Tomasz Waberski

Jestem 41 letnim początkującym poetą, epizodystą znanym z takich filmów jak:
„Linia życia”, „Wałęsa”, „Układ zamknięty”. W wolnym czasie pisze pełne humoru wiersze dla dzieci. Całkiem niedawno na rynku księgarskim ukazał się mój debiutancki tomik poezji dla dzieci w formie ebooka  „Wierszyki, bajeczki i zagadeczki”.

 

Biedronka

Biedronka Kasia jest znana,
na łące bardzo lubiana.
Dzisiaj jest w słabym humorze,
otrząsnąć się z chandry nie może.
Siedzi pod krzaczkiem i w głos się żali
i innych zalety chwali :
 
,,Żuk jest silny,
w toczeniu kuli pilny.
Pszczółki są strasznie pracowite,
w zbieraniu pyłku znakomite.
Myszka potrafi zrobić zapasy,
na mroźną zimę, na ciężkie czasy.
Pająk plecie mocne sieci,
motylek z gracją leci.
Skowronek cudownie śpiewa,
zielenią się wspaniale drzewa.
Każdy coś pięknego ma,
a ja?"
 
Siedzi biedronka pod krzaczkiem,
łzy lecą jej drobnym maczkiem.
Pokazuje coś w dali,
a potem się żali :
 
,,Słońce tak pięknie świeci,
zajączek ma tyle dzieci.
Ptaki szybują wysoko,
ryby nurkują głęboko.
Gąsienica taka gibka,
lisica taka szybka.
Konik polny tak pięknie gra,
a ja?"
 
Usiadła przy biedronce mucha 
i słucha.
Kasia cudzy los chwali,
a nad swoim się żali.
 ,,Nie jestem gibka,
nie jestem szybka.
Nie umiem śpiewać,
nie wspinam się na drzewa.
Co mam takiego ja,
kto mi odpowiedz da?"
 
Przemówiła mucha:
,,Niedobrze się tego słucha.
Nie powinnaś się żalić,
Ty powinnaś się chwalić.
Piosenki o tobie śpiewają,
na całym świecie podziwiają.
Z kropek jesteś znana,
wszędzie wychwalana.
Bo każdy ma coś pięknego,
tylko trzeba poszukać tego."

Jak szukać będziecie,
w sobie też znajdziecie.


Cebula

Oj przydatna jest gosposi,
cioci Ani, mamie Zosi.
I choć byś był mega silny,
mądry, zgrabny, strasznie pilny.
W kuchni do łez doprowadzi,
tatę Piotra, mamę Madzi.
Przy siekaniu, obieraniu,
nie zapomnisz o płakaniu.
Posadź w ziemi damę tą,
parę dni podlewaj ją.
Wiesz kochany co powstanie ?
Pyszny szczypior na śniadanie.
 
 
Gapcio

Gapciu, gapciu powiedz mi,  powiedz mi , powiedz mi,
czemu jesteś taki gapiowaty, gapiowaty, hej!
Powiem, powiem, powiem wam, powiem wam, powiem wam,
obie ręce lewe mam, lewe mam, hej!
Powiem, powiem, powiem wam, powiem wam, powiem wam,
obie ręce lewe mam, lewe mam, hej!
Gapciu, gapciu powiedz mi, powiedz mi, powiedz mi,
czemu jesteś taki gapiowaty, gapiowaty, hej!
Powiem, powiem, powiem wam, powiem wam, powiem wam,
obie nogi lewe mam, lewe mam, hej!
Powiem ,powiem, powiem wam, powiem wam, powiem wam,
obie nogi lewe mam, lewe mam, hej!
 Gapciu, gapciu powiedz mi, powiedz mi, powiedz mi,
czy zawsze będziesz taki gapiowaty, gapiowaty, hej!
Powiem, powiem, powiem wam, powiem wam, powiem wam,
również pomysły gapciowate mam, gapciowate mam, hej!
Powiem, powiem, powiem wam, powiem wam, powiem wam,
również pomysły gapciowate mam, gapciowate mam, hej!
Gapciu, gapciu powiedz mi, powiedz mi, powiedz mi ,
czy zawsze będziesz taki gapciowaty, gapciowaty, hej!
Powiem, powiem, powiem wam, powiem wam, powiem wam,
nie wiem, nie wiem, nie wiem sam, nie wiem sam, hej!
Powiem, powiem, powiem wam, powiem wam, powiem wam,
nie wiem, nie wiem, nie wiem sam, nie wiem sam, hej!
 Gapciu, gapciu nie zmieniaj się, nie zmieniaj się, nie zmieniaj się,
bez ciebie na świecie byłoby źle, byłoby źle, hej!
Ja gapcio, ja gapcio nie zmienię się, nie zmienię się, nie zmienię się,
beze mnie na świecie byłoby źle, byłoby źle, hej!
Ja gapcio, ja gapcio nie zmienię się, nie zmienię się, nie zmienię się,
beze mnie na świecie byłoby źle, byłoby wam źle, hej!


Jeżyk

Stoi na górce jeżyk mały,
podziwia widok cały.
Nagle słyszy coś się dzieje,
na zboczu wilk głośno się śmieje.
Stoi nad małym zającem,
tym, z którym jeżyk bawi się na łące.
Zajączek strasznie płacze:

,,Rodziców już więcej nie zobaczę.
Nie pójdę już do szkoły,
oj, mój los niewesoły.
Wilk mnie zaraz zje,
przecież każdy o tym wie."

Jeżyk myśli, działać trzeba,
teraz na czyn jest potrzeba.
Chociaż trzęsie się calutki,
bo wilk ogromny, on malutki.
W kłębek się schował,
w wilka wycelował.
Toczy się z górki szybciutko,
podskakując przy tym równiutko.
Kolce najeżył
i w wilka uderzył.

Oj straszne w lesie słychać zawodzenie,
To wilk wyjąc pędzi szalenie.
Ucieka aż się kurzy,
jakby go trafił piorun w czasie burzy.
Przestraszony, obolały,
pokłuty cały.
Wieść szybko się niesie,
po całym lesie,
jak to jeżyka kolców kilka,
pokonały strasznego wilka.
Bohaterem jeżyk został,
od zwierząt medal dostał.

Bo nieważne duży czy mały,
ważne czy dobry, mądry i śmiały.


Krasnoludek

Krasnoludki nie istnieją, wszyscy tylko się z nich śmieją.
Nikt żadnego nie zobaczył, nigdzie pojawić się nie raczył.
W krasnoludki ja nie wierzę, przecież jeżdżę na rowerze.
Śpię zupełnie w łóżku sam, przecież osiem lat już mam.
U mnie w domu jakieś cuda, nigdy nie zagląda nuda.
Bałaganię, brudzę, śmiecę, z kąta w kąt szybciutko lecę.
Ze mną zawsze leci brud, z nim towarzysz brudu smród.
Do wieczora tak się krzątam, wcale potem nie posprzątam.
Zjem i idę szybko spać, rano nie chce mi się wstać.
Wstaję i przecieram oczy, znowu widok mnie zaskoczył.
Wszędzie czysto, wszędzie lśni, czy to jeszcze mi się śni.
Posprzątane, czysto wszędzie, bałaganu już nie będzie.
Czy to zrobił jakiś skrzat, krasnoludka młodszy brat.
Czy ktoś rzucił jakiś czar, czy to z nieba dobry dar.
Z kolegami na podwórku, siedzieliśmy gdzieś na murku.
Myśleliśmy proszę was, kto tak sprząta cały czas.
Wniosek się nasuwa sam, krasnoludka w domu mam.
Muszę wiedzieć, muszę znać, muszę wam odpowiedz dać.
Krasnoludki nie istnieją, czy istnieją i się śmieją.
Muszę złapać tego drania, krasnoludka od sprzątania.
Tak jak sobie obmyśliłem, tak też właśnie uczyniłem.
Łapkę na myszy położyłem, tam gdzie zabawki zostawiłem.
Oj nauczkę muszę mu dać, i poszedłem sobie spać.
W nocy słyszę straszny lament, budzi mnie straszliwy zamęt.
Musiał wpaść w pułapkę mą, chociaż jedną nóżką swą.
Szybko wstałem, pędzę, gnam, jestem pewny, że go mam.
Patrzę a to stoi mama, stoi z łapką całkiem sama,
i jest na mnie bardzo zła, w oczach gniew, pioruny dwa.
Mamo, mamo ja nie chciałem, krasnoludka złapać miałem.
Mama w cale nie słuchała, tylko skórę przetrzepała.
Powiedziała tylko że, miarka w końcu przebrała się.
Krasnoludka nie złapałem, za to nauczkę srogą dostałem.
Jak ja mogłem bałaganić i porządek mieć tak za nic.
Teraz sprzątam sobie sam i czyściutko wszędzie mam.
Może mi wyrośnie bródka, będę robił za krasnoludka.


Księżyc

Pędzą chmurki jak rumaki
po ciemnym niebie,
a ja idę spać
nie zobaczę ciebie.

Tańczą gwiazdy przy tobie
nocnego walczyka,
ja w objęciach snu,
oko się zamyka.

,,Mój księżycu,
mój kochany
w nocy spotykany.
Odwiedź mnie za dnia,
taka prośba ma".

Na to księżyc z nieba woła:
,,Nie mogę niestety,
w dzień odsypiam na sianie,
po nocnej zmianie".


Małpy

Małpy w zoo imprezę zrobiły,
długo szalały, dużo tańczyły.
Przez cały wieczór czadu dawały,
wszystkie razem głośno śpiewały.
Do późnej nocy dzika rozmowa,
aż wszystkich w koło bolała głowa.

Pierwszy hipopotam nie wytrzymał,
strasznie ze złości poliki nadymał.
Prosi grzecznie całe towarzycho,
jest już noc, bądźcie cicho.

Małpy w śmiech,
a to pech !
Idź sobie, spływaj,
szybciutko, szybciutko się zmywaj.
I dalej w tany,
aż drgają ściany.

Lew ze złości głową kiwa,
aż trzęsie mu się grzywa.
I prosi, idźcie spać,
odpocząć musicie nam dać.

Małpy w śmiech,
a to pech !
Idź sobie kocie,
posiedzieć na płocie.
I dalej w tany,
aż drgają ściany.

Złośliwie, głośniej,
śpiewały jeszcze radośniej.
Proszą je wszystkie zwierzęta,
niech wasza ekipa się opamięta.
Strasznie rozrabiacie,
nikomu wyspać się nie dacie.

Małpy wrednie,
a to brednie.
I dalej w tany,
aż drgają ściany.
Oj długo w nocy jeszcze wyły,
darły się i tańczyły.

Zwierzęta w zoo wcale nie spały,
bo zasnąć rady nie dały.
Późno muzyka przestała grać,
i w końcu małpy poszły spać.

Nie zdążyły oka zmrużyć,
a tu hałas jak przy burzy.
Ktoś wali w kraty jak w cymbały,
to hipopotam niemały.
Efekt grania cudowny, wspaniały,
małpy z drzewa pospadały.

Co się dzieje, co tak wali,
czy przypadkiem zoo się pali?
Małpy stoją przestraszone,
całe jakby w lód zmienione.
Pełno zwierząt się zebrało,
chcą zobaczyć co się stało.

Hipopotam w takie słowa,
krótka będzie ma przemowa.
Kochani !
Wszyscy jesteśmy niewyspani.
Moi mili !
Nie możemy zmarnować tej chwili.
Często nam Małpy dokuczają,
niech za swoje w końcu mają.
Czas nauczkę im dać,
niech teraz one nie mogą spać.

Słoń trąbi, lew ryczy,
wilk wyje, świnia kwiczy.
Małpy na to, nasze głowy,
szum w nich mamy bąbelkowy.
U licha co się dzieje,
kto to strasznie tak szaleje.

Dajcie pokój !
My prosimy was o spokój.
My się dobrze nie czujemy,
my hałasu już nie chcemy.

Zwierzęta na to w śmiech,
a to pech !
Bo my teraz imprezę robimy,
waszym kosztem się zabawimy.

Uwierzycie mi czy nie,
nauczka małpom przydała się.
Każda teraz w Zoo już wie,
jak się bawić, a jak nie.
Wszystkie zwierzęta się wysypiają,
spokój na długo z małpami mają.


Polska

Czy wiesz gdzie żyjesz kolego ?
W najpiękniejszym kraju.
Dlaczego?
Oto pytasz się mnie,
przecież każdy to wie.
Płuca Europy to my,
nasz kraj ja i ty.
Bez tego organu ważnego,
nie byłoby świata tego.
Góry wspaniałe ze swymi szczytami,
orzeł nad nimi macha skrzydłami.
Łąki i pola, Bałtyckie Morze,
wspaniałe plaże o każdej porze.
Mazury piękne mamy,
ze swymi jeziorami.
Morskie Oko, Giewont, Rysy skarb Tatr,
góry od wieków muskane przez wiatr.
Brodzące w wodzie łosie, migrujące ptaki,
w Biebrzańskim Parku widok tylko taki.
Piękne klify nad morzem rzeźbione przez wiatr,
przez wodę, przez fale tworzone od lat.
Gdzie wydm ruchomych słychać piękny śpiew,
gdy sztorm jesienny puszcza swój gniew.
Odra, Wisła, Dunajec, Narew,
Zatoka Pucka, Szczeciński Zalew.
Puszcza Białowieska z rzadkimi Żubrami,
największymi w Europie pięknymi ssakami.
Gdańsk, Gdynia, Sopot, Toruń, Zakopane,
wszystkie piękne miasta jak malowane.
Gniezno, Warszawa, Kraków, Malbork, Poznań,
wszędzie dostaniesz dawkę magicznych doznań.
Bazylika Mariacka, Biskupin w Wieliczce Kopalnia Soli,
pięknych zabytków mamy do woli.
Tak mogę wymieniać jeszcze wieki całe,
w Polsce piękne miejsca, zabytki wspaniałe.
Miły Polaku, drogi kolego,
zobacz co masz pod nosem pięknego.
Nie jedz daleko, nie pędź gdzieś w świat,
to co najlepsze masz obok od lat.
Cudowny wspaniały kochany kraj,
dla nas Polaków na ziemi raj.


Pory roku

Pory roku się dobrały,
no i kłócą przez rok cały.
Która z nich jest najpiękniejsza,
która z nich jest najzacniejsza.
Wiosna mówi że jest piękna,
zima krzyczy tyś za miękka.
Napuszyła się wiosenka,
jam miłości jest piosenka.
Według moich ciepłych nut,
w końcu puszcza gruby lód.
Jesień woła jestem najpiękniejszą porą,
co u ciebie drzewa na łyso się golą.
Ty wspaniała choraś miła,
jesteś jakaś mocno zgniła.
Kłócą się lato z zimą, jesień z wiosną,
która pora jest radosną.
Przez rok cały tak gadały,
i jak mogły dokuczały.
Wiosenne słońce pięknie świeci,
i uśmiecha się do dzieci.
Zima na złość ją przymrozi,
nowy śnieg ciągle dowozi.
Wiosna jak Hawajka pląsa,
lato patrzy się i dąsa.
Do ataku szybko ruszy,
wszystko wrednie jej wysuszy.
Latem pięknie grzeje słońce,
rosną jabłka na jabłonce.
A tu zima dokazuje,
i przymrozkiem w nocy kuje.
Pory roku przeplatają,
na złość szybko się zmieniają.
Strasznie sobie dokuczają,
bez kolejki się wpychają.
To że wiosna ciągle w szale,
oj porządna nie jest wcale.
Zbzikowana i szalona,
wcale mocno nie zielona.
Zima biała lód złośnica,
ostra sroga ślizgawica.
Lato tyś za sucha,
jesień moczy no i dmucha.
Szybko roczek taki minął,
miesiąc w miesiąc szybko ginął.
Pory roku znowu w szale,
dokuczają sobie stale.
Która z nich jest najładniejsza,
która z nich jest najmądrzejsza.
I tak w koło,
a nam ludziom niewesoło.

Przechwały słonia samochwały

W zoo zebrały się zwierzęta,
słonia ostry szał opętał.
Uwielbienia wielka fala,
słoń straszliwie się przechwala.

,,Trębacz ze mnie doskonały,
artysta cudowny, wspaniały.
Z tańca znany na całym świecie,
lepszego tancerza nie znajdziecie.

A silny jestem mówię wam strasznie,
o tym już krążą legendy, baśnie.
A do tego mądry, inteligentny,
do nauki wielce, wielce zacięty.

Czy wszystko wam już powiedziałem,
czy o czymś ważnym zapomniałem?
O uszach co mam,
o trąbie na której gram.
Jaki jestem boski cały,
i o ogonku choć mały."

Mrówka z dołu na to woła:
,,Zapomniałeś mój drogi,
o walorach swej nogi.
Z delikatności przecież jesteś najbardziej znany,
tak jak każdy słoń w składzie porcelany".
 
Smutna biedronka

Do biedronki nikt nie przyszedł,
a ona w domku czekała.
Czuła się bardzo samotna,
z tej samotności płakała.
Biedroneczko proszę nie płacz,
taki dzień wspaniały.
Owadami zapełniona,
łąka i las cały.
Tam za rogiem nieopodal,
przygoda czeka.
Czeka wiatr czeka słońce,
i czeka też rzeka.
Na spotkanie wyrusz,
nie czekaj w samotności.
Nie zaprosiłaś nikogo,
nie spodziewaj się gości.


Stonoga

Weszła stonoga do obuwniczego,
szuka rozmiaru swojego.
Pyta się ekspedientki grzecznie,
bo z wyborem problem ma wiecznie.
,,Czy byłaby pani tak miła,
i jakieś buty mi poleciła?"

Personel sklepu dwoi się i troi,
o renomę sklepu się boi.
Bo jedna długa stonoga,
to pięćdziesięciu klientów na dwóch nogach.
Pokazuje modele przeróżne,
mocno okrągłe, bardziej podłużne.
U stonogi problemy znane,
gdy buty są wiązane.

Nagle zakłada model wciskany,
na rzepy zapinany.
,,To one - krzyczy.- Wspaniałe,
wygodne, mięciutkie całe.
A jeszcze zaletę tą mają,
że bez problemu się zapinają.
Z wiązaniem problemu nie będzie,
nie zgubię ich w żadnym pędzie.
Na mokry dzień mam kalosze,
rano noszę bambosze.
Jak wyjść gdzieś będę chciała,
to odpowiednie buty będę miała".

Stonoga podskakuje,
świetnie w obuwiu się czuje.
Bardzo, bardzo zadowolona,
bo nigdy więcej nie będzie spóźniona.
 

Zasypianka

Śpij złotko, śpij me kochanie,
niech już cię sen w swe ręce dostanie.
Noc nadchodzi, noc zapada,
niebo wygląda jak czekolada.

Nie kręć się, nie wierć, oczęta zmruż,
niech cię pilnuje twój anioł stróż.
Odpocznij, zaśnij, pogrąż się w sen,
ciepły, wspaniały jak słoneczny dzień.

Niech ci się przyśnią tylko piękne sny,
ciepłe jak słońce, jak niebo bez mgły.
Pyszne jak lody, jak bita śmietana,
miękkie jak wełna z grubego barana.

Niech ci się przyśnią historie wspaniałe,
królewny w gwiazdy ubrane całe.
Przystojny królewicz, cudowny bal,
tak, że obudzić będzie się żal.


Wilk

Jak widzi księżyc to wyje strasznie.
O jego głodzie krążą już baśnie.
Czerwony kapturek i każda babcia
na jego widok ucieka w kapciach. 
Obiad z owcy i gęsi
ciągle mu się śni.
Ma większy apetyt
niż ja i ty.


Bocian

Ptak o długich nogach i czerwonym dziobie,
na kominach wielkie gniazda wije sobie.
Jak nad miastem leci,
przybywa dzieci.
Każdy o tym wie,
że on żaby je.


Cytryna

Żółta jak promień słońca,
wcale nie jest gorąca.
Nie całkiem okrągła, mała,
a za to kwaśna cała.
 
W witaminę C bogata,
słaba bez niej herbata.


Delfin

Ssak o pięknej urodzie,
żyje w morskiej wodzie.
Jak pływa,
echosondy używa.


Konik polny

Po trawie, po polu,
na łące skacze.
Jak wolną chwilę ma,
na skrzypcach gra.


Koperek

Mocno zielony, pęczki pachnące,
wygląda ładniej niż trawa na łące.
Iglaste drzewo małe udaje,
do ziemniaków go mama zawsze dodaje.

Kurki razem z nim w śmietanie,
najpyszniejsze w świecie danie.


Kura

W kurniku przesiaduje,
na robaki wciąż poluje.
Koguta ukochana,
z jaj jest bardzo znana.


Kotek

Mruczy i miauczy,
łasi się i tuli.
Za talerz mleka
wyszedł by ze skóry.

Jak się na nas patrzy
serce mu oddamy,
a on i tak chodzi
swoimi drogami.


Lis

Drapieżnik znany ze swej chytrości,
również jest znany ze swej przebiegłości.
Futro i ogon ma w takim kolorze,
że bardziej rude już nic być nie może.


Pająk

Czasem jest mały,
czasem jest duży.
Ma pełno długich,
chudych odnóży.

Słynie ze swoich
cienko tkanych sieci.
Najlepiej niech nikt w nie
nigdy nie wleci.



Pies

Merda ogonem i szczeka,
najlepszy przyjaciel człowieka.
Robi hau, hau,
nigdy miał, miał.
Czy ty wiesz,
co to za zwierz?


Słoń

Duża trąba,
ogonek mały.
Jak widzi myszy,
trzęsie się cały.


Wąż

Wije się ciągle i wiecznie syczy,
przyzwyczajony do pełzania w dziczy.
Z jabłkiem i rajem kojarzy się,
chociaż kojarzy się bardzo źle.
Jego symbolem grzech i pycha,
Adama i Ewę skusił do zła. 


Sowa

Podobno jest mądra,
podobno dużo wie.
W nocy wszystko widzi,
ale w dzień już nie.


Wędkarz

W kaloszach chodzi,
chociaż nie pada.
W ręku ma wędkę,
robaka zakłada.
Jak złowi rybę,
cieszy się strasznie.
Rośnie mu nawet,
zrobiona na maśle.


Wielbłąd

Choć na pustyni żyje,
wody dużo nie pije.
Dwa garby ze sobą nosi, 
o picie nikogo nie prosi.


Wieloryb

W którejś bajce jest wielki,
w którejś bajce jest stary,
w jeszcze innej bajce nosi okulary.
 
A u mnie pływa,
choć nie jest to ryba.
Wygląda jak wanna,
a z pleców mu ciągle strzela fontanna.


Ziemniak

Ten pan w kuchni bardzo znany,
przez kucharki szanowany.
Często na obiad gotowany,
z koperkiem podawany.
Z niego frytki też pyszniutkie,
chociaż mocno są tłuściutkie.


Ala z czytanki

Ala z czytanki ma kota
a chciałaby mieć psa
albo innego zwierza,
na przykład nietoperza.

Skarży się Ala mamie.
"Mieć kota nie wypada damie.
Strasznie mi wszyscy dokuczają,
ze mnie i z kota ubaw mają."

Panie autorze bardzo proszę,
dokuczania strasznie nie znoszę.
W następnej książce z serii o Ali,
aby innego zwierza Ali dali.
Najbardziej chciałaby mieć psa,
pozdrawiam pa pa.

Biedronka bez ogonka
Słyszała biedronka piosenkę na łące
o niemającej ogonka biedronce.
Myśli uporczywie przejęta sprawą prawdziwie.
Może to o mnie piosenka wspaniała,
jak mam to sprawdzić, obracam się cała.
Może to o mnie cudowna nuta.
Ma głowa do ciała przykuta,
mój tył duży a głowa mała,
odwracam się ciągle cała.

Piszczy, krzyczy dookoła biegając,
ogonka zobaczyć rady nie dając.
Siada zmęczona i płacze,
nigdy się z tyłu nie zobaczę.
Muszę to sprawdzić koniecznie
czy o mnie tak śpiewają bajecznie.
Wiem jak sprawdzę, lusterka użyję,
spróbuję zobaczyć co z tyłu się kryje.
I zobaczyła że nie ma ogona,
była szczęśliwa choć bardzo strudzona.

Na łące wszystkim się potem chwaliła
że ta piosenka to o niej była.
I nie wiedziała niemądra biedronka
dlaczego gdy mówi że nie ma ogonka,
ci co słuchali ze śmiechu pękali.
Długo się śmiali, śmiali z niej, śmiali.


Ferie

Pogoda sprzyja, wszyscy dokazują,
biegają, szaleją, śniegiem obsypują.
Wszędzie mróz, wszędzie biało
a dzieciom wciąż mało, mało, mało.

Trzy kule, bałwan gotowy,
bez garnka i marchewki nie ma mowy.
Węgielki przyczepią, miotłę dostawią
i bawią się, bawią wciąż bawią.

Z górki na butach na sankach,
śmigają na łyżwach na nartach.
Wpadną w zaspę i tak się śmieją
i dalej szaleją, szaleją, szaleją.

Czternaście dni laby, psoty i zabawy.
Wykorzystajcie te dwa tygodnie,
niech ten  czas wam minie cudownie.
O bezpieczeństwie tylko pamiętajcie,
uśmiechnięte i zdrowe do szkoły wracajcie.


Hipopotam

Dentysta odwiedza hipopotama
bo biedak ma bóle siekaczy od rana.
"Czy myje pan zęby, pytanie podstawowe."
Hipopotam tylko jęknął i złapał się za głowę.
"Z tym mam problem doktorze naprawdę spory,
pewnie dla tego jestem mocno chory.
Po każdym jedzeniu drzemkę sobie ucinam
o higienie jamy ustnej po prostu zapominam."
"Oj hipciu niedobrze, trzeba zęba rwać
a od jutra o higienę solidnie dbać."
Ten wierszyk dzieci drogie
napisałem ku przestrodze.
Szczotkujcie zęby, szorujcie,
pasty nie żałujcie.
Ze słodyczami nie przesadzajcie
o witaminach nie zapominajcie
by uśmiech na waszych twarzach gościł,
bez braków, błyszczący do późnej starości.
Tego życzę wam i sobie sam.


Ślepa sowa

Do okulisty zgłosiła się sowa
i taka była jej mowa.
"Doktorze mam problem ze wzrokiem,
lewym jak i prawym okiem.
Jestem ślepa jak kret,
nic nie widzę na metr."

"Umówiłam się z bocianem że wpadnę do niego w południe,
wypijemy kawkę, pogadamy będzie cudnie.
Pewnie by było lecz się zgubiłam,
najzwyczajniej w świecie drogę pomyliłam.
Ze skowronkiem pośpiewać byłam umówiona,
przyleciałam na miejsce pięć godzin spóźniona.
Na urodziny do zająca wcale nie trafiłam
tylko sobie  po drodze guza nabiłam."

"Latam ciągle brudna, to nie przystoi damie
a co najgorsze skrzydła połamię.
Drzewa nie zobaczę, w konar uderzę,
zostanie po mnie tylko mokre pierze.
Potrzebuję doktorze pana pomocy,
Nigdzie nie mogę trafić przez te moje oczy.
Dopiero gdy nastaje zmrok
wyostrza się mój wzrok."

Okulista sowie oczy zbadał
i tak powiada.
"Jest pani zdrowa.
Jest pani ptakiem nocnym jak każda sowa.
Z czym pani ma problem ja wiem.
Pani po prostu pomyliła noc z dniem.
Niech pani od rana do wieczora śpi.
Niech pani w dzień po prostu śni.
Niech pani w nocy z życia korzysta,
taka ma rada oczywista."

Sowa doktora posłuchała
więcej problemów ze wzrokiem nie miała.
Teraz można ją spotkać tylko w nocy
najczęściej około północy.