Jolanta Miśkiewicz

Urodziłam się i mieszkam w Łodzi. Syn namówił mnie
do udziału w warsztatach pisania prowadzonych przez łódzką pisarkę Grażynę Bąkiewicz, oraz w warsztatach literackich prowadzonych przez językoznawcę Beatę Śniecikowską. W 2009 r. uzyskałam wyróżnienie
w konkursie „Babcie chwytają za pióra”, oraz „Bajka terapeutyczna”. W konkursie na fraszkę zajęłam
II miejsce. Otrzymałam nagrodę w konkursie poetyckim „Twarz kobiety” i wydawnictwa W.A.B. Oraz konkursach wydawnictwa Kobieta Puszysta. Jestem jednym
z redaktorów portalu www.kobiety.lodz.pl,www.kobietapuszysta.pl ,www.kobiety50plus.pli Poeto.pl oraz piszę
na  www.poetika.pl. Mam swoja stronę  http://dzgutk0.wix.com/jolantamiskiewicz
i zaproponowano mi w biuletynie bibliotekarzy prowadzenie własnej rubryki. Brałam udział
w przygotowaniu oprawy artystycznej do Festiwalu Otwartego Kobiet Aktywnych FOKA (bajki dla dorosłych – poezja i proza, wygrałam konkurs
na dżingiel) oraz w przygotowaniu wieczorku poetyckiego w Carte Blanche w ramach lipcowego Festiwalu Tańca Flamenco. Utwory czytane były w Radiu Łódź, w TVP Info, TVN  24, bibliotekach i przedszkolach. Znane są dzięki artykułom w Gazecie Wyborczej i Expressie. Brałam udział
w Piernikaliach 2010,11,12. Dostałam wyróżnienie w konkursie Fundacji ARKA. Wygrałam konkurs o Złote Pióro AKANTU w czerwcu 2010 r, a w lutym br. zostałam vice szefową tej grupy poetyckiej. W maju 2011 wydałam tomik poezji „Miłość sercem pisze”, w sierpniu 2011 zostałam wyróżniona w konkursie „Podróż poetycka”. Również w sierpniu otrzymałam pierwszą nagrodę
– Wieczne Pióro Twórcy w Turnieju Jednego Wiersza. W październiku 2011 r. mój wiersz został wyróżniony w konkursie Milowy Słup drukiem w tomiku pokonkursowym.  Moje utwory są
w publikacjach zbiorowych „Babcia nadaje”, „Leśne opowieści” „Bajki empatyczne”, „Przenikanie światów”, artykuł wydrukowano w kwartalniku „Style i Charaktery” nr 2  2010 r., a wiersze
w „Wierszówce” i kwartalnikach Akantu oraz na w/w portalach i stronie UTW (warsztaty literackie). Piszę poezję i prozę, mam na Kobiecie Puszystej swój cykl satyryczny Ucieczki Ali Capone. We wrześniu moje utwory znalazły sie w tomiku Dżemowej Trybuny Poetów, a w grudniu były wydane w tomiku grupy Motyl. W czerwcu 2012 wydana została książka dla młodzieży „Kolczyk w brzuchu i babcine korki” .  Zostałam zaproszona do jury w konkursie recytatorskim „Każdemu wolno kochać”, gdzie były również recytowane moje wiersze i w Złotniańskim Turnieju Jednego wiersza. We wrześniu 2012 otrzymałam wyróznienie w Turnieju jednegowiersza
„O wieczne pióro twórcy”. Od października 2012 prowadzę własna Grupę Poetycką Powrót. Należę również do innych grup: : Stolik Poetycki, Spróbujmy razem poezji, Motyl, Akant, Anima. Kolejny tomik „Obierz mnie jak cebulę” ukazał się w marcu 2013 r. W kwietniu 2013 dostałam wyróżnienie w konkursie Lecha Kamińskiego i Tyskiej Strony Poezji „O cierpieniu”. W br w telewizji internetowej itv i tv osiedlowej Ret-sat ukazało się kilka wywiadów ze mną. Mam częste spotkania autorskie w Domach Opieki Społecznej, bibliotekach, przedszkolach a nawet Areszcie Śledczym i Zakładzie Karnym. Zostałam również zaproszona jako gość specjalny na spotkanie Kamila Maćkowiaka w Teatrze Jaracza, gdzie czytałam moje wiersze.  Jestem vice przewodniczącą grupy literackiej Akant i należę do zarządu Stowarzyszenia Autorów Polskich. Ostatnio wydałam kolejna książkę, e-booka "Byłam opiekunką". http://www.goneta.net/sklep2/index.php/pl/start/bylam-opiekunka-detail

 

Ogień

Chrustno, trzasno ogień gada,
dziwobaje opowiada.
Słucham w twarz ognia wpatrzona
i słucha we mnie ona.
Była raz żabelka zielona
tak zwyczajnie uzwyczajniona,
nosiła w duszy czarowinę
by świat onej zamienić w świat innej.
Ona w niej ten świat chroniła,
zalubisto, tyrannie była miła...
Jedna druga miała i nie miała.
Bajka obu była cała niecała.
Cudnociepło w niej ogień grzał oną,
chrustno trzasno dla obu płonął.
Dziwobają mamił ją i oną
i dla obu tak płonął niepłonął.
Wczas przygasał znużony bajędą
możejutra cudbłystne będą...
Boli dusza żabelki zielonej
zasłuchanej w ogień dla onej.

 

Czas

Czas przyszły mówi, co będzie,
czas przeszły o tym, co było.
Czas teraźniejszy to dziś.
Jaki ma czas Twoja miłość?

Jaki ma czas to, czego nie ma dziś
i co nie nadejdzie, czego nie było?
To co nie przeszło i nie przejdzie,
to co się śni i już wyśniło?

Nie dokonany czas niedokonany,
słońce z księżycem w pełni.
Jaki czas ma marzenie
co się spełniło i nie spełni?

Jaki czas serca co umarło,
co dzień umiera i zmartwychwstaje.
Jaki czas ma Twa miłość
wprost z realnych niebajek?

Co to za czas, co zmusza
do umierania i trwania?
To czas co był, jest i będzie.
Czas mojego kochania.

 

Natchnienie   

Na pustej kartce słyszę
stęsknionej ciszy westchnienie...
Długopis dziś nie pisze -

nie było mojego natchnienia.

Paznokcie wołają tam-tamem
cierpliwie wystukując miłość,
wena wysusza atrament...
Gdzie była, jak jej nie było?

Moja muza ma grafik napięty
mocno, tak jak strzała Amora,
Pegazowi nałożył los pęta -

nie przyfrunął, choć najwyższa pora.

Czy dziś przyjdzie moje natchnienie?
Nie wywróżę z kart ani z dłoni.
Może zjawi się niespodzianie?
Może tylko zadzwoni?

 

Dusza szczęściem pijana 

Dusza szczęściem pijana
wgryza się w księżyc marzeń
i wychyla puchar snu
jednym haustem.

Skacze w przepaść gdybań
w głąb słów i myśli lata,
pragnień zimy
i spełnień jesieni.

Dusza szczęściem pijana
obija się o Twój cień,
nie może trafić kluczem dziś
w zamek jutra.

Kochałam Cię, Życie...

Motto: E. Geppert „Kocham cię życie”

Kochałam Cię Życie nad życie
uparcie, choć nie zawsze skrycie.
Dostrzegałam zawsze Twą urodę -
Tyś dla mnie było najcudniejsze, młode.

Kochałam Cie bezradnie, bez nadziei,
nie czekając, że coś się odmieni.
Dla mnie moje Życie najlepsze było,
choć mnie pieściło i krzywdziło.

Było dla mnie wspaniałym Życiem,
kochałam, kochałam Je nad życie.
Nie pytałam, czekałam, marzyłam...
Nie prosiłam, dostawałam, śniłam....

W łez jeziorach tak często kąpane,
a upragnione, najbardziej kochane...
W oczach zamkniętych malowało sny.
Ty – moje Życie, zawsze Ty.

Kochałam, kocham, będę kochać
bo przecież nie ma co kryć,
choćbym chciała – przestać nie mogę,
bo bez Życia nie umiem żyć.

 

Minęło 28 lat... 

Minęło właśnie 28 lat odkąd umarłam. Lekarze nazwali to próbą samobójczą, a ja umarłam naprawdę. Nie wołałam wcześniej o pomoc, nie prosiłam o ratunek. Wyrzygałam duszę przy płukaniu żołądka. Został robot. Sprzątał, gotował, pracował, bawił się, urodził dziecko. Nie czuł
i było dobrze. 
Dziecko uczyło się rozpoznawać i chwytać małymi paluszkami. Dusza próbowała się nim zajmować na własną rękę, ale nie miała doświadczenia. Dziecko sobie poradziło. Schwyciło duszę za piętę
i próbowało wpakować sobie do buzi, jak wszystko inne. Robot mu ją odebrał, żeby się nie udławiło, a ona skorzystała z okazji i wlazła z powrotem na swoje miejsce. Bolało, a ja tak bałam się bólu. Miałam dziecko, miałam duszę i znów jeździłam na oklep na życiu. Dziecko rosło, dusza siedziała cicho, bała się rzygania. 
Minęło parę lat. Tym razem duszę potrącił ten sam kierowca, który zabił mojego męża, ale dziecko nie pozwoliło jej odlecieć daleko. Potrzebowało czegoś do zabawy. Wybrało ją. Rzuciło nią jak piłką i znów wpadła na swoje miejsce. Z trudem zwlokłam się z wygodnego niebytu, ale dusza poganiała: masz dziecko, masz dziecko. Cholera, jak bolało, a ja tak bałam się bólu. 
Dziecko dorosło, przestało mnie potrzebować, a durna dusza tak się rozpanoszyła, że próbowała mnie zmusić do kochania. Roboty nie kochają! Gówno prawda. Zmusiła. Zemszczę się na niej. Poślę ją do piekła, tym razem skutecznie. Do trzech razy sztuka. Zakleję jej paszczę, żeby przestała skowyczeć. Pogrążę się w ciszę. Dziecko ma nowe zabawki. Ty zapomnisz. Tym razem nie będzie bolało.