Wacław Turek

WACŁAW TUREK – ur. 1947 r. w Krośnie, poeta, fotograf. Opublikował tomik zbiory wierszy: Na czas przemijania (1982), Jeśli mnie słuchasz (1996), Czasami skrzypce (1998), Zasiany czas (2000), Wrócę na inny czas (2000), Zapisane spojrzeniem (2007). Jego wiersze znajdują się w wielu almanachach oraz czasopismach literackich.
Jego wiersze wydane były też wspólnie z innymi poetami: Cecilią Woloch z USA
i Sarah Luczaj z Anglii, w wersji polsko-angielskiej (This line on the map – Ta linia
na mapie. Natomiast wraz z Janem Tulikiem, Januszem Szuberem i Janem Belcikiem
w almanachu w wersji polsko-węgierskiej (Złoto Aschu). Z wileńskim poetą Wojciechem Piotrowiczem wydał poezje w wersji polsko-litewskiej (Czasy i inkluzy – Laikai
ir inkluzijos). Zdobywca wielu nagród i wyróżnień w ogólnopolskich konkursach poetyckich. Wielokrotnie uczestniczył w Warszawskiej Jesieni Poezji, Maju nad Wilią
na Litwie, spotkaniach literackich na Słowacji oraz w V Wiośnie Poetyckiej
w Chicago (2010). Jest Honorowym Członkiem Związku Fotografów Słowackich.



Z zapisków wędrowca

Dzielę troski
zamyślonych świątków
nie nękanych przeze mnie
zbędnymi modłami

Starzeję się powoli
obrośnięty jarzmem
niespełnionych nadziei

Przeglądając chwile
dni wyczerpanych
łagodnieję w cieniu
przydrożnych kapliczek



Codzienni

Poznaję ich codziennie
po tych samych kierunkach

Noszą drugie śniadanie
idą zarobić na obiad

Latem
zachęca ich słońce
zimą
przyśpieszają przed mrozem

Nikt nie obiecał im
niezliczonych pór roku
myślenie o tym
przyprawiało
o jesienne spadanie liści

Jestem
jednym z nich -
użytkownikiem
ulicy jednokierunkowej



Zanim się zacznie

Niewiele wiem o miejscu
do którego zmierzam
to co mi powiedziano
w wędrówce życia
nie zdążyłem przetłumaczyć
na widzącego siebie w raju

Patrząc w zegar wieży Portiusa
nie mam co przyśpieszać
prośby nie wstrzyma ją
wyzłacanych wskazówek

Za to cieszy mnie głębia miasta
i ciepło wieczornych latarni
czuję ten rysunek na duszy
który zabiorę z sobą

Zanim się zacznie...
przeliczę gołębie skrzydła
na gzymsach krośnieńskiej starówki
pozbieram co pozostawiłem
w zakamarkach ulic
zostawiając miejsca innym
na przemijanie



Błękit w Beskidzie

W krajobrazie łemkowskiej wioski
kilka zdziczałych jabłoni

Wiatr gładzi błękit niezapominajek;
trzymają wartę przy domu
który pozostał tajemnicą
utkaną z opowieści

Mieszkańcy odeszli
po stopniach praojców
zostawiając pustkę
- miejsce dla poetów
błądzących w obłokach

Tylko kwiaty spoglądają w niebo
o odcieniu
bezwonnych kwiatów pamięci



Kobieta z kotem w oknie



Przygląda się wiośnie
wyśpiewanej wróblami
na krawędzi nieba

Żegna konary dziadkowej wierzby
przebrzmiałe cienie
wybarwi
malwami przyszłego lata

Nie przelecą jaskółki
wrót obory
rozebranej
w ostatnią jesień

Coraz częściej widać ludzi
których dawno nie ma

W kurzu drogi
pęka czas
na drobne godziny
przerywane szczekaniem psów
dzwonami kościelnej wieży

Kobieta z kotem
przechadza się w dzieciństwie