Katarzyna Campbell

Nazywam się Katarzyna Campbell. Jestem autorką popularnych książek dla dzieci, mieszkam od ponad 6 lat w Szkocji w malowniczo położonej miejscowości Dunoon.
Przygodę z poezją zaczęłam około 2,5 roku temu. Od dwóch lat, piszę utwory
dla dzieci, do których zainspirował mnie mój syn Radek.
Książki ukazują się od 2011r. w wydawnictwach: Warszawska Firma Wydawnicza, Arystoteles i Jafi, z którym obecnie współpracuje. Są to wierszowane bajeczki, edukacyjne, pełne humoru, chętnie czytane i oglądane przez najmłodszych czytelników i ich rodziców. Przyczyniły się do tego przepiękne ilustracje Marka Szala, Macieja Mazura i Igi Martynow. Wielką frajdę dostarczają mi spotykania się z dziećmi,
ich uśmiech. jest dla mnie największą zapłatą!



Uczymy się liczyć

Kwoczka w kurniku radośnie gdacze,
- wykluł się właśnie jeden kurczaczek.
Żółciutkie pióreczka maluszek ma,
po chwili kurczaczków było już dwa.

Dwa małe kurczątka trenują "pi!"
ni stąd, ni zowąd kurczątek jest trzy.
Przyszły zobaczyć ciekawskie kaczki,
trzy malutkie żółciutkie kurczaczki.

W gniazdku słyszymy znów jakieś szmery.
Czy uwierzycie? Kurczątek jest cztery.
Cztery kurczaczki biegać miały chęć,
lecz nim zaczęły - kurcząt było pięć.

Pięć małych kurcząt schowało się gdzieś
a kiedy już wyszły było ich sześć.
Z jajeczka wykluł się jeszcze jeden
i w sumie maluszków jest już siedem.

Siedem kurczaczków siadło przy kłosie,
jeden się przysiadł i było osiem.
Osiem kurczątek...Już sama nie wiem?
Chodź policzymy. Jeden, dwa...dziewięć.

Dziewięć kurczaczków skorupkę niesie,
ostatni się wykluł - jest kurcząt dziesięć.
Dziesięć kurczątek skrzydełka ćwiczy,
czy do dziesięciu umiesz policzyć?



Bajka o smoku wawelskim

Pod Wawelem w smoczej jamie,
mieszkał smok, ja wam nie kłamię,
straszny to był łakomczuszek,
ciągle jadł i rósł mu brzuszek.

Na kolację zjadł barana
a już brzuszek burczał z rana,
wiecznie głodne to smoczysko,
pochłaniało niemal wszystko.

Próbowali go wykurzyć,
ale on był bardzo duży,
nie bał dzielnych się rycerzy,
dla postrachu zęby szczerzył.

Strasznie ryczał, ogniem buchał
i nie było wkrótce zucha,
który chciałby z nim się zmierzyć,
król Krak przestał w cuda wierzyć.

Smok wciąż żądał więcej danin,
biedowali więc poddani.
Król nabawił się depresji,
myśląc jak się pozbyć bestii.

Wydał apel do narodu:
"aby lud nie cierpiał głodu,
szukam śmiałka odważnego,
gdy pokona smoka złego,

oddam córkę swą za żonę
i podzielę się swym tronem. „
Przyszedł Szewczyk raz do króla,
„ mnie potrzebna owcza skóra. „

Ze skóry uszył owieczkę,
wsypał: soli, pieprzu beczkę
i postawił tuż przy jamie,
czekał, czekał…aż smok wstanie.

Ziewnął smok, otworzył oczy,
wielkie cielsko swe wytoczył
a, że przez noc całą pościł,
połknął owcę tą w całości.

Pali zgaga, w brzuchu piecze,
z Wisły wodę bestia chłepcze,
rozpaczliwie wodę pije...
Przyrzekł sobie: „ póki żyję,

nie tknę więcej w życiu mięsa,
najmniejszego nawet kęsa! „
jadał trawkę i owoce
, z wielkiej bestii - został smoczek.

Król Szewcowi wedle słowa,
pół królestwa podarował
i wesele się odbyło,
wszystko dobrze się skończyło.



W Szpareczkowie

Chodź bajeczkę ci opowiem,
światło gaszę smyku bowiem...
Pod podłogą w Szpareczkowie,
dziwne ludki żyją sobie.
Ni, to elfy, ni, skrzaciki,
noszą śmieszne bereciki,
kolorowe i z pomponem.
Ich kubraczki są zielone.

Nie zobaczysz w dzień żadnego,
Śpią w łóżeczkach mój kolego.
Gdy zapadniesz już w sen błogi,
to wychodzą spod podłogi,
nie przeszkadza ciemna nocka,
mają bowiem kocie oczka.

Szeptuś, bardzo kocha dzieci,
dla nich bajki nocą kleci
i do uszka śpiącym szepcze,
po nich dziatwa śpi w najlepsze.

Słodziuś, lubi słodkie ciastka
i jak je, to głośno mlaska.
Straszny z niego łakomczuszek,
przez co nosi duży brzuszek.

Zwariowany jest pan Liczek,
bo gdy znajdzie gdzieś guziczek,
śmiesznie rusza długim wąsem
i powiada on z przekąsem:
„Znalezione, niekradzione.”
Turla guzik w szparki stronę.
Rankiem liczy je z zacięciem,
zamiast owiec, przed zaśnięciem.

Takie ludki, to nic złego,
lubią składać klocki lego,
układają na półeczki,
rozwalone twe książeczki.
Samochodem się pobawią,
coś wyczyszczą, coś naprawią.

Więc, gdy szmer, usłyszysz w ciszy,
to nie strachy, czy też myszy
- tylko małe nocne ludki.
Zamknij oczka mój malutki...



Tajemnicza rudowłosa

W sukni z mgiełki, z wrzosów wianku,
tańczy w rosie o poranku
tajemnicza rudowłosa,
chociaż chłodzik - tańczy bosa.

Alejkami się przechadza,
chlapa, błoto - nie przeszkadza!
Barwi astry, złoci liście,
z kapuśniaczkiem płacze dżdżyście.

Z babim latem snuje nici,
pąsem jabłka się zachwyci,
w zeschłej trawie smętne pieśni
wiatr pod stopy jej szeleści.

Tajemnicza piękna pani,
rzuca z drzewa kasztanami
i orzechy w koszu niesie…
Kim jest ona? Tak, to ...Jesień!



Problemy z jesienią

Spotkał krasnal kiedyś w lesie,
zapłakaną, smutną jesień.
"Czemu płaczesz? Skąd ta mina?"
"No bo widzisz, wkrótce zima.

Ja odejdę zapomniana,
rok przesiedzę znowu sama."
"Gdy pod puchem zniknie ścieżka,
możesz w domku mym zamieszkać."

I gdy przyszła zima biała,
jesień do drzwi zapukała.
"Rozgość się tu bardzo proszę
a ja rzeczy twoje wniosę."

Z nudów jesień u krasnala,
wszystko w domu malowała.
Ściany w brązach i czerwieni,
sufit złotem wnet się mienił.

Jesień bawi się w najlepsze,
zaprosiła Mgiełkę z Deszczem,
wpadł Wiaterek na przyjęcie,
wietrznie, mokro teraz wszędzie.

Wkoło błoto, pełno liści,
biedny krasnal zmiata, czyści.
"Mam już dosyć, daję słowo!
- Ledwo sprzątnę, brud na nowo."

I...wyprosił towarzystwo:
"Lubię spokój, ciepło, czysto...
Dobrze jesień mieć za oknem.
Ale w domu? To okropne!"