Janusz Kliś

Janusz Kliś - poeta, plastyk i nauczyciel.
Urodził się w 1961 roku w Dębicy, woj.podkarpackie. Pisze, rysuje i maluje (z przerwami) od szesnastego roku życia. Wiersze publikuje w Polsce i USA - (książki, płyty CD, prasa, radio, telewizja i internet...) Ma na swoim koncie liczne spotkania autorskie.  Od 1998 r. ,,znajduje się" na emigracji w USA.

 Książki poetyckie (tomiki i zbiory wierszy):
,,Księżycowy sen" - 1978 r.- Dębica.
,,Kamienne znaki" - 1979 r.- Dębica.
,,Wzmagania"        - 1980 r.- Dębica.
,,Kwiaty w moim oknie" (zbiór wierszy w książce  ,,Spojrzenie") - 2009 r.- Zagdańsk / Chicago.
,,Osobliwość" (zbiór wierszy w książce  ,,Grzechy niepopełnione") - 2013 r.- Krynica-Zdrój.

 

Antologie i almanachy:
(Antologie poetów chicagowskich)
,,Czy może być inaczej" - 2009 r.- Zagdańsk / Chicago.
,,Spojrzenie" -2009 r.- (tomik czterech poetów) - Zagdańsk / Chicago.
,,Bez złudzeń" -2010 r.- Zagdańsk / Chicago.
,,Sursum Corda - W górę serca" - 2012 r.- Zagdańsk / Chicago.
,,Wyznanie emigranta" - 2013 r.- Zagdańsk / Chicago.
 (Antologia wierszy - Polish American Poets Academy)
,,Między spojrzeniem a spojrzeniem" - 2013 r.- Wallington / New Jersey.
(Almanach poetycki  - Ars Pro Publiko)
,,Grzechy niepopełnione" - 2013 r.- Krynica-Zdrój.

Płyty ,,CD" - poezja czytana i śpiewana:
,,Kwiaty w moim oknie" - 2009 r. - ,,Media Sound"- Chicago.

Publikacje poezji w prasie polonijnej:
 ,,Magazyn Polonia" - (Chicago)
 ,,Dziennik Związkowy" - (Chicago)
 ,,Kurier" - (Chicago)
 ,,Panorama" - (Chicago)
,,Informator Polonijny" - (Chicago)
,,Monitor" - (Chicago)

Linki:          http://pisarze.pl/index.php?option=com_sobi2&sobi2Task=sobi2Details&sobi2Id=1759&Itemid=0
http://www.radiownet.pl/publikacje/janusz-klis-emigracja-aberracja
http://www.malopolskie.tv/film/ars_pro_publico-2665.html
https://www.facebook.com/pages/Janusz-Kli%C5%9B-Official-Profile/381338678609725
http://www.youtube.com/user/januszklis1/videos?view=0&tag_id=&shelf_index=1&sort=p

 

 


( wiersz nr. II z tryptyku pt: ,,EMIGRACJA -  ABERRACJA")

miasto emigranta
to wiersz - w stanie zagubienia
pełen rozkładu metafor i chaosu
zawijanego w gazetę
i ciężkich rymów
melancholii

pełen razważań i porównań
utraconego świata
oskarżeń i zarzutów
epitetów

miasto emigranta
to wiersz - w stanie zepsucia
pełen gorzkich spalin i haseł
sprzedających się na ulicy
i wyrywanych jak zęby
symboli

pełen ukłonów i zdrady
zimnych uścisków
poczęstunków i zatruć
serc

miasto emigranta
to wiersz - w stanie zachłanności
pełen chytrych myśli i brudnych
pieniędzy  na chodniku
i wystarczy tylko sięgnąć
u p a ś ć

                                              Chicago 2010 r.

 

 

 

(z tomiku pt. ,,Kwiaty w moim oknie")

moje łąki

miękkimi poduchami chmur
oczy przecieram
ze snu
łagodzę ból
rumiankowym słońcem
na wietrze

tęsknoty wspinają się
na grzbiety gór
jak serce w zachwycie
drga powietrze

a w trawach wiatr
aromatem ziół
dni moje wygrywa
na liściach zielonych

wspomnienia układa
melodyjnie w miesiące
w lata
duszą kołysze i potrząsa
w kwiatach

stare ścieżki
wciąż czuję pod stopami
i wiersze
jak do serca lgną

tak blisko
kwitną  moje łąki
pod Tatrami

tak daleko
kwitnie mój dom

                            Chicago 2009r.






(z tomiku pt. ,,Kwiaty w moim oknie")

świątki frasobliwe

jest w nich szum zielonych liści
bojaźń
w zamyśleniu
i zapach kwiatów lipy
czerwcowy

jest w nich prostota ludzkich myśli
świętość
w cierpieniu
i ból ostry cierniowej
korony

są w nich pragnienia najzwyklejsze
i śpiew drżących rąk
w modlitwie

i serce
dłutem niewinnie zranione

cierpi drzewo
cierpi człowiek
cierpi Bóg
i świątki są strapione

                            Chicago 2009r.

 



(ze  zbioru pt. ,,Osobliwość")

drzewo osobliwości

szorstkością kory zarysowani
w myślach
wetknięci w słoje - obręcze satelit
w zakrzywione spojrzenia kosmosu
uwikłani

odludnieni w głębi

podpieramy horyzont
wewnętrznej przestrzeni
chwiejnym filarem
hipotez

w wirze otchłani
białych i czarnych dziur
wnikamy jak rdzeń
w pulsujący pień
równoległych światów

wychyleni z tunelu
w objęciach życia
przelewamy się - ze słoja w słój
żywicą pragnień - słodką
jak miód

                            Chicago 2013r.





(ze  zbioru pt. ,,Osobliwość")

dylatacja czasu

zawieszeni w otchłani
nad nicością
rozciągani ciemną energią
Wszechświata

bezwładni w rozrastaniu
pędzimy - szybciej
                        szybciej
                               i szybciej

w zachwianiu grawitacji
zawsze spóźnieni
o jeden obrót
na granicy zerwania
myśli
i czasoprzestrzeni

w astrofizycznym rozdarciu
wtajemniczenia biblijnego

w zagęszczeniu
transcendentalnego wymiaru
milczącej nadziei

w opamiętaniu

podajemy sobie ręce
by Niebo spadło
na Ziemię

                            Chicago 2013r.

 





(ze  zbioru pt. ,,Zapiski z podróży")

Pine Creek

ujęła mnie - ta rzeczka
i obwiązała srebrnoszarym
bystrym okiem
z kamiennymi grzbietami
porosłymi rudym mchem
jak bizony i zapachem
indiańskiego lata

faluje w niej moje odbicie
i rozpływa się w każdej kropli
żywego atramentu
czystym srebrem

nabrałem jej - do głowy

zaszumiały białe sosny
razem z widokiem na prerie
wezbrały wiersze
i teraz przelewają się uszami
cichym szmerem
wody magicznego świata

nabrałem jej - do ust
nabrałem jej - kwitnie
świeża liryka

                                  White Pines State Park Illinois
                                                lipiec 2011 r.





(ze  zbioru pt. ,,Zapiski z podróży")

White Pines

ten puszysty las
przylgnął do mnie
jak wiersz - pachnący
zielonymi gwiazdami lata
co płoną - od słońca
 
jaśnieje
rozgałęziona przestrzeń

dach wyobraźni
przy pniu
jak szyszka
nastroszony jeszcze
wrasta we mnie - powoli
głęboko
czystym oddechem

żywicą pragnień i uniesień
od  korzeni
do każdego ziarenka
przelewają się igłami
prosto do płuc
sosnowe napoje

żywy nektar nirwany

młodnieją krajobrazy
rodzi się w drzewie - świeży człowiek

                           White Pines Forest State Park Illinois
                                                 lipiec 2011r.

 




(z tomiku pt. ,,Kwiaty w moim oknie")

Madonna z kwiatami

zastygła w kamieniu
z zamkniętymi oczami
kwiaty rozdaje ubogim
na rozdrożu
na kłopoty
na trwogi

jest w kamieniu serce
żyjące nadzieją
co upadłego
z ziemi podnosi

jest w kamieniu światło
najczystsze
co wzniosłego
na kolana powala

jest w kamieniu miłość
najgorętsza
co wiecznie
w ukryciu rozkwita

wystarczy pokłonić się
a Ona do serca sięgnie
po różę czerwoną
bez kolców
bez słowa
bez kręcenia... głową

                            Chicago 2009r.

 




(z Antologii poetów chicagowskich - 2010 r. pt. ,,Bez złudzeń")

lato w kapeluszu

noszę w kapeluszu słomianym
słoneczników latarnie
miodowe
przestrzeń gorącą
na liściach zielonych
wspartą

i słońc przelatujących
nad słońcami
tysiące

noszę w kapeluszu słomianym
pszczół brzęczenie
lipcowe
pejzaż kolorowy
aromatem łąk utkany
starannie

i słowa ulotne
jak wróble
szare

noszę w kapeluszu słomianym
nieba odbicie
błękitne
dzieciństwo skrzydlate
jaskółek wiszących
pod dachem

i sny niewinne
jak poziomki
pachnące - upalnym latem

                                   Maciejowi Górajowi - aktorowi i przyjacielowi.
                                                     Chicago - lipiec 2010 r.

 

 

 

(z Antologii poetów chicagowskich - 2010r. pt. ,,Bez złudzeń")

sen nocy świętojańskiej

jak Czarna Madonna
noc czerwcowa
w starych lipach drzemie
i przez sen metafory szepce

a ja - słucham
i nie pojmuję - jak poeta
iluzja
boża zabawka

trzask ! blask !

ktoś niebem potrząsa
gwiazdy jak iskry rozsypuje
i tylko sekunda by pochwycić
migotanie lata - chwytam

kwiatem  paproci
jarzy się poemat

Święty Jan nad nocą
konarami chwieje
i uśmiecha się
z najwyższego drzewa

lipy myją pachnące
miodem ręce
w Mlecznej Rzece

płyną wiersze

                                Chicago 2010 r.