Teresa U.

nie zrywaj mi
kwiatów
nie chcę widzieć
ich smutnych twarzy
gdy
będą więdnąć
w wazonie
nie kupuj mi
słowika
w klatce
nie można
więzić talentu
spójrz za okno
biały krzew
bzu
uśmiecha się
do nas
a ptak nad nim
śpiewa
zawieś na krzewie
wstążkę szeroką
i podaruj
mi szczęście
którego
się nie zrywa



BO MY

zabiegani zakochani
podenerwowani
życiem zakurzeni
szczęściem przemęczeni
smutkiem oddaleni
snami przybliżeni
sukcesami zachęceni
prawdziwi nie z tej ziemi
odlotowi odjazdowi
niezmienni naprzemienni
matematycznie zakręceni
polonistycznie uskrzydleni
fizycznie namacalni
chemicznie zniszczalni
duchowo realni
prawdziwi sprawiedliwi
w kamien zaklęci czy
jeszcze żywi



nie chcę sztucznego świata
w którym pszczoła
zdalnie sterowana lata
nie pokocham tęczy farbami
malowanej
i pajęczyny na szydełku
dzierganej
boję się babiego lata
co wylatuje
z dłoni niepoprawnego
wariata
pragnę prawdziwej
fatamorgany
którą poznaje człowiek
szczęściem pijany