Lucyna Siemińska

Lucyna Siemińska -   Bydgoszczanka, urodzona 06.10.1962 r. Absolwentka Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy. Studia podyplomowe na Wydziale Prawa
i Administracji UMK w Toruniu.
Debiutowała wierszem ,,Chwila" w albumach poetyckich poeci.com ,,Pożegnania",
w 2006 roku.
Publikowała na łamach ,,Akantu", ,,Znaj", ,,Szafy",  w almanachach, antologiach, również w internecie, gdzie prowadzi blog poświęcony twórczości własnej. Pisze również fraszki, haiku, opowiadania.
     Jest laureatką kilku konkursów poetyckich i autorką tomików poetyckich:
,,Bliżej..." (2006),
,,Latawcom nie potrzeba skrzydeł" (2007),
,,Pryzmaty myśli" (2008),
,,Niebo nad słonecznikami" (2009),
,,Ucieczka w sen" (2011).
Zainteresowania dzieli między poezję, fotografię i bankowość.


Scenariusz

zawsze pozostanie nam peron czwarty
z drewnianą ławką
wciśniętą między latarnię i dworcowy zegar

wskazówki dokładnie odmierzają chwile
stąd roztacza się rozległy widok na rozjazdy
panoramę torowisk z kępami traw gdzieś pomiędzy

podobno jesień sprzyja pożegnaniom
zwłaszcza tu na stacji
tak odległej od Casablanki

inny czas
inne miejsce
gęstnieje mgła nad kawą z termosu

nie jesteśmy jak Rick i Ilsa
nie musimy grać do końca
swoich ról


Niby nic

właściwie nic się nie stało
gołąb jak dawniej wydziobuje ziarno z ręki
stary Jan czyta gazetę paląc fajkę
od lat twierdzi że papierosy zabijają

właściwie nic się nie stało
w piekarni ciepły chleb w kolejce ludzie
wyłuskują z portmonetki drobne na zakupy
zamieniają parę grzecznościowych słów przy wyjściu

właściwie nic się nie stało
serce bije jak wczoraj rytm zatokowy w normie
żebrak pod kościołem w tym samym ubraniu
rzucam parę groszy które i tak nie wykupią od śmierci


Na przedmieściach

na przedmieściach
dzień zaczyna się koło południa
zgrzytem klucza w zardzewiałym zamku

czarny kot wygina grzbiet na szczycie dachu
spluwamy przez lewe ramię trzy razy
zanim dosięgnie pech

na przedmieściach
kamienice otrzepują tynki z fasad
obnażają ceglane blizny ze śladami po kulach

w zakurzonych oknach usychają pelargonie
głucho stukają wiekowe okiennice
wiatr roznosi plotki po bramach

na przedmieściach
kochamy pośpiesznie pijemy za dużo
na zdrowie i za lepsze jutro

uciekamy w sen przed świtem
wielkim odlotem byle jakich wspomnień
nie zaczynających się od dzień dobry


Zamieszkasz tutaj

wybraliśmy dla ciebie nowy dom
dom na wzgórzu
z widokiem na zachody słońca

po przeciwnej stronie las
stare sosny lśnią bursztynem żywicy
kołyszą się szumiąc o wieczności

niedaleko mostek i stawidła młyna
struga wypełniona wodą po brzegi
szemrze coś o przemijaniu

a nad wszystkim niebo
bliżej niż kiedykolwiek
burą chmurę przytula do ziemi

do milczących krzyży
pośród których wyrósł dziś
jeszcze jeden


Póki nie zatrzasną się drzwi

zawtóruję ptasim trelom przed świtem
zanim ugodzony refleksem światła
granat nocy zblednie

rozkołyszę się z wiatrem wśród pszenicznych łanów
dłonie do modlitwy złożę
w podziękowaniu za chleb

odszukam zagubioną muszlę
oczyszczę z piasku do ucha przyłożę
z szumem morskich fal odpłynę poza horyzont

zachód słońca w źrenicach zgłębię
purpurą i złotem szaty przyozdobię
odwrócę się na moment przez chwilę jeszcze będę

póki nie zatrzasną się drzwi...


Parkowe alejki

październikiem rozkwitają klony
jarzębina czerwienią uwodzi
w złotym słońcu jaśnieją korony
a pod nimi starzy i młodzi

liściom wiele do tańca nie trzeba
oddech wiatru i słowa szeptane
jesień tuli troskliwie drzewa
mgłą okrywa wcześnie nad ranem

klucz dzikich gęsi niebo otwiera
między chmurami znaki wolności
jesienny bukiet po drodze zbieram
w ciepłych kolorach namiętności


Bend

kiedy palcami trącasz struny
lekko i jakby od niechcenia
w wieczoru słońca krwawej łunie
w milknącej ciszy nieistnienia

przy wtórze wiatru co wśród liści
szeptem powtarza muzy dźwięki
jak mantrę wierząc że się ziści
sen o miłości bez udręki

w ślepych zaułkach obłąkane
myśli wędrują po manowcach
i oczy jakby bardziej szklane
kryją się w czarnych rzęs pokrowcach

garścią srebrników zniszczę piekło
ogień ugaszę ust westchnieniem
kiedy dotykasz strun tak lekko
ledwie widocznym palców drżeniem