Kazimierz Kopystyński

Urodziłem się w Warszawie 28.03.1950 r. Piszę od ponad 40 lat (z przerwami).
Nie wydałem jeszcze żadnego tomiku, chociaż swoje pisanie tu i ówdzie widziałem. Jestem współautorem tekstów do płyty CD o Prawach Dziecka pt "Prawa Moje, Twoje, Nasze". Mam dwóch synów Piotra i Kubę. Mieszkam obecnie w Bełchatowie.

 

 

"..."
W wielu zakątkach świata
drzewa mówią po polsku,
w lasach Ukrainy,
... w oazach Sahary,
na Monte Casino
pielgrzymi z nad Wisły
rękoma przesypują
piasek zapomnienia.
Spękane bólem serce
podnosi tarczę -
Szary Guzik z Orłem w Koronie
dając świadectwo nieistnienia
dniom pogardy dla życia.
Wędrowcze powiedz im:
"My nie umarliśmy,
stajemy każdego dnia mgłą
do apelu-
Jeszcze Polska nie zginęła".

 

Piotrowi i Jakubowi

Na dębowym listku
mocnym jak korzeń drzewa
zostawię ciepły uśmiech,
niech Synów mych rozgrzewa
tą swoją mocą,
słoneczną radością,
po każdej zimie
gdy wiosną urosną
nowe owoce
Waszej mądrości,
niech z tą mądrością
i Tata zagości
ze swoją muzyką,
z liter rymowaniem
z porannym "Cześć Chłopcy",
w górach buszowaniem,
także z kłopotami,
z pierwszym serca drgnieniem,
niech "Stary Ojciec"
nie będzie wspomnieniem ,
i w chwilach kłopotów
On Wam wytłumaczy,
że Kumpel i Tata
w życiu jedno znaczy.

 

„Mały Powstaniec”

Mały Powstaniec płakał tej nocy
Nie nad wspomnieniem, niech Naród wierzy,
Był bardzo smutny i łzy uronił
Nad zachowaniem "pewnej młodzieży",
Jest na cokole w za dużym hełmie
Wiedząc, że macie wolność, tv, "fejsbuki",
On ma opaskę, ostatni nabój
Żeby móc bronić "warszawskie bruki",
Bo wolność w pisaniu, mowie, uśmiechu
To jest nie wszystko gdzie naród bieży,
Jest jeszcze honor, historia, serce,
Tego zabrakło "pewnej młodzieży"
I za rok znowu przy Mym Pomniku
Z odkrytą głową położą wieńce,
Tylko bez gwizdów, bez słów o hańbie,
Wtedy się skłonie w wielkiej podzięce.

 



"Coś o tolerancji"

Tolerancji ten się wstydzi
kto sam siebie tylko widzi,
ja dla Ciebie radę mam,
nie rób tak bo będziesz ...Sam.
Jestem trochę inny,
smutny i nieśmiały,
chodzę w okularach
i jestem zbyt mały.
Ty mnie nie toleruj
ale bądź mi Bratem
kiedy jestem słaby,
kiedy jestem chwatem,
Ty mnie nie toleruj
bądź mi Przyjacielem,
Ty mnie nie toleruj,
czy proszę o wiele ?
Kule mnie prowadzą
codziennie do szkoły,
lubię geografię
i jestem wesoły.
Ty mnie nie toleruj
ale bądź mi Bratem
kiedy jestem słaby,
kiedy jestem chwatem,
Ty mnie nie toleruj
bądź mi Przyjacielem,
Ty mnie nie toleruj,
czy proszę o wiele ?
Stoję sam na przerwie
gdy inni biegają
bo jestem za gruby
i się wyśmiewają.
Ty mnie nie toleruj
ale bądź mi Bratem
kiedy jestem słaby,
kiedy jestem chwatem,
Ty mnie nie toleruj
bądź mi Przyjacielem,
Ty mnie nie toleruj,
czy proszę o wiele ?

 

Ja nie mam do Was
Ni ansy, ni dąsów,
Uwagi Wać Państwa
Dodają mi pąsów
Żem tylko pismak,
Niezdarny gryzmoła
Co rymów szuka
Lub Weny woła,
Co w niebo patrzy
Szukając Jowisza,
Planety odeszły,
A w głowie cisza,
Chociaż Errato
W swej łaskawości,
Przychodzi czasem
Wpadając w gości,
Biorę więc kartkę
Siadam za ławę,
Patrzę na Muzę
Jak pije kawę,
Dam coś do gardła
W oleju śledzika,
Lecz tylko słyszę
Jak zegar tyka,
Bogini Rymów
Już najedzona,
Z lekkim uśmiechem
Trochę wstawiona,
Rzekła do ucha
Tak po kryjomu,
Nie składaj nigdy
Ty wierszy w domu,
Wychodź do lasu,
Do polnej ciszy
Gdzie rymowania Twego
Nikt nie usłyszy,
Gdzie każdy listek
I ptaszek powie,
Że masz coś chłopie
Trzepnięte w głowie,
Więc wierszorobie
Dla innych radości,
Zostaw pisanie
Bez żadnej złości.

 

 

Wyznanie.
Okłamuję tylko z rana
Kiedy głowa nie wyspana,
Z biegiem mijającej pory
W mym języku są potwory
Które klną, mówią głupoty
Raz wk**wione, raz z ochoty,
Więc dzwoń do mnie o północy
Kiedy "szare" sen omroczy,
Gdy telefon wyłączony,
Kiedy nie jestem wstawiony,
Kiedy jęzor nic nie powie
Choć jest ponoć giętki w mowie,
By nie robić żadnych piców
To dzwoń do mnie na ...Berdyczów
Numer na Berdyczów znany
Trzy żołędzie, dwa kasztany,
Jak się kiedyś znajdą w kupie
Zwarcie robi się na słupie,
W domu wtedy brzmi jak w niebie
K**wa - telefon do Ciebie.

 


Co pachnie życiem ?
Dziecko kiedy się uśmiecha,
Pies machający ogonem,
Ptak śpiewający swoje trele,
Kozica na szczycie Tatr,
Ryba pluskająca się w rzece,
Babcia z wnukiem na spacerze,
Wiewiórka prosząca o orzech,
Kot wyginający się na płocie,
Malwy przy bielonej chacie,
Ważka śmigająca nad stawem,
Kwiaty puszczające pąki,
Czy drzewa z pierwszymi listkami ?
Co pachnie życiem ?

 

 

Jest mi miło,
że czytacie me składne słowa
gdyż moje pisanie
to taka 'wymowa"
na to co myślę,
na to co czuję,
na to czego nie chce
i za co dziękuję,
na to co kocham,
także nienawidzę,
nie o wszystkim rzeknę,
bo trochę się wstydzę
by się nie rozpędzić
w tej "pisanej mowie"
ludzie są różni –
dostanę po głowie.

 

Do Krytyka

Nie mam do Pana
Ni ansy, ni dąsów,
Uwagi Waćpana
Dodają mi pąsów
Żem tylko pismak,
Niezdarny gryzmoła
Co rymów szuka
Lub Weny woła,
Co w niebo patrzy
Szukając Jowisza,
Planety odeszły,
A w głowie cisza,
Chociaż Errato
W swej łaskawości,
Przychodzi czasem
Wpadając w gości,
Biorę więc kartkę
Siadam za ławę,
Patrzę na Muzę
Jak pije kawę,
Dam coś do gardła,
W oleju śledzika,
Lecz tylko słyszę
Jak zegar tyka,
Bogini Rymów
Już najedzona,
Z lekkim uśmiechem
Trochę wstawiona
Rzekła do ucha
Tak po kryjomu
Nie składaj nigdy
Ty wierszy w domu,
Wychodź do lasu,
Do polnej ciszy
Gdzie rymowania Twego
Nikt nie usłyszy,
Gdzie każdy listek
I ptaszek powie,
Że masz coś chłopie
Trzepnięte w głowie,
Więc wierszorobie
Dla innych radości,
Zostaw pisanie
Bez żadnej złości.

 

21 marca - Międzynarodowy Dzień Poezji


Było to dawno
Gdy o tym mowa,
W pewnej jaskini
Zaczęto rymować,
Pani ubrana
W skórę pantery
Rzekła raz chłopu
Z miną przechery:
„Od dzisiaj u nas
Pewna odnowa,
Sypiasz oddzielnie
Bo boli mnie głowa”
Więc tak Erato
I inne Muzy
Stworzyły Poezję
By prozę zburzyć,
Teraz od wieków
Gdy wenę poczuje,
Człowiek rymuje,
Rymuje, rymuje,
Pisze swe wiersze
Raz głupio, raz ślicznie,
Trochę z humorem
Lub patetycznie,
Wiersz obrazkowy,
Wiersz izomeryczny,
Awangardowy,
Albo liryczny,
Są wiersze białe,
Wiersz hejnałowy,
W górach się pisze
Wierszyk echowy,
Są monodramy,
Także eposy,
Wiersze toniczne,
A także na głosy,
Poromantyczny to norwidowski,
Wiersz przestawiany
Na różne głoski,
Wiersz równoległy
Jak szyny kolei
I grafomaństwo gdy
Nic się nie klei,
I tylko z jednym
Boli mnie głowa :
Czy prozę życia
Można zrymować ?
Więc w Dniu Poezji
I Rymowania,
Dla przyjścia nastroju
I w duszy grania,
Wypiję zacnym
Węgrzynem zdrowie
Za tych co mają
„Ptaszki we głowie”
 

 

 Przed wiosną

Jeden skowronek nie czyni wiosny,
Ale nadejdzie ten dzień radosny,
że wszystkie ptaki z każdego drzewa
Będą wokoło  nam z rana śpiewać.
Będą nas budzić gdy w „głowie kłopoty”,
Gdy wstawać trzeba już do roboty,
Gdy niema piwa, mleka i chleba,
Będą też budzić, gdy tego nie trzeba,
Bo w  naszym sercu pogląd jest taki,
Kochamy wróble, wrony i szpaki.

 

 

Żona Poety

Żona poety też bywa kochana,
poda mężowi kawusię z rana,
kanapki zrobi, gazetę przyniesie,
pogłaszcze chłopa po jego stresie.
Podrzuci czasem śniadanie do łóżka
nie jako żona, ani też służka
lecz jako Kobieta istota Miła,
żeby choć w nocy Wena.. wróciła.



21 listopad - Międzynarodowy Dzień Życzliwości i Pozdrowień

Pozdrawiam życzliwie
Was wszystkich z rana,
Dlaczego tak właśnie?
Już zaraz powiem,
Bo dzisiaj mamy
Tak "dziwny "dzionek,
„Dzień Życzliwości oraz Pozdrowień".
Inne godziny
Nas teraz czekają,
Uśmiechu chwile,
Minuty radości,
To bardzo fajnie,
Lecz trochę mnie smuci,
Że taki dzień
Jest raz do roku
Potem w następnym
"Normalność" wróci.
Więc bardzo proszę
Bądźmy życzliwi,
Nie tylko dzisiaj
To znaczy od "święta,
Bo jak powiedział
Ktoś bardzo mądry:
"Życie przedłuża twarz uśmiechnięta".



11 Listopada

W wielu zakątkach świata
drzewa mówią po polsku,
w lasach Ukrainy,
w oazach Sahary,
na Monte Casino,
pielgrzymi z nad Wisły
rękoma przesypują
piasek zapomnienia.
Spękane bólem serce
podnosi tarczę -
Szary Guzik z Orłem w Koronie
dając świadectwo nieistnienia
dniom pogardy dla życia.
Wędrowcze powiedz im:
"My nie umarliśmy,
stajemy każdego dnia mgłą
do apelu-
Jeszcze Polska nie zginęła".



„Tym którzy odeszli ….”

Tym którzy odeszli
świece wypalają
bramę nieba,
wśród wieńców
woń modrzewi,
anioły jaśminowe
schylone nad trumną,
dłonie w niemej modlitwie,
posągi żałobne,
łza skryta pod powieką
jak krzyż zasłużonych,
steraną księgę życia
kończy słowo
Amen.



"Jesień "

Jesień już chowa swoje kolory
czekając na poduszkę śniegu.
Liście "łezki jesieni" spadając
nadają wszystkiemu tyle barw,
że tęcza jest zasmucona.
Kwiaty szukają "norek"
dla swojego zapachu,
żeby wiosną przypomnieć
o swoim istnieniu.
Ludzie powoli wyciągają płaszcze
nie po to żeby się ogrzać,
ale dlatego, żeby nie oziębić serca
od wiosenno-letniego zakochania.



"HI,HI,HI"

Potrzeba pisania, gdzieś drzemie w człowieku
jest niezależna od "głowy" i wieku
i czasem dobrze gdy to rymowanie
trafi na kogoś, kto lubi czytanie.

Więc piszę do Pani swe rymowanki,
nie do Matrony, ani Kochanki,
ani dlatego, że ja mam w czubie,
Piszę dlatego.... że Panią lubię.



"Jesień w górach"

Świat nieznany odkryjesz
na jesiennych szlakach,
musisz tylko nad nimi
pochylić się nisko,
dziwną karuzelę zobaczysz
pośród języczków trawy,
jakby umykał przed Tobą
sekret wraz z tajemnicą,
pochyl się jeszcze trochę,
tam gdzie ziemi woń rdzawa
czujesz, jak serce ziemi
o jesiennych już mówi sprawach,
jesień, jak niecierpliwy policjant,
nie patrząc nawet, czy można
zapala zielone światło
na wolny przelot ptaków,
kwiaty na stawie nieba
do słońca jeszcze się busolą,
a ziarno szyszki nauczy Cię pokory
w walce o doczekanie wiosny.



„Kobieta”

Konwalia, lilia
oraz bławatek,
tulipan, narcyz
lub inny kwiatek,
kaktus co kolce
ma do obrony,
mucha gdy w locie
ucieka od wrony,
syrena co śpiewem
swoim ukoi,
kotek gdy głaskać
siebie pozwoli,
pliszka, wróbelek,
orzeł, maskotka,
muzyka Chopina --
wchodząca do środka,
zimą lawina
schodząca z góry,
uśmiech radosny,
uśmiech ponury,
ślimak mający
dużo radości,
delfin, co nigdy
się nie zezłości,
żyrafa niosąca
potężną szyję,
lwica, która dla
swych kotków żyje,
kaczuszka goniąca
kaczęta do wody,
potężna misa,
w której są lody,
kantaty Bacha,
śpiewnik Moniuszki
i nadziewane
śliwkami kluski,
słońce dające
cieplutko z rana,
malutka chmurka
w kształcie barana,
do tego jeszcze
trochę podniety
i to jest właśnie
obraz kobiety.
Lecz to jest
nie wszystko
me Miłe Panie,
bo każdy mężczyzna
ma swoje zdanie.



"Misz-masz "
Gdy pojechałem do Kansas City
"Być sznurowadłem u Twych stóp",
Czułem "Niepewność" czy Cię zobaczę,
Czy jeszcze "Kochać" ja będę mógł.
"Płonie Stodoła" wciąż w moim sercu,
Kiedy to "Serce" z tęsknoty drga,
I chociaż jestem "Leniwy Diabeł"
"Będę przy Tobie" dziewczyno ma.
"Bądź mym natchnieniem", "Sadem w obłokach"
Kiedy "Niepewność" do drzwi zapuka,
Bo "Myśmy byli sobie pisani",
A "Ptaszek- Idiota" też gniazda szuka.
Na stołku w knajpie "Pod Papugami"
Skończy się wreszcie czekania chwila,
Gdy "Twoja Postać' zawoła z radością
"Weź mnie ze sobą" - Jestem "Allilah"



"Urodziło się dziecko"

Urodziło się dziecko co Ono mi wniesie ?
Albo smutną starość, lub pogodną jesień.
Najpierw kaftaniki, pampersy i smoczek
To było przed chwilą, dziecko już ma roczek.
Potem rok następny, większe wymagania
I się maluch zabiera do dużego gadania.
A po co jest mamusia ? A po co jest tata ?
A po co jest kotek ? A Ania ma brata.
A po co jest praca gdy jestem w przedszkolu
I tęsknię za Wami kiedy jak najwięcej
Chcę być z rodzicami
Pora szkoły, tornister, zeszyty i książki.
Kiedy masz córeczkę to we włosy wstążki,
Dla chłopca są spodnie, jest to sprawa wielka
Tylko spodnie z paskiem, a nigdy na szelkach.
Czas nauki płynie, co w głowie zostanie ?
Czy matma ? Czy polski, na gitarze granie ?
I słowa: przepraszam, proszę i dziękuję,
To tylko tak mało lecz dobrze się czuję
Kiedy je wypowiem w odpowiedniej chwili
Żeby inni ludzie byli dla mnie mili
Maj matury nadszedł, a ja myślę skrycie
O Kolumbach, o Juli, co przyniesie życie ?
Świat ma swoje lata, lecz nic się nie zmienia.
Czyś dzieckiem, lub Dziadkiem
Masz swoje marzenia.



"Koncert"

Zaproszenie
Symfonią smyczków
rozedrgało się Twoje imię
...i prosiło, przyjdź do mnie
i prosiło, ucałuj.



Lento
Sala Koncertu przygotowana,
a Partytura stoi przy stole,
(stroiła nuty swoje od rana)
mała wódeczka, kura w rosole,
potem kawusia i jakieś ciasta,
na razie koniec z jedzeniem – basta,
bo nie wytrzyma mój pełny brzuch
kiedy batuta ma pójdzie w ruch.

Adagio
Najpierw stroimy swe instrumenta,
Co Pani dzisiaj taka napięta ?
Pani pozwoli, ja szybko poradzę,
na smyczku palce w ten sposób się kładzie
i trzeba pamiętać w muzyki potędze,
że marakasy w obydwie ręce.

Andante
Pani jest sztywna jak gryf kontrabasu,
ja Panią rozumiem, potrzeba czasu,
żeby orkiestra się zestroiła,
żeby tonacja nam się zgodziła,
żeby wybuchła dźwięków potęga
to trzeba poznać te instrumenta.

Allegro
Najpierw leciutko smyczki zagrają,
palce legato struny trącają,
potem zagrają flażoletami
trochę fałszywie lecz z bongosami,
trąbki już czyszczą swoje ustniki,
puzony chciały zrobić uniki
lecz mały triangiel im się przygląda
i dźwięku trójkąta także zażąda,
ale na niego też przyjdzie czas
gdy instrumenta zabrzmią w sam raz.

Vivace
Bębny i werble rytm wystukują,
saksofon z rożkiem też nie próżnują,
fagot z klarnetem także przy dźwięku
nadają całej orkiestrze wdzięku,
tylko batuta bardzo przejęta,
jeszcze nie stroi, trochę klapnięta.

Forte
Już Partytura wydaje dźwięki
najpierw spokojnie, już słychać jęki,
potem są wrzaski, odnośne krzyki
kiedy batuta w swoim zapędzie
jest w Partyturze, zagląda wszędzie
ruchem spokojnym, lecz przyśpieszonym
każdy instrument zadowolony
za taki koncert jak mówią wieści,
który się w żadnej głowie nie mieści !

Finale
Dyrygent zamyka już Partyturę,
spogląda na Nią z radością, czule
i nie wie jeszcze co teraz się stanie,
bo Partytura chce bisowanie.



"Tryptyk o Duszku”

Część pierwsza - „Zapoznanie”

Spotkałem we śnie Dobrego Duszka,
obiecał mi przynieść kawę do łóżka,
podać gazetę, dać pstryczka w nosa
gdy rano sięgnę po papierosa,
może to jest rodzaj choroby,
gdy we śnie spotykasz miłe osoby,
lecz taki Duszek nie bywa wieczny,
to chyba Duszek jakiś Świąteczny,
gdy rano rozwarłem wreszcie swe oczy,
to świat był jeszcze sennie uroczy,
ale skończyły się nocne zjawy
bo na stoliku nie było.. kawy.

Cześć druga - „Senna przygoda”

Znowu we śnie widziałem Duszka,
usiadł wygodnie gdzie leży poduszka
szepcze do uszka bajeczki cudnie
o kwiatkach, kobietach ubranych schludnie,
ale też patrzy na mnie z ukosa
bo w mojej głowie coś o ...pornosach,
odgania myśli moje uparcie
lecz w łepetynie jest małe zwarcie,
już widzę panie w skromniutkich strojach
jak się szwendają po mych pokojach,
potem cichutko wchodzą do łóżka
są bardzo ciepłe, każda beż ciuszka,
a Duszek siedzi bardzo zmartwiony
tą sytuacją także zdziwiony
i chociaż w uszach dzwonił Mu dzwonek
to jednak powstał Duchowy ...członek
i aż do rana z Duszkiem w zapędzie
poznawaliśmy te Panie wszędzie,
potem On westchnął nad swoim wiekiem,
że jednak dobrze być czasem Człowiekiem
i rano szepną ; „Ma dusza chora -
się wyspowiadam i ...do wieczora”

Część trzecia - „Finał”

Jak zwykle wieczorem zamykam oczy,
czekam na Duszka i sen proroczy,
kucną w poduszkę naburmuszony
dostałem rano op.....ol od żony,
a nasza znajomość jest już skończona,
znasz „Twardowskiego ' ? -tu przyjdzie żona,
która ukróci Twoje zapędy
byś wstawał wesół i wypoczęty,
już ta wizyta od razu mi zbrzydła,
ja nie chcę widzieć tego Straszydła,
kiedy o kwiatkach, ptaszkach i kotkach
będzie mi mówić taka Idiotka,
lecz Duszek odrzekł z uśmiechem słońca
jest nie najlepiej, lecz z końcem miesiąca
żona ma śpiewa w Anielskim Chórze
przyjdę wieczorem, sny twe powtórzę,
przyniosę koniak i jakieś prochy
żeby odpędzić od dziewcząt fochy
i znowu będę się wyspowiadać,
w konfesjonale malutko gadać,
po mimo bardzo dużego stresu
to mój spowiednik chce Twego adresu.
I na tym kończę opowieść o Duszkach,
sny znów wróciły....ktoś szepce do uszka.



"Dobranocka" -

Na ojcowskim arkanie
zostawię ciepły uśmiech
i listek co nie kłamie
zaśpiewa kiedy uśniesz.
Na wstążce z lipy łyka
napiszę Ci dwa słowa
i całus w czoło prześlę
w bajecznych rozmowach.
Przytulisz te wspomnienia,
w których jesteśmy w górach,
w których jesteśmy razem
gdy głowa w sennych chmurach.



Dziewczyna z Pragi

miała głęboką
czerń oczu
i cudowne usta,
w knajpce przy
Placu Wacława
piliśmy wino,
potem tańczyliśmy,
a przez duże okna
widać było Hradczany,
w którego zaułkach
słyszeliśmy
zazdrosne szepty,
poszliśmy na
długi spacer
i w tej ciszy
byliśmy bardzo
blisko siebie,
cisza trwa nadal
bo nie wymieniliśmy
swoich adresów.



"Wariat"

Muchy w nosie,
łąka w głowie,
głowa w chmurach.
Jestem wariatem z
szalejącym plecakiem
wspomnień ,dzieciaki
wołają za mną :
"Poeta !
Tylko głowa nie ta"
Bawi je piórko
mojego kapelusza,
mnie zaś cieszy
Ich ufne ,
jasne spojrzenie,
tak na świat patrzą
dzieci i wariaci,
czasem jeszcze
spojrzy marzyciel
lub..................
zakochane serce.



"Około Istebnej"

Czuję chłodny wiatr,
świt jakiś szklany,
martwy, cierpki,
stoję na szlaku
prowadzącym
na Szałas Dupne
czekając na polanie
na gościa,
czy przyjdzie ?
jeszcze nie wiem,
minuty w kroplach
opadają na moje
niedomknięte dłonie,
wreszcie jest -
przyszedł tak nagle
ów gość oczekiwany,
wciągnął w nozdrza
powietrze i tupnął,
wyszły łanie,
a Jeleń dumny
ze swoich "Pań"
powoli skubał trawę
mokrą od
porannej rosy
spoglądając czasami
na Stożek.
Czyżby tam się wybierał ?



"Na góralską nutę"

Nadeszła chwila
by żegnać się z Baranią,
Pagodą na Dupnym
, wszystkim górskim graniom,
Kubalonce się skłonić,
Koniakowi machnąć,
spojrzeć jeszcze na Stożek,
powietrzem się żachnąć.
Jęzorem Teściowej
do Wisły powrócić,
(trochę nie po szlaku
by drogę swą skrócić),
zerknąć na polany
, wieczorne ogniska,
podjechał już pociąg,
coś mnie w środku ściska.
Pożegnałem Gaździnę,
Jacenta uśmiechem,
nie bądź smutna Maryś
wrócę górskim echem.
Wagony ruszają,
słońce barwą krwawi,
niech Wam Przyjaciele
Pan Bóg Błogosławi.



"Po przebudzeniu"

Witaj Poezjo,
witaj Muzyko,
wstawać tak wcześnie
to jest ryzyko,
kiedy do głowy
przychodzą słowa,
dużo tych myśli
a mała głowa.
Bo młodość to
magia wiatru
we włosach,
dziewczyna o oczach
jak ranna rosa,
że głowa siwa
nie ma znaczenia,
bo to oznaka
jest doświadczenia.



"Cóż ja...."

Cóż ja – Kazimierz ?
to tylko zbiór pierwiastków
pod gałęziami brwi.
Cóż ja – Kazimierz ?
w przydrożnym barze
niedopita wódka
. Cóż ja – Kazimierz ?
ślad na Baraniej i Tarnicy,
wiatr na Mazurach.
Cóż ja – Kazimierz ?
pognieciona kartka
z nienapisanym listem.
Cóż ja – Kazimierz ?
wątpliwości, łzy, radość w oczach,
„młodzieńcze” pomysły
Cóż ja – Kazimierz ?
ale dobrze mi z tym
KUŹWA



"Poszedłbym...."

Poszedłbym z Tobą w góry,
poszukał początku świata
w granitach, topazach, opalach.
Poszedłbym z Tobą w góry,
po nie wydeptanych ścieżkach,
po polanie z wrzosów i konwalii.
Poszedłbym z Tobą w góry,
odpoczął przy potoku,
przyniósł jagody w rosie.
Poszedłbym z Tobą w góry,
szukając śladów zapachu,
wzruszeń, echa bicia serca.
Poszedłbym z Tobą w góry,
patrząc na zachód słońca
migającego między smrekami.
Pójdziesz ze mną w góry ?



"Prośba"

Pozwól mi choć
przez chwilę
taką tyci,
taką malutką
żyć dla Ciebie
swoim szczęściem
swoją nutką.
Nie musi
to być partytura,
gdzie instrumenty
grają swoje gamy,
niech to będzie
ósemka, półnuta,
niech to będzie
dźwięk co dla
siebie mamy.



"Sen"

Przyśnił mi się Teatr trochę dziwnej nocy,
widziałem Romea z Julią na balkonie,
widziałem "Dziady" Dejmka zamykając oczy,
Aleksandrę Śląską w królewskiej koronie,
słuchałem "Mszy wędrującego" Edwarda Stachury,
"Nocy Listopadowej" w Teatrze Krakowskim,
mówiłem prozą jak Czechowa "Córy",
zagrałem "Świętoszka" w stylu molierowskim,
z Aliną na Hondzie robiłem wycieczki,
w "Weselu" ze słomy zagrałem Chochoła,
w "Kolędzie Nocka" zapalałem świeczki,
a w Koziołku z bródką zagrałem Matoła,
potem Syrena i Kwadrat, "Hamlet" w Dramatycznym,
Ósmy Dzień w Poznaniu i Teatr Muzyczny,
Jan Świderski o "Zbrodni i Karze" rzekł Dostojewskiego,
Ignacy Gogolewski z Kordianem czytał Słowackiego,
obudził mnie Iwaszkiewicz i wiersz "Ars Poetica",
czy to sny minęły ? czy Teatr zanika ?