Katarzyna Nazaruk

Katarzyna Nazaruk (ur.1974 r.) Absolwentka Filologii polskiej i Bibliotekoznawstwa
w Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku oraz studiów podyplomowych Wizaż, stylizacje i technologie fryzjerskie w WSZU i E w Poznaniu. Laureatka kilku konkursów poetyckich: wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim im. M. Stryjewskiego
w Lęborku-1992r., wyróżnienie w Międzynarodowym Konkursie Poetyckim Wąglany 1993 r.,III miejsce w Międzynarodowym Konkursie Poetyckim Wąglany 2009r
w kategorii „O złote gęsie pióro”, I miejsce w I Konkursie Poetyckim dla Nauczycieli organizowanym przez Wojewódzką Bibliotekę Pedagogiczną w Słupsku w 2010r.,
II miejsce i wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie „Szuflada” 2011, organizowanym przez czasopismo Biblioteka w Szkole. W konkursie „Harmonia Dusz” zajęła
III miejsce. Stypendystka Prezydenta Miasta Słupska w dziedzinie kultury w 2011r. Stypendium objęło wydanie pierwszego debiutanckiego tomiku poetyckiego pt.:
„Żona Beduina” w 2011r. Myślą przewodnią jej utworów jest baczne obserwowanie rzeczywistości, emocji i relacji międzyludzkich, doświadczeniach własnych, pragnieniach i marzeniach innych ludzi. Jej pasją są książki i kontakt z przyrodą.
Była gościem XIX Słupskiej Wiosny Literackiej.



Akuszerka

Jej krwawe ręce odbierają życie
z zaprzyjaźnionej przez dziewięć miesięcy macicy
ona pierwsza dotyka dziecko swoim wzrokiem
przecina pępowinę zależności
i przechwytuje je do świata dwunogich istot
zwanych ludźmi
oddaje spragnionej uczuć matce
owoc jej kilkumiesięcznego dojrzewania
owinięty w tetrę malutki węzełek
Miłości
albo problem
po krzyku dziecka rozpoznaje jego alfabet
emocji
doświadczona akuszerka
szpitalna łączniczka z naturą
codziennie żywi się uśmiechem
szczęśliwie świeżo upieczonych matek



W ogrodach zen

W ogrodach zen
mówią kamienie
pustka
piach
filozoficzne kreacje
potrafią trwać
chłodzić emocje
gamy głupstw
bez których człowiek przestaje być
człowiekiem
ponoć to proste wybaczać
łatwiejsze niż udawać
ponoć łatwiej kochać niż rzucać
piach w oczy
i burzyć harmonię edenu
w ogrodzie zen
nie pamiętam zapachu niezapominajek
a może one nie pachną w mojej pamięci
kwitną nad rzeką oszałamiającym błękitem
z żółtym przekornym oczkiem
oprawionym w refleksy wczesnego lata
proporce kwiatów …
teraz jestem w ogrodzie zen
jedenaste nie marzyć
dwunaste nie wspominać
trzynaste nie żyć
wychodzę…



Kobieta na koturnach wyobrażeń

Kobieta
właścicielka macicy
niosąca życie
od zarodka po narodziny
Nie mówi często
że boli ją każdy krok
nie może jeść zbyt obfitych porcji
bo ścisk żołądka walczy z nerwobólem
że traci turgor skóra jej twarzy
z powodu codziennych zmartwień igraszek
że żylaki to jej chleb powszedni
bo jeszcze chce wpisać się w wizerunek
zadbanej mamy i nosi buty na koturnach wyobrażeń
Po mistrzowsku zataja przed bliskimi informacje
że leczy boleści apteczną ampułką
medycznych pokrzepień
Nad ranem
po doraźnej reinkarnacji
wstaje
by nosić w macicy
nowy zarodek optymizmu
I jak tu codziennie
rodzić nadzieję?



Milczące popołudnia

Milczące popołudnia
Są jak chore dzieci
Kochane i bezradne
Z oczami które proszą
Przytul mnie mocno
Pachnące skórką pomarańczy
Na talerzyku kuszącym czekoladką
Sięgam po kolejny kawałek
Osładzam ciszę
Karmię we mnie smutne uśmiechy dzieci
Czekające na helioterapię
Tulące maskotki słów
Wcześniej ofiarowanych
Miękkie pluszaki
Bez życia
Dziecko wyczuwa fałszujące nuty
W grze najlepszego wirtuoza