Joanna Roś

Joanna Roś – ur. 08.12. 1989. Absolwentka filozofii, studentka Katedry Porównawczych Studiów Cywilizacji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Założycielka i scenopisarka amatorskiego Teatru Gorzkie Etcetera. Autorka książki poetyckiej "Zbieracze planet" (Miniatura 2012).Wiersze publikowała min. w „Toposie”, „Cegle” i "Kozimrynku". Współpracuje z krakowskim portalem literackim Bookeriada. Mieszka w Krakowie.

 

***

Woda jest jeszcze pełna zielonych wodorostów
Przyjmuje jak mężczyzna o wiotkich ramionach
Jestem tu kamieniem rzuconym w jezioro
Cichy plusk dobiega przez nieszczelne niebo

Nie szukaj w wodzie śladów Jestem jedną z wielu
o której przypomina tylko nieobecność
Przychodzisz wdychać chłodny gnilny zapach wody
popłynąć moim nurtem Ja jestem daleko

Moje ciało to kamień a dusza jest wodą
Nigdy nie będziemy dla siebie jednością
Woda obmyje kamień Ciało wstrzyma duszę
Nie wiem czy jeszcze żyję Może to jest życie

 

SCIENCE FICTION

Czy może istnieć coś droższego - zadawałam sobie pytanie,
podążając za twoim spojrzeniem przez gałęzie, tam, gdzie
odbicie księżyca na rzece było złote i mówiło : Podejdź.

Co będziemy robić z księżycem i gwiazdami na planecie,
gdzie można pisać o nich wiecznym piórem, czy wypatrzymy ten moment,
kiedy poświata nocy nakrapia jasnym blaskiem skórki gruszek?
Pewni jednego, że tylko patrząc w niebo, patrzy się przed siebie,
że jest coś cieplejszego niż miłość - głos ziemi wołającej za słońcem.

Nie wiemy o czym mówicie, co znaczy, że na rzekę zarzucono obręcz?
Może dlatego, że zieleń zakwita najmocniej pod liściem naszych powiek,
i czemu nie zbieramy planet?

Przecież wszechświat można sprzedać za bardzo wysoką cenę.

 

MANICHEIZM

Kiedy prosiłam : „Opowiedz mi swoją religię”,
„Oczy są świetliste, gdy wino jest ciemne” –
odpowiadał Mani.

Leżeliśmy na popękanej ziemi,
wpatrzeni w świetliste gwiazdy
na ciemnym niebie wygasłego Hazaranu.

Byliśmy pijani, gdy usuwał teksty z ewangelii,
gdzie było napisane, że Bóg opiekuje się nami.

 

FALE

Poświata wpada pionowo w wulkan, prześwietla poziomo
nasze usta. Tak się rozmawia z księżycem, kiedy zawiodły
wszystkie widzialne formy życia. Podmuch zimna,

to także oddech, ledwo dosłyszalny zgrzyt tarczy
jak grymas na twarzy. On mówi : ze ścian nieba
spoglądają mapy, weź którąś w dłonie i płyń.

 

***

Odzyskane po walkach
ciche wnętrze kobiety
ziemia święta

Wchodź w nią boso
ale zbroi nie ściągaj