgicznym wspomnieniem
Do lat młodości w Redczu spędzonych.
Pamięcią sięgam wciąż z utęsknieniem
Do miejsc bliskich sercu, po drodze zgubionych.......!

A piękna tak wiele wieś maleńka kryje
Że miasto niejedno by nie zmieściło.
Wie o tym każdy, kto w Redczu żyje
Że tutaj się dzieło Boga ziściło.......!

Dzieło wspaniałe, czystym niebem znaczone,
Obrazem co ptaków melodią śpiewany.......
Wszystko uśmiechem jest Boga ochrzczone.......
Każdy zakątek w tej ziemi skrywany.......!

Kocham tę wieś i ludzi miłuję
Co historię Redcza Krukowego tworzyli.
W podzięce najszczerszej słów nie znajduję
Dla Tych co żyją, i Tych, co tu żyli.......!

Największy skarb Redcza to ludzie właśnie.
To Oni piękna tej wsi dopełniają.......
Sprawiają, że płomień pamięci nie zgaśnie.......
Bo wiernie przy swojej ziemi wciąż trwają.!

Ja również próbuję ten płomień osłaniać
Uwieczniając swój Redecz słowem pisanym.......
Wciąż pragnę piękno miejscowości odsłaniać
Tym, co owo piękno pozostaje nieznanym.......!!!

Rzadka Wola 21 listopad 2011r





Moja Mała Ojczyzna !!!

Zmęczony biegiem, spokoju spragniony
Stoję samotnie pośrodku Wszechświata.
Urokiem i czarem mego Nieba olśniony
Czuję, jak przenika mnie jasna poświata.!

To dotyk najmilszy kujawskiego słońca
Co koi zmysły i duszę uzdrawia.
To ono wstaje i zachodzi z dniem końca
A z góry uśmiechem wszystkich pozdrawia.!

Tak błogo się czuję wówczas dusza moja
Gdy tutejszym powietrzem oddychać może.......
Mój zakątek najmilszy....... Moich marzeń ostoja.......
Tu życie zacząłem i tutaj je złożę.......!

Patrzę na pola złotym kłosem zdobione,
Dalej są lasy listowiem utkane.
Wszystko to ręką Boga zrobione.......
Każde zdumienie na drodze spotkane.......!

A być zdumionym nad Świata widokiem
Jest jakże wspaniałe. Dar to niemały.......
Coraz silniej odczuwać z kolejnym rokiem
Że pięknie jest wokół! Że piękny Świat cały.......!

I że piękniej niż wszędzie jest tutaj, gdzie stoję.......
Na tym skrawku ziemi, pod kujawskim sklepieniem.
Przyznać się z dumą największą nie boję
Że najszczerszym darzę Kujawy wielbieniem.......!

Tu moje myśli, tutaj serce moje.......
Moją Małą Ojczyznę czynię swym natchnieniem.
Pośrodku Wszechświata....... Na Kujawach dziś stoję.......
Na Ziemi, co snów mych się stała spełnieniem.......!!!

Rzadka Wola 26 listopada 2011r





Bajka o Redczu Krukowym

Opowiem Wam, dzieci, niezwykłą bajeczkę.
Takiej – zapewniam – jeszcze nie znacie.
Chociaż niejedną czytaliście książeczkę
I w bajkach spore obeznanie macie.......!

A mowa o Rydcu, chłopcu wspaniałym
Co ziemię kujawską miłował szczerze.
Był jeszcze dzieckiem nadzwyczaj małym
Gdy siłę nabył jak rośli rycerze.......!

Miał lat dwanaście, a takie zdolności
Że władał bronią jak rycerz królewski.
Była w nim jakaś cząstka boskości.......
Wyprzedzał Polaków i oręż litewski.......!

Wszyscy wokoło dziwili się szczerze
I pojąć tego nie byli w stanie
Skąd taka siła w tym młodym się bierze
Lecz bez odpowiedzi zostało pytanie.......!

I wtem nadszedł dzień wielkiego lamentu.......
Na wioskę napadli rycerze zakonni.
W ciągu jednego krótkiego momentu
Mieszkańcy zupełnie się stali bezbronni.......!

Wszyscy bowiem okoliczni rycerze
Z rana samego na turniej ruszyli.
Cała więc wieś zatrwożyła się szczerze
Gdy chytrze Krzyżacy nań uderzyli.......!

Wykorzystać chcieli ten moment jedyny
Gdy mieszkańcy zostali zdani na siebie.
Lecz Rydec nie został tu bez przyczyny.......
I gotów był walczyć, gdy wioska w potrzebie.......!

Sam jeden stanął a stu tamtych było.
W zgodzie z rozumem przeczuwał śmierć swoją.
Lecz serce kujawskie mocno w nim biło
Wiedział, że jedyną jest wioski ostoją.......!

Powalił jednego, dwóch i dwudziestu.
Walczył zawzięcie, z nadludzkim uporem.
Lecz kiedy pokonał najeźdźców czterdziestu
Pod krzyżackim się w końcu ugiął naporem.......!

Z minutą każdą opadał z sił.......
Gorączkowo uderzał chybiając zbyt często.......
I wtedy one z pomocą przybyły.......
Czarnym orężem zjawiły się gęsto.......!

Krzyżacy wpadli w popłoch ogromny!
Z pola bitwy ich kruki wyparły.......
I został tam tylko Rydec niezłomny
Zdziwiony, że oto kruki go wsparły.......!

Wieść się na Świata stron cztery rozniosła
O niezwykłej i jakże bohaterskiej obronie.
„Redecz Krukowy” odtąd wieś nazwę niosła
Dla Rydca i Kruków walecznych w ukłonie.......!!!

Redecz Krukowy dn. 3 grudnia 2011r