Krystyna Mazur

Krystyna Mazur. Mieszkam w Szczecinku. Pracuję  w Samorządowej Agencji
Promocji i Kultury zajmując się promocją poezji w środowisku.
Organizuję Ogólnopolski Konkurs Poetycki "Malowanie słowem"
im.M.Czychowskiego ( w 2013 r. XVIII edycja), wieczory autorskie. Prowadzę
Klub Poetycki "OPAL" (od 2001 r.). Wydałam dwa tomiki wierszy: "Księżyc
od kota silniejszy" (2008) i "Detoks" (2011). Jestem laureatką kilkunastu
Ogólnopolskich Konkursów Poetyckich. Poezja jest moją pasją tak jak i praca
ze snami (które często przeradzają się w wiersze), ziołolecznictwo, joga.



WYBÓR

Niewielki domek
na ośnieżonym stoku
odświeża,
uspokaja.

Nie zapraszałam mężczyzny
z narzędziami
do szycia butów.
Rozłożył się na stole kuchennym.
Szyje.

Dobre buty
w górach
odświeżają,
uspokajają.

Mężczyzna rozkładający się
na stole kuchennym,
nie odświeża,
nie uspokaja

a chce zostać na stałe.


W DRODZE

Dzień pierwszy.

Mgła rodzi. Ciężki poranek.
Świergot.

Nie znam się na ptakach,
jednak odróżniam świergotanie
od skrzeczenia. Człowiek idzie

po wodzie. Jest
coraz bliżej.

To nie cieśla,
ten topi ryby.


Dzień po pierwszym

Mgła odbiera środkową część lasu.
Zostawia początek i koniec
oraz tych, którzy umieją

chodzić po wodzie
i czekać na ponowny cud
rozmnożenia ryb.

Sroki skrzeczą. Jedyne,
co pewne, to początek
i koniec.

Nie zajmuję się ornitomancją,
jednak wiem, że kiedy tyle srok skrzeczy,
zapowiada się dobra zabawa.


Dzień ostatni

Mgła opuszcza
las. Wzywa
na stronę bieli.

Może dołączę do tych,
którzy chodzą po wodzie
i czekają  na cud.

Cicho.


ZMARTWYCHBUDZENIE I

Nierozbudzona po zimie
odkryła czaple siwe
rosnące na świerkach.
Gdy dojrzeją czasami spadają.

Za szybko
rwą  skrzydła
do lotu.
Mówi nadleśniczy.

Zamknięte w pączkach kwiaty
szarpią zieloną macicę.
Roztocza kumkają żabami
przechodzącymi na drugą stronę

bociana.
Bobki zaświadczają obecność zająca,
lisowi ogladającemu się za ogonem.
Może to jenot.

Nie widziała kolorów.
Dodawała figury,
zapachy i dżwięki.
Zmieniała choreografię.


SPAM

Twierdzę,
że nikt i nic nie umiera. Z brakiem
spokoju ostatecznego nie radzi sobie
nawet trąba powietrzna. czarne dziury
mutują nieskończoną ilość wariantów.
Analiza nigdy się nie kończy.

Twierdzę,
że polubisz zabawę w chowanego,
gdy uwierzysz w przyciąganie ziemskie.
Zerwij zeschnięte pączki i podrzuć do  słońca.
Znikną na chwilę, by odrodzić się pustakiem,
ruchomym piaskiem lub brzemiennym pączkiem
i zatkać do
analizy, która nigdy się nie kończy.