Joanna Szubstarska

Urodzona we Włodawie. Teksty poetyckie publikowane w: Almanachu poezji religijnej "€žA Duch wieje kędy chce"€, "€žNowym Przeglądzie Wszechpolskim"€, "€žNowej Okolicy Poetów"€, "€žAkancie"€, "€žFragmencie"€, "€žMyśli.pl"€, "€žScriptores Scholarum"€, "€žKalejdoskopie"€ (Kanada), "€žDwukropku"€ (RPA) oraz w polonijnej rozgłośni Radia Lora (Szwajcaria), w 2014 wydany tom poetycki "€žMilczenie ptaków".

 

Czerń

 

Zawieszona przy krawędzi brzasku

Spoczęła na zwyczajnym legowisku

Nad kopułą dnia.

Blaski odpychają jej ciężar

I unoszą w górę.

Zasłona zaczerniona powłoką

Tajemnic światła 

W zmrok zapada

Okrywa bezwiednie ciała niebieskie,

Czerpiąc z nich pierwiastki złota.

Uważny wędrowiec

Obserwuje ten moment,

Odtąd woli żyć obok,

Poza bezpiecznym kręgiem

Dnia i nocy,

Na granicy topnienia promieni,

Świadomy ceny

Klejnotów zakrytych w czerni.

 

 

Koński oddech

Wypycha ciężar mgły,

Której opary już dawno

Omotały mózg jeźdźca.

Zsiada powoli,

Zarysowując granicę obojętności

-zmieszanej z przymusem ruchu-

Z przygodą wpisaną w rżenie.

Dźwięk i zapach

Przenoszą w krajobraz świtu

Końską energię

Przedłużoną w ogonie dnia.

 

 

 

Kielich życia

 

Kielich nie zmienia formy,

Kształtowany według wzorca,

Kopia podobnych modeli.

Zawiera w strukturze

Lekkość ruchów ręki

Zatopioną w tkance nieożywionej.

Mieści brzemię uczty życia.

 

 

 

Cisza korytarzy

 

Brak dźwięku słów,

Milczenie mijanych oczu,

Pocałunek w ciszy.

Miarowy oddech

Zamieszkuje długie korytarze.

Schodzę krętymi schodami,

Z wyprostowanymi myślami,

Pragnieniem nakierowanym

Na spokój zastygłych korytarzy.

 

 

 

Upiorność miejsca

Skrzyżowanych kraterów ścian,

Z punktem świetlistym okna,

Wypukłość mebli

I martwa natura w kadrze,

Zamiast otępienia

Przywołują dreszcz,

Fontannę bodźców,

Spinających szarość atelier

W sensowne momenty.

 

 

 

Ona wyznacza granice dnia, 

Wybrzusza wypychane powietrze płuc,

Przeskakuje bariery normalności

I przekupuje rozum;

Aby potem

-pijana z zachwytu 

nad własnym sprytem-

wcisnąć cierń

w serce płonące miłością.

Ona, nostalgia...

 

 

 

Żyć na powierzchni

Przestrzenią

Lotem,

Nawet z połamanym skrzydłem.

Wkupić się w przestworza

Ocalać

Innych,

Otwierać klatki bez pardonu.

 

 

 

Składamy ręce

-ochrona przed upadkiem.

Błękit oczu 

Zlewa się z niebiosami.

Wysłuchujemy krwi

I serce potwierdza równowagę.

Ale podchodząc do Ołtarza

Bezwiednie tracimy oddech.

 

 

 

Wykrusz tę ścianę czerni,

Co jak zasłona

Zagradza szlaki

Do dawnych pokoleń.

Docierać będę

Do rozrzuconych kości,

Ich proch poprowadzi

Do martwej ziemi grobów.

 

 

 

Zanim napłyną 

Słowa przebaczania

Czas się odwróci

I ludzie zapomną.

Wschody, zachody

W tysiącletnią przepaść

Upadać będą

Bez trwogi ciosu.

Zbryloną przestrzeń

Ludzkim bogom

Złożą przed zgonem

Zakrzepli w cieniu.

W chóry anielskie

Bębny akces zgłoszą

Ostatnie nawoływanie

Do czynu w imię.

 

 

 

Włosy policzone,

Kroki ponumerowane,

Serca drżą.

Zapisano w księdze

Jasnymi znakami

i...zrozumiano.

Otwierają się

pięści boju, nienawiść

pęka. Śmiech.

 

 

 

Upadek

 

Upadanie to

Składanie rąk,

Układanie kości,

Wskazywanie na innych

Palcem podniesionym nadal

W górę.

 

 

 

Słyszę głos

Rozbity wśród gałęzi;

Wspinaczka nut

I pauza.

Odsłona trzecia:

Upadek

- porysowanie skóry

- walka o oddech

I te zęby,

Widzialne kości,

Silniejsze od mięśni,

Wygryzające rezygnację

- odsłonę trzecią.

 

 

 

 

Deszcz zmył z płótna ziemi

Złoto i plamy sangwiny,

Zostały barwy zimna i srebro.

Srebrniki zabiorą Judasze

W podróż po kuli, a czyści

Pogrzebią potem ich ludzkość.

Podejdzie malarz do palety

-nieobecny w akcie historii-

i zobaczy anty- dzieło.

 

 

 

Makieta

 

Zabrała oddech połowie ściany,

Rozpostarta królowa.

Majestat barw przewyższył pejzaż

Za oknem- naprzeciw- natura bladła.

Spoglądające ku sobie,

W konflikcie wobec pór roku,

Makieta i natura.