Władysław Ryś

 Władysław Ryś urodził się w Zawadzie k/Nowego Sącza jeszcze przed II. Wojną Światową. Wyrósł w Beskidzie Wyspowym, studia rolnicze skończył w Krakowie, mieszka w Tarnowie. Na emeryturze zamarzył mu się powrót w czasy dzieciństwa, strony rodzinne, górskie krajobrazy. Czyni to pisząc rymowane wiersze, stosowane często w poezji ludowej, mające znamiona użytkowości i okazjonalności. Wiele w nich pogody i prostoty, także wrażliwości na szczegóły topograficzne i kulturowe. Część
z nich dedykowana jest konkretnym osobom, członkom rodziny, przyjacielowi, później także poetom, których twórczość jest mu szczególnie bliska. W tym stylu wydaje dwa tomiki wierszy, w 1999 roku Położę kwiat skromny, zaś rok później Mlecz to mniszek, mniszek - maj.
W latach następnych nadal pisze wiersze rymowane, jednak coraz bardziej pasjonuje go też wiersz wolny. Z periodyków kulturalnych i na portalach internetowych poznaje zasady warsztatu literackiego, często od poetów, którzy mogliby być jego wnukami. Otwarty na krytykę, publikuje swoje utwory m. in. w Nieszufladzie, Poezji polskiej, także w Fabrica Librorum. W roku 2003 wydaje zbiorek wierszy Rozpogodzenia
i wreszcie w 2007 - Dwugłos. Od tego czasu nie zabiega już więcej o kolejne własne książeczki poetyckie, zadawala się publikowaniem wierszy i miniatur prozatorskich
w almanachach konkursowych czy zbiorowych antologiach, firmowanych przez internetowe portale poetyckie i literackie. Jego utwory drukowane były też
w czasopismach, jak Akant, Angora, Iskra czy Kozirynek. Najchętniej wkleja jednak swoje wiersze na literackich forumach, gdzie spotyka się z podobnymi pasjonatami poezji i innych, krótkich zwłaszcza form literackich. W białych i wolnych wierszach
w plastyczny sposób pisze zazwyczaj ,,o czymś", tematycznie sięga do natury, obyczaju, czasem znaków i symboli. Posługuje się urozmaiconą metaforą, czasem neologizmem, ostrożną pointą, zza których dyskretnie wyłania się jego poetyckie ,,ja". Wierszy zaś rymowanych używa nadal, zarówno w ciepłej, pastelowej tonacji, jak też w utworach humorystycznych, niejednokrotnie satyrycznych, w których obecne są sarkazm, częściej ironia, a nade wszystko autoironia i żart sytuacyjny.

 


Władysław Ryś

Połamane wiosła
(Tadeusza Nowaka pamięci)

źdźbła szczytnych haseł
lichych ćwierćprawd
odgrzanych w popiele czasu
rozrosły się w obłok
niebywałych absurdów
rozlały pradoliną

Nowakowym aniołom
skrzydła uwiędły
powpadały więc do Dunajca i Kisieliny
utkwiły w rybim mule
obok sierpów karabinów i
połamanych wioseł

przedsiębiorczy sadyści
seriami ołowianych słów
roztrzaskują na osikową miazgę
resztki chłopskiej godności

Tarnów, 26 lipca 2001 roku.

 

Władysław Ryś

Garstka wspomnień

            Henryka pamięci


Maniowy
brzmi jak zaklęcie
powierzone pstrągom w zalewie

Kraków
pokochał dozgonnie
z całym jego dobrodziejstwem

gór nie musiał
spójrzcie
hale
cekiny złotych krokusów
igraszki półcieni w goryczce
pastelowe wrzosowiska

posłuchajcie
oratorium wiatru
na Magurach
gorczańskich kopcach
i Trzech Koronach

szczyty i granie
nie przysłoniły
ludzkich spraw

szeptem
pisywał mocarne teksty
żegnał się zawsze prawą ręką
a serce miał po lewej

Tarnów, 21 sierpnia 2005 roku.

 

Władysław Ryś

U Boga za piecem

poecie Józefowi Baranowi

na poddaszu mojej wsi
gdzie dosychają sierpniowe zioła
a w skrzyni czeka gromnica
spotkałem błękitnobrodego
w towarzystwie trzmieli

z ballady wiedziałem kim jest
jednak mnie korciło
by zapytać dlaczego
politykę pozostawił diabłu

zdechł pies - powiedział

nie spytałem o koniec świata
ani gdzie będę pochowany
za piecem tyle jeszcze miejsca
na prochy więc poproszę
żeby spalili szczątki

niech na popiołach rośnie
facelia dla pszczół
i modry len na brodę

Tarnów, 2 kwietnia 2006 roku.

 


Stryjenka

Ludzie poczciwi, ludzie malowani
w kukułki, w pawie,  jaskier na kożuchu*

w dolinie rzeka
wioska wśród zieleni sadów wiśniowych
i przydrożnych wierzb

po prawej cmentarne wzgórze
parking dla powracających

wnętrze widne twarze znajome
dłonie ściskam w milczeniu
odkłaniam się prowokując
dygnięcia kolejnych czupryn
łysin i farbowanych fryzur

ona jedna gestem ni drgnieniem chociaż
w oplecionych różańcem dłoniach
ujawnia zdjęcie mężczyzny który
czeka na nią od czterdziestu trzech lat

dla niej były wszystkie maki chabry kąkole
jaskry firletki kaczeńce z mokradeł nad rabą

pracował ciężko i modlił się żarliwie lecz wtedy
zostawił ją dla kwitnącej na miedzy ptasiej czereśni

awersami banknoty wśród monet numizmat
pieśń żniwna czasów pomoru
- w dolinie życia będę szukać boga -
jedna z wiszących u sufitu śmierci
machnęła chorągiewką i znieruchomiała

po wrzuceniu grudki kuzyn prowadzi
gdzie małe grobki z aniołkami
- tu leży moja siostra wcześniaczka a tu brat niemowlak

pracowali zawsze oboje bywało ojciec darł się na mamę
przy sianokosach żniwach czy młocce uderzył później
przepraszał płakał i tulił aż się znów pokochali
na tych pokosach snopkach czy mierzwie

- teraz gra serdeczna matko na tym srebrzystym kornecie
co go wymienił na rower by w zaloty pojechać

- zmyślasz ateusz - to nasze kobiety śpiewają

*Tadeusz Nowak



jam nik(t)

psim sposobem
wpisuje się na listę obecności
sprawdza miejsce w szeregu
wietrzy szanse i zagrożenia
poznaje

a ten frajer na końcu smyczy
resztkami grymasu w miejscu
gdzie jeszcze uśmiech pamiętam
wyszczerza remanenty uzębienia do tej
w knorze kąpanej




Inicjacja
(krótki wiersz o zabijaniu)

kiedy starszy nie może
ten młodszy musi

uchwycić lewą ręką
obie tylne nogi
kantem prawej dłoni
uderzyć silnie
tuż za uszami

nie za mocno
tak by nabrzmiały kark
zbytnio nie krwawił przy skórowaniu
i nie skalał
króliczego futerka




Dupek winny

Gdy drzemałem sam przy winie,
stary Wina usiadł przy mnie,
a gdym szerzej ziewnął ino,
już mi Wina wypił wino.

Chyba jest w tym moja wina,
źlem pilnował swego wina,
bo nie wolno spać przy winie,
kiedy Wina się nawinie.

- Nie wybrzydzaj, nie strasz miną.
Panie kelner - podać wino!
Rozmyła się wina wszelka;
wino z Winą, win butelka...

Potem mi się jeszcze śniło
ile wina w winie było,
przez sen plotłem o swej winie,
aż usnąłem przy Balbinie.



Selektywnie

Coś musiało się zdarzyć. Chyba jestem już stary,
wolniej chodzę, przystaję i sapię.
Mam szalików bez liku, okularów trzy pary,
jak głupiemu nanieśli mi czapek.

A rozumek mam mały, za to lubię pochwały.
Jak coś zginie - pamiętam, że miałem.
Dziad Mróz nosił prezenty, czy Mikołaj zmurszały -
nie pamiętam. Od kogo dostałem?

Czuję zapach śmietany i poziomek z polany,
widzę klacze pijące w potoku,
głowę wciskam w podołek, bo ząb mleczny wyrwany...
Nie pamiętam wydarzeń z przed roku.

Miewam jeszcze przebłyski: radbym chwalić się wszystkim
i zapisać swe myśli dojrzałe,
zanim spalą się deski, a w nich szczątki doczesne...
Oj, do czego ja rymu szukałem?


Tarnów, kwiecień 2012 roku.