Krzysztof Kamieński

Urodzony w Pruszkowie, z zawodu inż. poligraf
Politechniki Warszawskiej, jest poetą i prozaikiem. Pracował
w warszawskich drukarniach i wydawnictwach. Niezależnie
od pracy zawodowej pisywał szkice poetyckie, wiersze, artykuły
i opowiadania. W 2007 roku wycofał się z pracy zawodowej,
oddając się całkowicie pisaniu.
W 2009 roku wydał zbiór opowiadań "Paradoksy życia" w wydawnictwie My Book.
W 2010 roku ukazał się jego pierwszy tomik poetycki "Wiersze", wydanie własne,
w 2011 tomik poetycki "Włoski zawrót głowy" napisany z wykorzystaniem
wierszy Jolanty Kowalskiej,
dalej tomik prozy poetyckiej i poezji - "Mały złoty pegaz",
w 2012 roku - książka "Stefan Szeppe, życie i działalność", wydana przez
Książnicę Pruszkowską,
a następnie w 2012 roku powieść "Pleśniak" - satyra polityczna wydana przez
Ludową Spółdzielnię Wydawniczą.

 

BRODA

Spojrzał w lustro. Owalna twarz z niebieskimi oczami. Ciemnoblond włosy. Nic szczególnego. Potrzebował zmian. Był po czterdziestce. Monotonia życia dobijała go powoli. Co robić, żeby coś zmienić? Co robić, żeby podnieść swoją atrakcyjność? Może wreszcie dyrekcja zwróci na niego uwagę. Może wreszcie spojrzy na niego jakaś kobieta. Zacząć się inaczej ubierać? Zmienić fryzurę? Co można zrobić? Kolejne pomysły przelatywały przez głowę. Wreszcie podjął ostateczną decyzję. Zapuści brodę.
Następnego dnia po prostu się nie ogolił. To było trochę dziwne uczucie, szorstkość policzka po śniadaniu. W pracy nikt niczego nie zauważył, ale na trzeci dzień sekretarka dyrektora zmierzyła go taksującym spojrzeniem.
– Panie Andrzeju, co pan taki nieogolony? Za późno pan wstał?
– Dlaczego? – zapytał.
– No widać przecież. To nie był sukces, ale już zwrócił na siebie czyjąś uwagę. Postanowił nie odchodzić od pomysłu.
– Andrzej, wyglądasz dzisiaj tak jakoś inaczej – powiedziała piątego dnia Ania, zgrabna blondynka mająca biurko po drugiej stronie biura
. – Dlaczego? – zapytał z nadzieją w głosie.
– Masz taki zarost. To jest teraz modne. Sexy look.
– Naprawdę?
– No nie udawaj, chyba nie chcesz mi powiedzieć, że po prostu zapomniałeś się przez parę dni ogolić.
– No nie.
– No widzisz. To znaczy, że się zmieniasz.
Spojrzała na niego przeciągle, wypinając biust. Poczuł się silniejszy i zdolny do wszystkiego.
– Panie Andrzeju! – kilka biurek dalej kiwał do niego kierownik sekcji. – Panie Andrzeju, co
z panem jest? Zapuszcza pan brodę, czy jak? Wie pan, u nas pracownicy muszą wyglądać schludnie.
– Tak, panie kierowniku, zapuszczam brodę.
– No, niech wam będzie. Tylko niech to za długo nie trwa.
Nie mógł sobie wyobrazić, jak może przyspieszyć zarost, zgodnie z życzeniem kierownika sekcji. Po tygodniu ciemna bródka otaczała jego twarz.
– Andrzej, zrób coś z tym – kumpel Heniek patrzył na niego wymownie. – Nie możesz w firmie chodzić taki nieogolony. Jak chcesz mieć brodę, to podgól trochę ten zarost i nadaj mu kształt.
To było to. Niezauważalny, pomimo doskonałych osiągnięć w pracy, niewidoczny, pomimo wielu interesujących publikacji na temat rozwijania firm i marketingu, stał teraz w centrum zainteresowania. Postanowił zrobić sobie wewnętrzny urlop. Posiedzi przy biurku, trochę podzwoni, pójdzie na przerwę obiadową. Zostawi te cholerne opracowania. Niech inni je robią. Zobaczymy.
Nikt nie zwrócił na to uwagi. Koledzy automatycznie przejęli tematy.
Broda rosła. Czuł się coraz pewniej.
Pewnego razu, spiesząc do swojego pokoju, usłyszał, że ktoś go woła. Odwrócił głowę.
To był główny szef.
– Halo, panie Andrzeju, co pan się tak spieszy? Z taką interesującą bródką nie należy się spieszyć. Jak tam opracowania?
Nie robił żadnych od miesiąca.
– Doskonale. Wszystkie załatwione – odpowiedział bez namysłu.

– Pan, panie Andrzeju, jest jak błyskawica. Proszę zajrzeć do mnie do biura dzisiaj
o siedemnastej.
Stawił się punktualnie.
– Proszę siadać. Szef wskazał ręką na otwarte pudełko z cygarami.
– Zapali pan?
– Czemu nie.
– To mi się podoba. Krzepki czterdziestolatek. Ta bródka bardzo pana zmieniła. Pan powinien robić karierę. Zobaczyłem pana kilka dni temu i pomyślałem sobie: ten człowiek szuka zmian. Obejrzałem pana ostatnie prace. Pan ma talent. Od przyszłego tygodnia jest pan szefem działu informacji. Co pan na to?
Nie wierzył, ale to była rzeczywistość. To tak to jest? Lata pracy w uczciwości, w znoju i pocie,
i nic. Nagle zapuszczasz brodę i jesteś widoczny. Siedzisz, nic nie robisz i zbierasz pochwały.
– Jestem zaskoczony. Przyjmuję. Oczywiście.
– Doskonale. Jak smakuje cygaro?
– Bardzo aromatyczne.
– Tak. To jest jeden z lepszych gatunków. Prosto z Kuby. Ręcznie kręcone.
Tydzień później miał własny pokój i sekretarkę. Broda rosła dalej. Nie miał koncepcji co do jej stylu i sposobu podcinania. Nie było to jednak ważne. Okazało się, że będąc szefem działu nie ma wiele do roboty. Jako szeregowy pracownik musiał znać się na wszystkim. Jako szef działu miał
od tego pracowników, więc nie robił nic.
Miesiąc później odbyło się walne zebranie firmy. Broda osiągnęła pokaźne rozmiary i mógł się już mierzyć z Marksem albo Engelsem. Wszedł do sali. Sekretarz szefa usłużnie podsunął mu krzesło. Zabrał głos. Nie musiał nawet długo referować tematu. Patrzono na niego z poważaniem.
– Czy byłby pan w stanie, w związku ze swoją praktyką zawodową, wyrazić swoje zdanie
na temat poruszonych właśnie kwestii?
Spojrzał na pytającego. Broda przekręcała się majestatycznie. Patrzono z uwagą, jak palce czeszą włosy podbródka, kręcąc małym lokiem.
– Tak, oczywiście – odpowiedział w przypływie wielkiej pewności siebie, która była nieuzasadniona. Nie miał w tej sprawie swojego zdania, z tej prostej przyczyny, że nie miał pojęcia, o co chodzi.
– Myślę – powiedział – że w tej sprawie należy oddać głos szefowi firmy.
To było więcej niż bezczelne. Broda stanęła lekko sztorcem, pusząc się ze strachu, co zostało odebrane jako majestatyczny akcent wypowiadanej kwestii. Posypały się brawa.
– Wie pan co? – stwierdził szef po posiedzeniu. – Pan jest zdolny, bardzo zdolny. Ooo! Bardzo zdolny.
Przyjechał do domu nowym służbowym autem i spojrzał w lustro. Broda razem z wąsami rosła dalej i była imponująca. Przygoda z zapuszczeniem zarostu zaczynała go fascynować. Wystarczy zapuścić brodę i już jesteś zauważony. Nie są ważne prawdziwe osiągnięcia, tylko wygląd. Masz majestatyczną brodę i owijasz szefa dookoła palca. Wszyscy słuchają z szacunkiem. Nieważne, co się mówi. Ważne, jak się mówi. Szef działu nie musi nic umieć. Niewiarygodne. Ale to nie jest w porządku.
Poczuł przypływ wyrzutów sumienia. Koniec z oszustwem. Trzeba uczciwie, jak dawniej.
Ta blondyna z dużym biustem spała nie z nim, tylko z jego brodą. Trzeba przywrócić równowagę. Chwycił za nożyczki. Ściął zarost na krótko, a potem ogolił. Ulga. Duża ulga. Nareszcie wszystko wróci do normy. Zrezygnuje ze stanowiska szefa działu informacji. Trzeba mieć w życiu uczciwe zasady.
Następnego dnia przyszedł do biura pół godziny wcześniej. O ósmej wezwał sekretarkę.
Był zdecydowany na ostateczną rozmowę z głównym szefem.
– O Boże! – krzyknęła sekretarka. – Panie Andrzeju, co pan zrobił, pan wygląda teraz tak młodo
i sexy! Co za wspaniały pomysł!
Podeszła do biurka, gnąc się w biodrach
. – Co by pan powiedział na małą kolację we dwoje? Boże, jaki pan przystojny.
Andrzej zdecydowanym ruchem odsunął sekretarkę, chcąc wyrwać się z niezręcznej sytuacji. Wyszedł na korytarz. Przed nim stał szef firmy.
– No nie! Dynamika działania. Odmłodzona twarz naszego talentu. Człowieku, co za pomysł! Dobrze, dobrze. Jutro jedzie pan ze mną do Stanów. Nie wiedziałem, kogo wziąć. Z takim wyglądem. Bez brody jest pan dynamiką bez granic. Power man! Fantastyczne!
Dla Andrzeja nie było to fantastyczne, ale poddał się biegowi wypadków. W ciągu kilku lat zrobił wielką karierę, ale nigdy już nie zapuścił brody i nigdy nie splamił się pracą.
Nie można się przecież powtarzać.

 

 

Poezja Krzysztofa Kamieńskiego


TANIEC NA LINIE


Chwiejna równowaga
płaczu i śmiechu

piruety wysokości
niepewnością świadków

niezręczny ruch

poruszone serce
kometą spada

już rozbite...

oklaski widzów
nieświadomych bólu

w obłoku marzeń
skończony tan...

to tylko gra?

Odpowiedz…