Marta Gracz

Marta Gracz – (wł. Wiesława Lampert-Szczyra). Absolwentka Akademii Muzycznej
w Krakowie, Studium Menadżerskiego o profilu informatycznym w Rybniku
oraz Studiów Podyplomowych o kierunku Zarządzanie w Warszawie.

Pisze - jak sama twierdzi - odkąd sięga pamięcią, choć wszystkie utwory z czasów szkolnych trafiły do kosza.

Pierwszą publikacją by tomik wierszy Apokalipsa (2007), wydany w formie ebooka
przez wydawnictwo internetowe Goneta, a dopiero w 2011 roku w wersji książkowej, nakładem wydawnictwa Miniatura z Krakowa. W międzyczasie opublikowała: tomiki wierszy Marionetki (2008), Cieniobranie (2012), oraz zbiór opowiadań Opowieści
 Po życiu (2012). Jest inicjatorką, redaktorem i autorem wstępu almanachu poetyckiego Myśli w słowach zapisane (2010/11), zawierającego wiersze dwudziestu współczesnych, polskich poetów. Autorka słowa wstępnego do tomików poetki Hani Goszyc Z szuflady wyjęte (2011), Gdy Anioły zrzucają aureole (2012). Publikowała także na łamach czasopism Akant, Znaj, Kozirynek, Portret, Szafa. Jej wiersze znalazły się w antologiach: 21 w skali Beauforta (2011) – autorów portalu Na łódce poezji
oraz W kadrach poezji… myśli zebrane (2007), Bezsenność nocy czerwcowych (2007), Szeptem o miłości (2008) – autorów portalu Poeci,com. Laureatka ogólnopolskich konkursów literackich.

W listopadzie 2011 roku, była gościem prestiżowej Kawiarni Literackiej w Bydgoszczy, prowadzonej przez poetkę i pisarkę Wiesławę Barbarę Jendrzejewską.

W marcu 2012 roku została laureatką konkursu Qadrans Qltury – Talent.pl, Po raz pierwszy jako osoba z kategorii Poezja i proza. (emitowany program QQ - 7 marca 2012, w TVP Warszawa)

Pod koniec 2011 roku, założyła własne wydawnictwo Mart-Gra, zapraszając
do współpracy bydgoską poetkę i pisarkę Wiesławę Barbarę Jendrzejewską.

Zajmuje się także promowaniem twórczości artystów z całego kraju, prowadząc bloga Mart-Gra.Blog Twórczy. Jest inicjatorką Księgarni Literackiej AUTOR I członkiem Grupy poetyckiej ORION w Tychach.



WIERSZE WYBRANE

marionetki (tytułowy wiersz z tomiku MARIONETKI)

czas wzrasta kiedy oddając pokłon mamonie umieramy po trzykroć
nie jak kot – nie należy umierać dziewięć razy
i grzeszyć też nie wypada
- może tylko pomruczeć że przemijamy
a świat zostaje daleko w tyle

zakładając że sens jest ukryty po drugiej stronie
odpowiadamy milczeniem
kiedy pytają co dalej
i po co umierać
wzruszamy bezradnie ramionami

niepokorni zdziecinniali staruszkowie
młode ciała postarzałe duchem
z wydrążonymi członkami
i te puste oczodoły
- chodzące żywe trupy?

nakładając kaftan bezpieczeństwa
udajemy że nie pasuje
byle sąsiad się nie dowiedział
bo przecież jesteśmy normalni
tylko czasem troszkę komuś odbija

koło fortuny napędzane Pegazem
kiedyś znowu trzeba będzie zaczynać od początku
przywołać diabła czy wypastować skrzydła aniołom?
lżej umierać
by narodzić się po raz drugi...



nadziejożerca ( z tomiku CIENIOBRANIE)

budzi nieurzeczywistnione marzenia
niemym pomrukiem fałszywych nadziei
jego przynależność do samozadowolenia
odsłania zdeformowane alter ego

z czasem bezproduktywna ocena przedmiotowości
staje się potencjalnym zagrożeniem
klarowna przesłona chełpliwości
roztkliwia połechtane zmysły

niestrudzony podsycaniem
zaostrza apetyt świadomości
gwałtowne przebudzenie
usypia czujność



psychoanaliza ( z tomiku CIENIOBRANIE)

w zagłębieniach osobowości wtórnej
zahipnotyzowana rzeczywistość
sięga do przeszłości
starając się w marzeniach sennych
rozwiązać równanie tożsamości

jego wynik nie jest jednak rozwiązaniem ostatecznym
zależy bowiem od złożoności analiz i skojarzeń
- im głębsza studnia podświadomości
tym niedokładniejsza wypadkowa



powrót lady Łazarz (z tomiku APOKALIPSA)
pamięci Sylwii Plath

znowu jestem
wróciłam na dobre
a przynajmniej tak mi się zdaje

pokonałam bariery światów
i za nic mam
czasoprzestrzenie

zaczynam pokutę
w nowym ciele
czy rozpoznasz mnie?

mam krótkie rude włosy
niebieskie oczy
ale to samo spojrzenie

blask chwały zaległej
zgniły w grobie
spospoliciał

odzyskam go
bo znowu mam trzydzieści lat
i mogę umierać wiele razy

jestem w tym doskonała
po przodkach
solidny germański fundament

ludzie nie mogą się nadziwić
więc piszą długie petycje do Boga
wiecznym piórem bez atramentu